CBAM 2026: Wpływ cła węglowego na ceny stali i cementu

CBAM 2026: Wpływ cła węglowego na ceny stali i cementu

Początek 2026 roku przyniósł fundamentalną zmianę, na którą polski rynek przygotowywał się od dawna. Mechanizm CBAM przestał być jedynie unijnym projektem legislacyjnym, stając się realnym czynnikiem kształtującym codzienne koszty operacyjne przedsiębiorstw. Od 1 stycznia każdy podmiot sprowadzający towary wysokoemisyjne spoza Unii Europejskiej musi finansowo rozliczać ślad węglowy swoich dostawców. Ta nowa rzeczywistość wymusza odejście od dotychczasowych schematów zakupowych, ponieważ tradycyjne kierunki importu stają się obarczone dodatkowym, wysokim kosztem emisyjnym.

Dlaczego unijne cło węglowe weszło w życie

Cło węglowe to kluczowy element strategii klimatycznej Unii Europejskiej. Instrument ten wspiera ambitny cel radykalnej redukcji emisji gazów cieplarnianych. Głównym zadaniem CBAM jest ochrona europejskich producentów przed nieuczciwą konkurencją z regionów, gdzie normy ekologiczne praktycznie nie istnieją. System ten wyrównuje szanse rynkowe poprzez nałożenie na towary importowane opłat analogicznych do tych, które płacą fabryki wewnątrz wspólnoty. Dzięki temu każda tona stali czy cementu sprowadzana do Europy musi posiadać certyfikat pokrywający jej ślad węglowy.

Obecnie regulacja uderza w sześć kluczowych grup produktów, wśród których prym wiodą żelazo, stal oraz aluminium. System obejmuje również cement, nawozy sztuczne, energię elektryczną oraz wodór. Obecna lista wydaje się krótka, ale obejmuje ponad trzysta konkretnych pozycji taryfowych. Produkty te stanowią fundament polskiego budownictwa oraz przemysłu ciężkiego. Faza przejściowa zakończyła się wraz z końcem 2025 roku. Obecnie importerzy muszą realnie płacić za każdą tonę emisji wbudowanej w sprowadzane towary.

Skomplikowany rachunek kosztów emisyjnych

Proces naliczania opłat w systemie CBAM opiera się na precyzyjnej weryfikacji dwutlenku węgla wyemitowanego podczas produkcji. Formuła obliczeniowa jest rygorystyczna i uwzględnia różnicę między emisją rzeczywistą a ceną węgla już zapłaconą w kraju pochodzenia towaru. Kwotę tę przelicza się przez aktualną cenę certyfikatów emisyjnych, która w 2026 roku oscyluje wokół wysokich stawek rynkowych. Co istotne, brak zweryfikowanych danych od producenta zmusza importera do stosowania wartości domyślnych narzuconych przez Komisję Europejską.

Wartości domyślne są z reguły znacznie wyższe od tych rzeczywistych, co drastycznie podnosi koszt transakcji. Przy zakupie stu ton stali różnica w kosztach certyfikatów bywa ogromna. Wybór między danymi realnymi a narzuconymi może oznaczać oszczędność kilku tysięcy euro. Transparentność emisyjna dostawcy stała się dziś kluczowym kryterium wyboru partnera. Jest ona tak samo ważna jak cena surowca czy termin dostawy. Brak audytów śladu węglowego u partnerów z Azji czy Turcji to dziś ogromne ryzyko. Takie zaniedbanie może prowadzić do drastycznego spadku marży przedsiębiorstwa.

Stal i cement pod największą presją cenową

Sektor stalowy odczuwa skutki wprowadzenia CBAM najmocniej, ponieważ generuje on większość kosztów operacyjnych całego mechanizmu. Już pierwsze tygodnie 2026 roku przyniosły wymierne wzrosty cen na giełdach towarowych. Blacha walcowana i pręty zbrojeniowe zdrożały w krótkim czasie o kilka procent. To bezpośredni efekt wliczenia kosztu certyfikatów węglowych w cenę produktu. Wiele firm handlowych całkowicie zmienia modele ofertowania. Odchodzą od tradycyjnych formuł na rzecz wycen uwzględniających obciążenia środowiskowe.

Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje na rynku cementu. Cement ma niską wartość przy jednocześnie wysokiej emisyjności. Przez to koszt certyfikatów może w skrajnych przypadkach przewyższyć cenę samej tony surowca. Skutkiem tego jest gwałtowny odwrót od importerów spoza Unii Europejskiej, co widać po wyraźnym spadku wolumenów dostaw w portach. Rynek aluminium reaguje nieco łagodniej, ale tzw. premia węglowa na stałe zagościła na fakturach. Wpływa to bezpośrednio na ceny profili oraz systemów fasadowych stosowanych w architekturze.

Co CBAM oznacza dla polskiej gospodarki

Wprowadzenie pełnego mechanizmu CBAM to wyzwanie dla ponad dziesięciu tysięcy polskich podmiotów zajmujących się importem surowców. Choć wpływ na ogólną inflację w kraju jest na razie stabilny, to sektory takie jak budownictwo czy produkcja sprzętu AGD już teraz notują wzrosty kosztów wytworzenia. Szacuje się, że finalne produkty domowe, które zawierają dużą ilość stali, mogą podrożeć o blisko dziesięć procent w ciągu najbliższego roku. Jest to cena, którą rynek płaci za transformację klimatyczną i ucieczkę od najbardziej brudnych technologii produkcji.

Warto jednak patrzeć na CBAM nie tylko przez pryzmat kosztów, ale jako na impuls do modernizacji łańcuchów dostaw. Transparentność emisyjna staje się uniwersalnym językiem biznesowym, a firmy, które szybciej dostosują się do nowych wymogów raportowania, zyskają przewagę nad konkurencją. Należy pamiętać, że obecna lista towarów to dopiero początek, ponieważ już w 2028 roku system obejmie kolejne grupy produktów przetworzonych, w tym maszyny i części samochodowe. Przygotowanie się do tych zmian już dziś jest kluczem do zachowania rentowności w nadchodzących latach.

Przeczytaj także: Odnawialne źródła energii jako fundament strategii dekarbonizacji


Opracowanie na podstawie: akademiaesg.pl

Last Updated on 17 marca, 2026 by Karolina Bandulet

Udostępnij
TAGS