Teraz złoty, nie złoto
Uspokojenie emocji na rynkach powoduje, że inwestorzy nie uciekają od ryzyka do złota tylko szukają walut rozwijających się, takich jak np. złoty. Kakao jest najtańsze od 2 lat, a funt brytyjski znów łapie zadyszkę.
Złoty czeka na dobre dane
Wczoraj byliśmy świadkami dość silnego umocnienia złotego. Kurs EURPLN umocnił się o ponad 1 grosz i cena wspólnej europejskiej waluty znów spadła poniżej poziomu 4,22 zł. Dolar w miarę stabilnie kotłował się w przedziale 3,60-3,61 zł. Amerykańska waluta zyskiwała wczoraj względem euro, co spowodowało względną stabilność względem naszego pieniądza. Wczoraj mieliśmy również przecenę franka, a zyskiwały także inne waluty naszego regionu, takie jak forint i korona, ale nie tak silnie jak w przypadku PLN. Co powodowało moc złotego? Z jednej strony to oczekiwanie na dzisiejszy duży pakiet danych z Polski. Z drugiej strony na rynkach doszło do częściowego wytłumienia emocji. W rezultacie kapitał znów przechodzi z aktywów uważanych za bezpieczniejsze (takich jak wspomniany powyżej frank czy złoto) do tych dających potencjalnie lepsze stopy zwrotu (takich jak złoty).
Nie wszystkie informacje ze świata są złe
Obserwując surowce, najczęściej patrzymy na ropę czy metale szlachetne. Często pomijamy surowce konsumpcyjne, mimo że – choć może nie dotyczą naszych portfeli tak bardzo jak ropa – to często znacznie bardziej niż złoto czy srebro. Wczoraj kakao osiągnęło najniższe ceny od stycznia 2024 roku. Czy skończy to szalone ceny czekolad na sklepowych półkach? Nie wiadomo, trzeba jednak pamiętać, że są ku temu dobre warunki. W ciągu roku tona kakao staniała o imponujące 60%. Analitycy wskazują, że duża część wcześniejszych wzrostów wynikała ze spekulacji w obliczu niewystarczających dostaw towaru. Wraz z napływem nowych plonów na rynek cena zaczęła się normalizować. Trzeba jednak pamiętać, że ta „normalizacja” to i tak poziomy niewidziane nigdy w historii przed 2024 rokiem. Surowiec ten nadal ma swoje problemy i niewykluczone, że nie wróci już do poziomów sprzed 2024 r.
Słaby początek dnia dla funta
Wczoraj poznaliśmy dane na temat zmian cen w Wielkiej Brytanii. Inflacja konsumencka znów rośnie. Po dwóch miesiącach spadków mamy, zgodnie z oczekiwaniami, odbicie w górę. Problem w tym, że jest ono wyższe od oczekiwań o dodatkowe 0,1%. W rezultacie ceny rosną w Wielkiej Brytanii w skali roku o 3,4%, to aż 1% powyżej poziomów w Polsce. Warto jednak zwrócić uwagę, że inflacja bazowa w Wielkiej Brytanii wynosi 3,2% i pozostała stabilna względem listopada. Stabilnie zachowują się też ceny producentów, te jednak rosną również o 3,4%. Jak to często bywa w takich sytuacjach, wraca dyskusja co dalej ze stopami procentowymi. W Wielkiej Brytanii mieliśmy w grudniu obniżkę do 3,75%. Przy inflacji 3,4% rynek boi się, że będzie ona rosła dalej, jeżeli miałoby dojść do kolejnych cięć. W rezultacie oddalających się cięć wczoraj do końca dnia funt wyraźnie umacniał się względem euro.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – finalne dane o PKB,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – zaległe dane o dochodach i wydatkach Amerykanów za wrzesień i październik.
Auror: Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Przeczytaj także: Kurs PLN w cieniu Davos i geopolityki
Last Updated on 22 stycznia, 2026 by Anastazja Lach