Godzina zero. Gdy infrastruktura przestaje działać
Ekspert: Michał Ziajowski, Dyrektor Zarządzający LSO w Aebi Schmidt Polska
Już 19 marca 2026 roku w warszawskim hotelu Regent odbędzie się XVII edycja konferencji „Infrastruktura Polska i Budownictwo”. To kluczowe forum wymiany wiedzy dla liderów sektora budowlanego i inwestycyjnego. W ramach przygotowań do wydarzenia prezentujemy komentarze eksperckie naszych partnerów. Dzielą się oni swoimi spostrzeżeniami na temat najważniejszych trendów, wyzwań i perspektyw rozwoju infrastruktury oraz budownictwa w Polsce.
We wtorek 30 grudnia 2025 roku trasa S7 z Warszawy w kierunku Gdańska pokazała, jak szybko utrudnienie może przerodzić się w paraliż. Burza śnieżna zatrzymała ruch w obu kierunkach. Między Olsztynkiem a Ostródą setki samochodów utknęły w zaspach na kilkanaście godzin. Strażacy musieli iść pieszo z łopatami, by udrożnić zjazdy. Kierowcy mówili o braku informacji, niedostępnych MOP-ach, zasypanych drogach serwisowych i praktycznym braku możliwości objazdu.
Jedna z podróżujących rodzin dotarła do celu dopiero po trzynastu godzinach. W samochodzie była dziesięcioletnia dziewczynka. Brak dostępu do toalety, próby rozładowania napięcia improwizowaną zabawą na śniegu na środku ekspresówki – takie sceny dobrze pokazują, że w pewnym momencie przestaje chodzić o komfort podróży, a zaczyna o zwykłe, podstawowe bezpieczeństwo. To jednak nie jest tylko historia o pogodzie. To historia o tym, jak działa – albo nie działa – cały system.
– Kryzys pogodowy nie jest zaskoczeniem. Zaskoczeniem bywa brak przygotowania – mówi Michał Ziajowski, Dyrektor Zarządzający LSO w Aebi Schmidt Polska. – Zjawiska ekstremalne pojawiają się regularnie. Pytanie brzmi, czy infrastruktura jest zaprojektowana tak, aby je wytrzymać, czy tylko tak, by funkcjonować w warunkach przeciętnych.
Godzina zero
Każdy kryzys ma swój moment graniczny – godzinę zero. To chwila, w której system powinien zadziałać niemal automatycznie: sprzęt wyjeżdża w teren, newralgiczne odcinki są zabezpieczane, komunikacja jest jasna, a alternatywne trasy pozostają przejezdne. Jeśli jednak brakuje mocy operacyjnej, flota jest zbyt mała albo niewystarczająco przygotowana, a wcześniejsze decyzje inwestycyjne były podejmowane głównie pod kątem ceny – wtedy zaczyna się improwizacja.
– Godzina zero obnaża różnicę między miastem, które reaguje, a miastem, które zarządza – podkreśla Ziajowski. – Reagowanie to nadrabianie strat, gdy sytuacja już się pogorszyła. Zarządzanie to budowanie odporności dużo wcześniej – w budżetach, przetargach i planach serwisowych.
Sytuacja na S7 pokazała, jak szybko zwykłe utrudnienie może przerodzić się w wielogodzinny paraliż. Gdy skala zjawiska przekracza możliwości operacyjne służb, każdy dodatkowy czynnik – nawet pojedyncza błędna decyzja kierowcy – potrafi uruchomić efekt domina.
Decyzje sprzed sezonu
Utrzymanie zimowe zaczyna się w praktyce dużo wcześniej niż w grudniu – tak naprawdę już na etapie planowania budżetu. To wtedy zapadają kluczowe decyzje: ile jednostek będzie w systemie, jakie będą miały parametry techniczne, czy dostęp do części zamiennych będzie szybki i jak zorganizowany zostanie serwis.
– W tej branży nie kupuje się maszyny. Kupuje się gotowość operacyjną – mówi Ziajowski. – Cena zakupu to tylko początek. Liczy się całkowity koszt posiadania: niezawodność, dostępność serwisu, efektywność zużycia materiałów. Podejście TCO – Total Cost of Ownership – pozwala ocenić, ile naprawdę kosztuje dana decyzja. Tańszy sprzęt, który częściej ulega awariom albo zużywa więcej soli, w dłuższej perspektywie generuje większe obciążenie budżetu. Odpowiedni zapas mocy operacyjnej nie jest luksusem. To element zarządzania ryzykiem. Brak jednej jednostki w krytycznym momencie może zablokować cały odcinek drogi.
