
Wiele twarzy local content
Eksperci: Katarzyna Kuśnierek, radca prawny, Senior Associate w kancelarii SSW Law & Beyond oraz dr Hubert Wysoczański, adwokat, Wspólnik kancelarii SSW Law & Beyond kierujący Działem Infrastruktury i Budownictwa, Członek SIDiR.
Już od wielu lat zaobserwować można w Europie oznaki postępującej deindustrializacji – udział sektora wytwórczego w unijnym PKB spada. Oprócz tego Europa mierzy się z dynamiczną sytuacją geopolityczną, konfliktem zbrojnym w Ukrainie oraz rosnącym zagrożeniem płynącym z krajów trzecich. Niespokojny czas jednoznacznie pokazuje, jak istotne jest zachowanie europejskiego bezpieczeństwa energetycznego oraz odporności na rosnącą konkurencję ze strony państw trzecich, które agresywnie budują pozycję na rynkach uznawanych dotąd za europejską domenę. W tym kontekście coraz większego znaczenia nabiera również local content, czyli wzmacnianie udziału lokalnych przedsiębiorstw i krajowych łańcuchów dostaw w strategicznych sektorach gospodarki.
Odpowiedzią Unii na powyższe problemy jest zwrot ku polityce przemysłowej opartej na local content – pakiecie regulacji, które mają sprawić, by strategiczne technologie i materiały były wytwarzane w Europie. Celem z jednej strony jest pobudzenie gospodarki, a z drugiej zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego i gospodarczego regionu.
Tyle że europejski przemysł, również ten energetyczny, składa się z wielu branż, setek ugruntowanych łańcuchów dostaw, latami budowanych kompetencji i relacji handlowych. Czy można to wszystko mierzyć jedną miarą? I jak przebudować struktury tworzone przez dekady nie niszcząc tego, co w nich działa? Kto realnie zyska na nowej polityce Europy?
Jeden cel, wiele wizji
Kluczowym dokumentem unijnym wyznaczającym kierunek zmian jest Net-Zero Industry Act, wyznaczający cel, aby do 2030 r. Unia Europejska była w stanie zaspokoić co najmniej 40 proc. swojego rocznego zapotrzebowania na technologie neutralne emisyjnie. Idąca za nim propozycja kolejnego aktu – Industrial Accelerator Act (IAA) – wprowadza kryterium „Made in Europe” – minimalnego udziału unijnego komponentu w m.in. bateriach, panelach fotowoltaicznych, turbinach wiatrowych, pompach ciepła czy pojazdach elektrycznych zamawianych w ramach zamówień publicznych i aukcji w sektorze energetycznym. Celem strategicznym jest odwrócenie trendu deindustrializacji i zmniejszenie zależności od dostawców spoza Unii. Pakiet aktów dopełnia Critical Raw Materials Act, który wyznacza minimalne progi wydobycia, przetwarzania i recyklingu surowców krytycznych.
Druga warstwa strategii local content rozgrywa się na poziomie polityki krajowej państw członkowskich. W Polsce Ministerstwo Aktywów Państwowych opublikowało w tym roku kodeks dobrych praktyk local content, który ma zwiększyć udział krajowych firm w inwestycjach spółek Skarbu Państwa – najpierw w morskiej energetyce wiatrowej, potem w obronności i kolejnych sektorach gospodarki – a rząd ruszył z promocją programu „Local Content. Z korzyścią dla Polski”. W oczywisty sposób nacisk kładzie się na budowanie krajowego łańcucha dostaw.
Jest i trzecia warstwa – to członkowie istniejących już łańcuchów dostaw, którzy na nowe regulacje patrzą przez pryzmat własnej pozycji w łańcuchu. Podmioty działające na różnych jego poziomach mają bowiem fundamentalnie różne interesy, a co za tym idzie różne interpretacje local content. Dostawcy komponentów i surowców chcą rygorystycznych kryteriów pochodzenia liczonych na poziomie podzespołów – bo to właśnie tam każde złagodzenie definicji grozi przeniesieniem produkcji poza Unię. Z kolei producenci wyrobów końcowych, zmagający się z presją kosztową i konkurencją spoza Europy, oczekują większej elastyczności i możliwości dalszego korzystania z globalnych łańcuchów dostaw.
