Jak uprawiać racjonalnie, efektywnie i opłacalnie? Rozmowa z Piotrem Górskim, Prezesem Zarządu, Polski Ziemniak

Jak uprawiać racjonalnie, efektywnie i opłacalnie? Rozmowa z Piotrem Górskim, Prezesem Zarządu, Polski Ziemniak

Jeszcze cztery wieki temu ziemniak stanowił dla Europejczyków egzotyczną kulinarną ciekawostkę. Dziś trudno sobie wyobrazić, szczególnie w Polsce, obiad bez jego udziału. Jak to jest z tym zamiłowaniem Polaków do ziemniaka?

To prawda, przeciętny Polak wciąż zjada około 100 kg ziemniaków rocznie. Liczba ta stopniowo spada, ze względu na szeroką gamę coraz łatwiej dostępnych alternatyw, ale wciąż stanowią one podstawę naszej diety. Sam nie jestem w tym względzie oryginalny. Lubię ziemniaki i jem je kilka razy w tygodniu – ale na pewno rzadziej, niż robili to moi rodzice. Dzisiaj równie chętnie sięgamy po makarony, kasze czy ryż. Ziemniaki zdecydowanie wygrywają ceną, ale w ich przygotowanie musimy włożyć minimum czasu i wysiłku – chociażby obrać je. Zapominamy też, że ziemniaki stanowią doskonałe źródło cennych witamin.

Chętnych do spożywania ziemniaków zatem nie brakuje. Ale czy znajduje to potwierdzenie w zyskowności produkcji?

Na rynku mamy do czynienia z potężną zmiennością kosztów – począwszy od nawozów, nośników energii czy materiału sadzeniakowego, po koszty pracy ludzkiej. Nie każdy wie, że rolnik uprawiający ziemniaki ponosi pierwsze koszty związane z produkcją już jesienią roku poprzedzającego zbiór, a czasem nawet wcześniej. W okresie wiosennym dochodzą koszty nawozów i materiału do sadzenia, później ochrona upraw, zbiór, czyli wykopki, a na koniec zebrany plon trzeba przechować.

Zdarza się, że do sprzedaży dochodzi dopiero kolejnej wiosny, czyli od pierwszych działań do finalizacji transakcji mija ok. 1,5 roku. W obecnych niestabilnych czasach trudno jest przewidzieć, na jakie ceny skupu rolnik może liczyć za kilka tygodni, a co dopiero za 18 miesięcy. Nawet jednak jeśli znamy ceny – załóżmy, że je zakontraktowaliśmy – to w produkcji roślinnej nigdy nie mamy pełnego wpływu na plon oraz jakość zbiorów. Ogromne znaczenie dla opłacalności produkcji ma chociażby pogoda.

Obecnie spodziewamy się nadpodaży ziemniaka w UE, w tym w Polsce. To efekt zwiększenia obszaru uprawy ziemniaków oraz dobrych plonów w ostatnich latach. Rolnicy zmuszeni są do sprzedaży towaru po zaniżonych cenach, co z kolei wywołuje obniżenie cen w sklepach. W tym układzie praktycznie każdy traci – jedni mniej, drudzy więcej, przy cenach sprzedaży w sklepie poniżej 1,00 pln za kg na pewno ktoś traci finansowo w tym łańcuchu dostaw. Jeżeli rolnik sprzedaje ziemniaki luzem z pola poniżej 0,50 pln za kg nie będzie w stanie pokryć poniesionych wcześniej nakładów.

Stabilizacja sytuacji producentów rolnych to jednak nie tylko kwestia zadbania o interesy samych rolników. Które z pozostałych elementów łańcucha dostaw uważa Pan za kluczowe?

We wszystkich gałęziach biznesu, a w rolnictwie szczególnie, bardzo ważnym jest zrozumienie potrzeb wszystkich uczestników łańcucha dostaw. Nadmierne obciążenie któregokolwiek z ogniw spowoduje, że cały system się wywróci.

Wszystko zaś zaczyna się od konsumenta. To on kształtuje rynek swoimi decyzjami zakupowymi. Rolą innych uczestników łańcucha jest edukowanie konsumentów co do słuszności wyboru polskich produktów. Kolejnym ogniwem są przetwórcy, którzy muszą sprostać coraz wyższym oczekiwaniom jakościowym i cenowym klientów.

Relacje wewnątrz łańcucha wartości powinny być oparte na wzajemnym zaufaniu i szacunku, nie próbach wykorzystania którejkolwiek ze stron układu.

Co Pana osobiście przyciągnęło do branży ziemniaczanej?

Właściwie cała moja kariera zawodowa krąży wokół ziemniaka. Rozpoczynałem ją w spółce Farm Frites Poland, którą współtworzyłem od podstaw – byłem jednym z pierwszych zatrudnionych w polskim oddziale pracowników. Ostatecznie spędziłem tam 26 lat, zdobywając ogromną wiedzę, doświadczenie oraz cenne lekcje życiowe. Ale, jak to często bywa, w końcu przyszła pora na nowe wyzwania. Mając wówczas prawie 50 lat, powiedziałem sobie: „jak nie teraz, to zapewne już nigdy.” To przyczyniło się zapewne do narodzenia  Polskiego Ziemniaka, jako firmy.