Paraliż dróg to nie tylko problem kierowców. To opóźnione dostawy, przestoje w logistyce, realne straty dla przedsiębiorstw. Infrastruktura drogowa jest elementem łańcucha gospodarczego, a jej niewydolność ma konsekwencje wykraczające poza lokalny kontekst.
Precyzja i odpowiedzialność
Zimowe utrzymanie dróg to także kwestia rozsądnego gospodarowania środkami chemicznymi. Nadmierne użycie soli przyspiesza degradację nawierzchni i konstrukcji mostowych, zwiększa koszty utrzymania pojazdów, a przy okazji obciąża środowisko.
– Nowoczesne posypywarki pozwalają na precyzyjne, równomierne rozsypywanie materiału – wyjaśnia Ziajowski. – Systemy sterowania dostosowują dawkę do prędkości pojazdu i warunków. Dzięki temu uzyskujemy jednolitą warstwę przy mniejszym zużyciu soli.
Równomierna aplikacja ma znaczenie nie tylko na głównych pasach ruchu.
– W zatoczkach autobusowych czy na przystankach kluczowa jest dokładność. Sprzęt musi zostawić równą warstwę bez nadmiaru materiału na poboczach. To przekłada się na bezpieczeństwo pieszych i realne ograniczenie wpływu na środowisko – podkreśla.
Zrównoważony rozwój w infrastrukturze nie polega na deklaracjach, lecz na technologii i mierzalnych efektach. Odpowiedzialne dozowanie to jednocześnie oszczędność i większa skuteczność działania.

Autostrady i lotniska – standard bez kompromisów
Skala wyzwań rośnie wraz z rangą infrastruktury. Na autostradach i drogach koncesyjnych wymagania dotyczące utrzymania przejezdności są znacznie bardziej restrykcyjne. Tam każda godzina utrudnień oznacza konkretne straty – zarówno dla operatorów, jak i dla użytkowników dróg.
– W przypadku autostrad kluczowe jest utrzymanie płynności ruchu nawet przy intensywnych opadach – mówi Ziajowski. – Wymaga to odpowiedniej liczby jednostek, ich synchronizacji oraz wysokiej niezawodności sprzętu. Jeszcze wyższy poziom odpowiedzialności dotyczy lotnisk. Pas startowy nie może zostać wyłączony z powodu braku przygotowania. Lotnisko to infrastruktura krytyczna. Sprzęt musi działać z najwyższą precyzją i w określonym czasie. Każda minuta przestoju ma wymiar finansowy i reputacyjny – podkreśla.
To właśnie w takich obszarach widać, że utrzymanie zimowe nie jest sezonowym obowiązkiem, lecz elementem systemu bezpieczeństwa państwa.

System odporny na ekstrema
Sytuacja na S7 pokazała też brak drożnych alternatyw i ograniczoną skalowalność całego systemu. Zjazdy zasypane półmetrową warstwą śniegu, niedostępne MOP-y, pojazdy blokujące przejazd – w praktyce wielu kierowców nie miało żadnego realnego wyboru ani możliwości zjazdu z trasy.
– Odporność oznacza planowanie scenariuszy skrajnych, a nie tylko średnich – mówi Ziajowski. – Trzeba zakładać, że opady przekroczą normy. Pytanie brzmi, czy system ma rezerwę mocy i czy jest zarządzany w sposób długoterminowy.
Zarządzanie infrastrukturą powinno opierać się na analizie ryzyka, danych i jasno określonych procedurach. To obszar wymagający takiej samej dyscypliny jak energetyka czy sektor finansowy.
– Infrastruktura jest fundamentem stabilności. Jeżeli działa, pozostaje niewidoczna. Jeżeli zawodzi, skutki są natychmiastowe – podsumowuje.
Śnieżyca minęła. Ruch został przywrócony. Ale kolejna godzina zero nadejdzie. Pytanie nie dotyczy pogody. Dotyczy tego, czy decyzje podejmowane dziś zapewnią odporność jutro.
MICHAŁ ZIAJOWSKI
Menedżer z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu i rozwoju biznesu. Obecnie Dyrektor Zarządzający LSO w Polsce w Aebi Schmidt, gdzie odpowiada za strategię rynkową, rozwój przychodów oraz budowanie udziału firmy w rynku. Wcześniej pełnił funkcję CEO & General Director w PRECIA MOLEN, a doświadczenie zdobywał także w międzynarodowych organizacjach, takich jak Husqvarna, Hilti i Schneider Electric. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej na kierunku Budownictwo Hydrotechniczne oraz posiada tytuł MBA z University of Minnesota. Specjalizuje się w zarządzaniu strategicznym, optymalizacji procesów, zwiększaniu udziałów rynkowych oraz projektach M&A.
Przeczytaj także: Branża budowlana wierzy w polubowne rozwiązania, a spory wciąż eskalują