BMI to pomyłka? Nowe badania

BMI to pomyłka? Nowe badania

Metodologia BMI prowadzi do błędnej klasyfikacji milionów ludzi w kwestii ich rzeczywistego stanu zdrowia. Najnowsze badanie naukowców z Włoch rzuca nowe światło na niedoskonałość tego miernika. Eksperci zaprezentują te wyniki na Europejskim Kongresie Otyłości (ECO 2026) w Stambule. Badacze wykorzystali skanowanie DXA, które stanowi złoty standard pomiaru tkanki tłuszczowej. W rezultacie udowodnili, że tradycyjne obliczenia wzrostu do wagi rzadko pokrywają się z faktycznym składem ciała. Ten matematyczny wzór nie rozróżnia masy mięśniowej od tłuszczu. Dlatego klasyfikacja pacjentów jako osób z otyłością lub niedowagą często mija się z prawdą.

Złoty standard kontra uproszczony wzór

Badanie objęło grupę 1351 osób dorosłych w wieku od 18 do 98 lat, z czego 60% stanowiły kobiety. Naukowcy z Uniwersytetu w Weronie oraz Uniwersytetu w Bejrucie zestawili wyniki uzyskane za pomocą algorytmu WHO z precyzyjną metodą DXA. Wyniki analizy opublikowanej w czasopiśmie Nutrients wskazują na systemowe wady tradycyjnej klasyfikacji w ocenie kondycji fizycznej. W rezultacie wiele osób wdraża restrykcyjne diety lub leczenie farmakologiczne, które w ich przypadku okazuje się całkowicie bezzasadne.

Skala błędów w klasyfikacji wagowej

Rozbieżności między wynikiem BMI a rzeczywistą zawartością tkanki tłuszczowej w organizmie są uderzające. Wśród osób, które tradycyjny wzór zakwalifikował jako otyłe, aż 34% w rzeczywistości znajdowało się w niższej kategorii nadwagi według pomiaru DXA. Jeszcze większy błąd występuje w grupie osób z nadwagą, gdzie ponad połowa (53%) trafiła do niewłaściwego przedziału zdrowotnego. Spośród nich aż trzy czwarte charakteryzowało się prawidłową masą ciała w badaniu specjalistycznym. Zatem poleganie wyłącznie na masie całkowitej generuje fałszywy obraz ryzyka metabolicznego.

Nierzetelność wskaźnika w skrajnych grupach

Największe anomalie badacze odnotowali w grupie osób z rzekomą niedowagą. Aż dwie trzecie badanych (13 z 19 osób; 68,4%) sklasyfikowanych przez wskaźnik poniżej normy 18,5, po analizie składu ciała wykazało parametry typowe dla zdrowej wagi. Nawet w grupie uznawanej za „prawidłową” (18,5-25) aż 22% osób otrzymało nietrafną diagnozę. Jak podkreśla profesor Marwan El Ghoch z Uniwersytetu w Modenie i Reggio Emilia, tradycyjna metoda systematycznie przeszacowuje występowanie skrajnych stanów wagowych w populacji. Toteż miliony pacjentów otrzymują zalecenia medyczne oparte na błędnych przesłankach diagnostycznych.

Postulaty zmian w diagnostyce

Eksperci zaangażowani w badanie domagają się pilnej aktualizacji publicznych wytycznych dotyczących oceny zdrowia. Sugerują oni, aby obok BMI wprowadzić bardziej miarodajne narzędzia, takie jak analiza fałdów skórnych czy wskaźnik obwodu talii do wzrostu (waist-to-height ratio). Profesor Chiara Milanese zaznacza, że oba systemy podają zbliżone statystyki dla całej populacji. Jednak w praktyce identyfikują one zupełnie inne grupy osób jako zagrożone. Dlatego rzetelna diagnoza lekarska musi bazować na nowoczesnej technologii obrazowania, a nie na uproszczonym równaniu z ubiegłego wieku.

Koniec ery uproszczonych pomiarów

Badania przedstawione w 2026 roku potwierdzają, że poleganie na jednym parametrze matematycznym jest ryzykowne dla zdrowia publicznego. Choć BMI pozostaje łatwo dostępnym narzędziem statystycznym, jego przydatność w medycynie klinicznej ulega postępującej dewaluacji. Wdrożenie precyzyjnych pomiarów zawartości tłuszczu w organizmie pozwoli na skuteczniejsze przeciwdziałanie realnym schorzeniom metabolicznym. Właśnie dlatego należy zachować duży krytycyzm wobec wyników domowej wagi i dążyć do profesjonalnej analizy składu ciała.

Przeczytaj także: Niewyspany mózg działa jak niewydolne lotnisko


Opracowanie na podstawie: scitechdaily.com

Last Updated on 31 marca, 2026 by Karolina Bandulet

Udostępnij
TAGS