I tu przechodzimy do sedna. Skąd pomysł na powołanie tej organizacji?

Pomysł narodził się w gronie znajomych rolników, którzy myśleli o dywersyfikacji swojej bazy odbiorców. Przełomowy okazał się rok 2020, a więc czas pandemii, która z jednej strony wywołała dużo niepewności w każdej dziedzinie życia, ale z drugiej zadziałała mobilizująco.

Dyskutowaliśmy o niskich marżach i niewielkim wpływie producentów na rynek. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym sposobem będzie wejście w segment dystrybucji. W tym czasie w północnej Polsce działała tylko jedna sortownia ziemniaków – niedaleko Stargardu. Ziemniaki z naszego regionu były transportowane głównie do sortowni na południu kraju, by potem wrócić zapakowana do sklepów na Pomorzu. To nieracjonalne, nieefektywne i przede wszystkim nieopłacalne. Nie wspominam już o generowanym śladzie węglowym.

W odpowiedzi na te wyzwania postanowiliśmy powołać do życia spółkę, która będzie zajmować się produkcją, sortowaniem i dystrybucją ziemniaków. Na wejście do niej zdecydowało się 17 rolników i jedna spółka rolna. Nikt nie ma przeważającego głosu. Wypracowujemy pomysły na zasadzie burzy mózgów i wspólnie podejmujemy ważne decyzje dotyczące funkcjonowania i rozwoju firmy. Taki sposób strategicznego zarządzania działa jak na razie bardzo dobrze.

Jak rozwijała się działalność spółki przez tych pięć lat?

We wspomnianym wyżej gronie założycieli brakowało nam kogoś z doświadczeniem w dystrybucji, kontaktami na rynku i znajomością oczekiwań klientów. Dlatego w 2021 roku postanowiliśmy zaprosić kolejnego udziałowca z którym rozmawialiśmy już od połowy 2020 roku, spółkę Bugaj – rodzinną firmę, która od 30 lat z powodzeniem działa na rynku dystrybucji ziemniaków. Między innymi dzięki temu możemy pochwalić się dziś, że wśród odbiorców naszych ziemniaków są takie sieci jak Biedronka, Dino czy Polo Market.

Już rozpoczynając działalność zakupiliśmy ok. 10 hektarów ziemi w Potęgowie, przy drodze krajowej nr 6, pod przyszłe inwestycje. Pozyskaliśmy finansowanie na budowę magazynu, a w 2023 roku podpisaliśmy umowę na blisko 14 mln zł z funduszy unijnych na budowę przechowalni i pakowni ziemniaków z wyposażeniem stałym. W 2024 roku inwestycja została oddana do użytku i działa obecnie pełną parą.

W tym samym roku zostaliśmy docenieni także w ramach Nagrody Pomorskiej Gryf Gospodarczy, w kategorii Gryf Medialny. Kapituła doceniła nas za dynamiczny rozwój oraz strategiczne inwestycje, które w krótkim czasie umożliwiły spółce osiągnięcie znaczącej pozycji na rynku. Podkreślono też nasze innowacyjne podejście do rolnictwa i dystrybucji oraz znaczenie dla lokalnej, pomorskiej gospodarki.

Jak Pan i pozostali udziałowcy spółki widzicie jej przyszłość?

Kluczową inwestycją jest pozyskanie finansowania i przeprowadzenie rozbudowy sortowni oraz wyposażenie jej w najnowszy sprzęt. W 2027 roku chcielibyśmy zaś wejść w nowy segment rynku, czyli przetwórstwo.

Moim osobistym marzeniem jest, by ludzie doceniali i szanowali pracę rolników oraz zaczęli dostrzegać koszty i ogromne ryzyko, które ponosimy na każdym etapie produkcji. To ciężka praca, niezbędna dla każdego z nas, która powinna jednak sprawiać też radość i satysfakcję rolnikom.

Gdy patrzymy na pełne sklepowe półki, trudno jest nam wyobrazić sobie, że nagle może zabraknąć żywności. Oczywiście jesteśmy daleko od takiego scenariusza, ale warto uświadomić sobie, że liczba gospodarstw rolnych w Polsce spada. W ciągu ostatniej dekady likwidacji podlegało około 19 tysięcy gospodarstw rocznie. To w pewnej części efekt koncentracji obszarów uprawnych, ale nie tylko. Brakuje następstwa pokoleniowego i wykwalifikowanej kadry.

Jeżeli w porę się nie obudzimy, nie ustalimy rozsądnych cen transakcyjnych między stronami, możemy doprowadzić do sytuacji, w której polskiemu rolnikowi jakakolwiek produkcja zwyczajnie przestanie się opłacać.


Piotr Górski – Absolwent wydziału ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego, od 31 lat związany z branżą ziemniaczaną. Przez pierwsze 26 lat kariery pracował na różnych stanowiskach w Farm Frites Poland w Lęborku. Od 2020 roku na stanowisku Prezesa Zarządu spółki Polski Ziemniak, którą od powstania kieruje i rozbudowuje. Żonaty, troje dzieci.

Przeczytaj także: Dojrzały partner jest na wagę złota. Wywiad ze Sławomirem Kupczykiem, Chief Operating Officer w firmie Avenga

Last Updated on 19 stycznia, 2026 by Anastazja Lach

TAGS