Rozbieżność definicyjna w rozumieniu local content jest zatem olbrzymia – od bardziej krajowego charakteru, przez charakter stricte unijny, obejmujący wyłącznie kraje członkowskie, po bardziej liberalne podejście „Made with Europe”, obejmujące nie tylko kraje członkowskie, ale również wybranych partnerów biznesowych, tj. państwa, z którymi zawarte są konkretne umowy handlowe.
Jednolity rynek pod presją
Trudno się dziwić, że państwa członkowskie działają dbając o własny interes gospodarczy. Nie mogą jednak robić tego bez ograniczeń. Zasady jednolitego rynku nadal obowiązują, a preferencje oparte wyłącznie na kryterium krajowości wykonawcy są z nimi trudne do pogodzenia. Skuteczna polityka local content wymaga zatem uzasadnienia opartego na obiektywnych potrzebach – bezpieczeństwie dostaw, wymogach technologicznych, terminowości, cyberbezpieczeństwie, a nie na samym kryterium pochodzenia dostawcy.
Szansa, nie wyrok
Trzeba przyznać, że polityka local content przedstawiona w dotychczasowych aktach unijnych niesie ze sobą ryzyko efektów ubocznych. Unijne progi będą miały zastosowanie do wszystkich, ale to kraj dysponujący budżetem na pomoc publiczną lub z już dobrze rozwiniętą gałęzią przemysłu wygra wyścig o inwestycje z krajami nieposiadającymi takich możliwości. Istniejące w Europie asymetrie gospodarcze mogą się zatem pogłębić. Niemniej całościowo local content to narzędzie, które daje przedsiębiorstwom realną szansę na wejście w łańcuchy dostaw zdominowane dotąd przez globalnych graczy.
Dla zabezpieczenia interesów większości podmiotów na rynku kluczowa może okazać się metodologia obliczania local content. To, czy będzie obliczany na poziomie komponentu, podzespołu, czy gotowego produktu; czy będzie uwzględniać lokalizację krytycznych procesów, czy jedynie rejestrację dostawcy, zdecyduje ostatecznie zarówno o wyborze dostawcy, jak i realizacji określonych progów. IAA pozostawia do dookreślenia wiele kluczowych definicji i progów przyszłym aktom delegowanym i wykonawczym, co oznacza, że szczegółowe reguły gry wciąż nie zostały ustalone. Elastyczność regulacyjna jest tu konieczna – każdy sektor rządzi się inną logiką, a branże o wysokiej zależności importowej wymagają zupełnie innych instrumentów niż te z natury lokalne.
Dla firm i inwestorów oznacza to, że nawigowanie pomiędzy tymi regułami – wciąż zresztą ewoluującymi – staje się dziś integralną częścią każdego dużego projektu, obok kwestii finansowania czy pozwoleń środowiskowych. Co istotne, dyskusja na temat ostatecznego kształtu regulacji local content wciąż trwa, a potencjalni członkowie łańcuchów dostaw mają w niej dziś realny głos: mogą uczestniczyć w konsultacjach, zgłaszać stanowiska branżowe i wpływać na kształt przyszłych aktów delegowanych. To oznacza również, że już teraz mogą – i powinni – podejmować konkretne działania w celu zapewnienia sobie odpowiedniej pozycji w formujących się łańcuchach dostaw.
Katarzyna Kuśnierek, radca prawny, Senior Associate w kancelarii SSW Law & Beyond. Doradza przy projektach infrastrukturalnych i przemysłowych, w tym w obszarze energetyki, łańcuchów dostaw i local content.
dr Hubert Wysoczański, adwokat, Wspólnik kancelarii SSW Law & Beyond kierujący Działem Infrastruktury i Budownictwa, Członek SIDiR. Ekspert w obszarze kontraktów i sporów budowlanych oraz warunków kontraktowych FIDIC. Doradzał klientom przy ponad 100 projektach infrastrukturalnych o łącznej wartości ponad 100 miliardów EUR m.in w sektorach kolejowym, drogowym, energetycznym, lotniskowym i oil&gas.
Przeczytaj także: Jak zmieniają się globalne łańcuchy dostaw w branży life sciences
Last Updated on 7 października, 2026 by Anastazja Lach
