Technologie krytyczne dla Europy. Rozmowa z prof. dr. hab. inż. Jerzym Małachowskim, dyrektorem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju informuje o kolejnych działaniach w ramach inicjatywy STEP. Czy mógłby Pan przybliżyć, czym w ogóle jest ten program i jakie są jego główne cele?
STEP, czyli platforma na rzecz technologii strategicznych dla Europy, to dalekosiężne przedsięwzięcie Komisji Europejskiej. Analizując światowe trendy i wyłaniające się dominacje, Komisja Europejska rozpoczęła działania, które mają na celu budowę silniejszego, bardziej odpornego i innowacyjnego przemysłu europejskiego. A głównym narzędziem jest właśnie program STEP. Ma on na celu wzmocnienie suwerenności technologicznej Europy, ograniczenie zależności od rynków zewnętrznych spoza Unii Europejskiej, zwiększenie odporności na globalne kryzysy oraz ochronę i wzmacnianie łańcuchów wartości
w strategicznych obszarach technologicznych. W Polsce, dzięki środkom z programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, działania z zakresu wsparcia projektów innowacyjnych i inwestycyjnych prowadzą odpowiednio Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.
Jakie wyzwania gospodarcze i geopolityczne zainspirowały powstanie platformy STEP?
Zwłaszcza ostatnie lata, naznaczone globalną pandemią oraz międzynarodowymi konfliktami, obnażyły słabości dotychczasowego systemu gospodarczego, w tym m.in. zakłócenia w łańcuchach dostaw oraz nadmierne uzależnienie od produkcji zlokalizowanej w Azji. Istnieją rozległe obszary zależności technologicznej i surowcowej Unii Europejskiej, co oczywiście nie nastąpiło z dnia na dzień. W różnych segmentach gospodarki od lat obserwujemy wyłanianie się pojedynczych globalnych liderów, czy to w zakresie transformacji energetycznej, czy cyfrowej.
Może Pan przywołać konkretne dane, które pokazują skalę uzależnienia Europy od dostaw z Azji i USA – zwłaszcza w odniesieniu do technologii cyfrowych i tzw. czystych technologii?
Jako przykład podam Chiny, które opanowały aż 84 proc. światowej produkcji paneli fotowoltaicznych, a osiem z dziesięciu największych na świecie fabryk zlokalizowanych jest właśnie w tym kraju.
Zwrócę też uwagę na zależność strategiczną Unii Europejskiej od dostaw technologii krytycznych z państw trzecich. Takie uzależnienie można wykazać za pomocą statystyk handlowych, jak np. wielkość handlu, produkcji czy konsumpcji, niedobory mocy produkcyjnych lub stosunek importu do eksportu. Patrząc na technologie cyfrowe, szczególnie półprzewodniki i mikroprocesory, Europa pozostaje w dużym stopniu uzależniona od dostawców z USA i Azji. Ponad 70 proc. światowej produkcji chipów odbywa się w Azji. Równocześnie aż 92 proc. infrastruktury chmurowej obsługują amerykańskie firmy. Nie wspominając już o newralgicznym obszarze sztucznej inteligencji, gdzie prym wiodą Stany Zjednoczone i Chiny.
W obszarze czystych technologii kluczowe znaczenie mają surowce krytyczne, niezbędne dla gospodarki, a jednocześnie obarczone wysokim ryzykiem niedoboru dostaw. Globalna podaż wielu z tych surowców jest silnie skoncentrowana: 98 proc. zaopatrzenia UE w metale ziem rzadkich pochodzi z Chin, 98 proc. boranu – z Turcji, a 71 proc. platyny – z RPA. Idąc o krok dalej – do 2028 r. zapotrzebowanie na energię w Europie ma wzrosnąć do 400 GWh, co oznacza gwałtowny wzrost potrzeb w zakresie magazynowania energii. Tymczasem UE produkuje zaledwie 1 proc. surowców potrzebnych do produkcji baterii.
Czy z podobną sytuacją mamy do czynienia w sektorze biotechnologii?
Muszę przyznać, że niestety tak, ponieważ Unia Europejska pozostaje zależna od zagranicznych łańcuchów dostaw w zakresie wielu składników i produktów niezbędnych dla ekosystemu ochrony zdrowia. W biotechnologii przemysłowej i środowiskowej Ameryka Północna miała 37 proc. udziału w globalnym rynku enzymów w 2022 r. i utrzyma dominację do 2032 roku. Europa zajmuje drugie miejsce, ale boryka się z niedoborem innowacji i inwestycji w porównaniu do USA i Azji. Przemysł biotechnologiczny w UE jest w dużym stopniu uzależniony od importu m.in. nasion oleistych, miazgi, alg, pośrednich produktów chemicznych, włókien tekstylnych oraz olejów roślinnych i zwierzęcych. Dlatego bardzo dobrze się stało, że – aby przeciwdziałać tym trendom – Komisja Europejska wyszła
z inicjatywą i zaproponowała program STEP.
W jaki sposób program STEP ma się przełożyć na wywalczenie suwerenności technologicznej Unii Europejskiej?
Myślę, że na program STEP warto spojrzeć jako na system, w którym poszczególne elementy łączą się w mocny, europejski łańcuch wartości – od surowców krytycznych, przez tworzenie technologii, komponentów czy maszyn, produkcję części, powiązanie kluczowych usług, składanie urządzeń tu na miejscu, w Europie, po ich globalną sprzedaż. STEP to w praktyce wspólne wykorzystanie potencjału technologicznego, naukowego i gospodarczego naszego kontynentu dla dobra wszystkich jego mieszkańców.
Program STEP może stać się fundamentem nowej, bardziej suwerennej gospodarki europejskiej, ponieważ dąży do wytworzenia technologii krytycznych, czyli takich, które wniosą na rynek wewnętrzny Unii Europejskiej najnowocześniejszy, przełomowy element o znaczącym potencjale gospodarczym lub też przyczynią się do ograniczania bądź zwalczania strategicznej zależności UE.
Do kogo adresowane są nabory, które Narodowe Centrum Badań i Rozwoju prowadzi w ramach tej inicjatywy?
W naborach NCBR wnioski mogą składać przedsiębiorstwa oraz ich konsorcja z innymi przedsiębiorstwami, organizacjami badawczymi lub organizacjami pozarządowymi – szczegóły określa za każdym razem dokumentacja konkursowa. Trzeba jednak koniecznie pamiętać o tym, że STEP jest programem wysokospecjalistycznym. To przestrzeń dla liderów z wizją – wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach, którzy potrafią udowodnić, że ich inicjatywy realnie przyczyniają się do zwiększenia konkurencyjności gospodarki krajowej i europejskiej. Jestem przekonany, że polskie firmy i konsorcja naukowo-przemysłowe są gotowe konkurować w tak zaawansowanym naborze. Polska kształci m.in. świetnych programistów, odnoszących sukcesy na całym świecie, buduje silne ośrodki naukowe, znam też osiągnięcia naszej biotechnologii i obserwuję zapał do tworzenia rozwiązań chroniących nasze środowisko i zdrowie. A dzięki współpracy z partnerami z Europy możemy to wszystko przekuć w sukces.
Czy STEP to przedsięwzięcie jednorazowe, czy raczej długofalowy mechanizm wsparcia?
STEP nie jest jednorazowym przedsięwzięciem. W tym roku prowadziliśmy nabory wniosków o dofinansowanie w trzech strategicznych obszarach wskazanych przez Komisję Europejską – biotechnologia, technologie cyfrowe oraz innowacje w ramach głębokich technologii, a także czyste i zasobooszczędne technologie. W harmonogramie programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki na następny, 2026 rok, zaplanowane są już kolejne konkursy we wskazanych obszarach tematycznych. Zakładamy, że pierwsze nabory wystartują w kwietniu. Choć jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o szczegółach, to możemy się spodziewać rozszerzenia programu o nowe obszary.
Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski – Dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Absolwent Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Tytuł profesora w dziedzinie nauk technicznych uzyskał w roku 2019. Kierował licznymi projektami oraz uczestniczył jako wykonawca w ponad 30 przedsięwzięciach ukierunkowanych na prace naukowe, rozwojowe i wdrożeniowe. Efekty tych badań to m.in. 9 patentów oraz 3 kolejne w zatwierdzeniu. Członek komitetów naukowych ponad 40 konferencji krajowych i międzynarodowych. Regularnie recenzuje artykuły naukowe w czasopismach z listy JCR. Jego dorobek publikacyjny obejmuje ponad 600 pozycji. W roku 2010 otrzymał Złoty Krzyż Zasługi od Prezydenta RP, a w roku 2011 – Medal Komisji Edukacji Narodowej.

Przeczytaj także: Globalne trendy w logistyce i rola Fracht FWO Polska. Perspektywa Andrzeja Bułki, Prezesa Zarządu Fracht FWO Polska
Last Updated on 13 marca, 2026 by Anastazja Lach