Private Equity – jak dobrze wybrać?

Private Equity – jak dobrze wybrać?

Każdy przedsiębiorca rozwijający swą firmę staje przed dwoma decyzjami. Jak finansować rozwój swojego przedsiębiorstwa i jak zabezpieczyć jego przyszłość, gdy sam postanowi zrezygnować z codziennego zaangażowania. Chciałbym się z Państwem podzielić kilkoma refleksjami na pierwszy temat.

Finansowanie to nie tylko zdobycie kapitału. To także zrozumienie jakie ograniczenia i korzyści pozafinansowe niesie ze sobą wprowadzenie firmy na giełdę, jej sprzedaż w części lub całości inwestorowi strategicznemu czy tez zaproszenie funduszu private equity.

Wprowadzenie na giełdę zbudowanej przez siebie firmy to na pewno wyznacznik sukcesu, możliwość uzyskania poważnej gotówki, ale także poważne zobowiązanie.

Proces upublicznienia spółki może być długi i kosztowny w zależności od sektora, wielkości spółki, stanu rynku kapitałowego w danym momencie, uzyskaniu wszystkich wymaganych prawem zezwoleń. Jeśli nasza spółka działa w sektorze do tej pory nie reprezentowanym na rynku kapitałowym, na jej wycenę może mieć wpływ prosty fakt, ze analitycy giełdowi nie mając porównania do innych podobnych spółek będą wyceniali ją niżej niż spodziewałby się tego przedsiębiorca.

Kiedy opadnie początkowy entuzjazm po upublicznieniu, zaczyna się proza. Obowiązki raportowania to nie tylko dodatkowe koszty dla spółki. To przede wszystkim nowy obowiązek dla przedsiębiorcy i zarządu, by cała jego strategia rozwoju uwzględniała obowiązki informacyjne. Konkurencja z zadowoleniem przeczyta wszystkie komunikaty i analizy, sprawozdanie kwartalne i roczne.

Rozczarowanie może przyjść w momencie, gdy pomimo niezłej kondycji spółki rynek zacznie ją wyceniać poniżej oczekiwań przedsiębiorcy. Wpływa to na jej zdolność kredytową. A jeśli w działalności nastąpi chwilowe załamanie, inwestorzy giełdowi mogą doprowadzić do obniżki notowań, co może mieć poważny wpływ na plany rozwojowe firmy.

Dodatkowym rozczarowaniem może być fakt, ze jeśli przedsiębiorca nadal jest współwłaścicielem firmy, wartość jego pakietu akcji może poszybować w dół. Znam przykłady, gdzie po wejściu na giełdę i załamaniu kursu jeden z właścicieli publicznie oskarżał zarząd o niszczenie wartości spółki, która z trudem budował. I narzekał na spadek wartości swego portfela, który miał być komfortowa emerytura, poprzez stopniowe wyprzedawanie akcji.

Giełda jest doskonałym miejscem na wprowadzenie firmy i pozbycie się znaczącego pakietu jej akcji, wycofania się z zarządzania, wprowadzenie na swoje miejsce profesjonalnych managerów i….pozostawienie im pola do popisu, obserwacji ich działań z poziomu rady nadzorczej. Niewielu polskich przedsiębiorców to potrafi. Ale giełda nie jest partnerem do finansowania długotrwałego rozwoju małych i średnich spółek, które czeka jeszcze wiele zawirowań w drodze do stabilnego rozwoju

Inwestor strategiczny to także nobilitacja dla przedsiębiorcy. Międzynarodowa z reguły firma zauważa atrakcyjność polskiego rynku, ocenia koszty wejścia od podstaw, czyli zbudowania swej działalności, oceny rynku, zdobycia profesjonalnego zespołu, ustalenia budżetu rozwoju. I porównuje je do kosztów zakupu już działającej polskiej firmy ze swego sektora, która zna rynek, ma specjalistów, potrzebuje natomiast wsparcia kapitałowego i profesjonalnego do dalszego rozwoju.

W wypadku sprzedaży firmy, sytuacja jest podobna do wejścia na giełdę – w wyniku negocjacji ustalono wartość firmy, stary właściciel z reguły jeśli nie od razu to po pewnym okresie przechodzi do rady nadzorczej, nowy zaczyna ustawiać firmę wg własnych wymagań. W wypadku tylko podwyższenia kapitału, gdy stary właściciel nadal pozostaje za sterami, właśnie wymagania nowego partnera mogą doprowadzić do konfliktu pomiędzy przedsiębiorcą i jego zagranicznym partnerem. Na co dzień jesteśmy wszyscy rozsądnymi przedsiębiorcami, ale trudno czasami uwierzyć jak bardzo różne jest podejście biznesowe Polaków i np Włochów czy Francuzów. Nasi przedsiębiorcy bardzo często biorą większe ryzyko biznesowe, działaj na zasadzie „a nuż się uda”, albo „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Przedsiębiorcy zagraniczni nie podejmują ryzyka biznesowego bez opinii eksperta danego sektora, badania rynku, opinii prawnika czy audytora. Jeśli popełnia błąd, powiedzą ze po prostu zadziałała siła wyższa, czyli niewidzialna ręka rynku. Jeśli widza lukę prawna. To zanim ja wykorzystają, zastanawiaj się czy ustawodawca tez ja widzi i jak szybko ja zamknie, w wypadku Polski wystarczy popatrzyć na uregulowania prawne innych krajów Unii Europejskiej żeby wiedzieć, ze niektóre praktyki biznesowe niedługo nie nędza możliwe. Nie dlatego ze rząd dociska śruby, tylko dlatego ze rząd wprowadza regulacje dające równe szanse wszystkim przedsiębiorcom.

I właśnie różnice w ocenie tych elementów mogą poważnie zaburzyć współpracę z partnerem strategicznym.

Czyli private equity wygrywa jako najlepsze? Niekoniecznie. Jeśli masz jasny plan rozwoju, dobry zarząd, którego sam jesteś częścią, i potrzebujesz kapitału na rozwój firmy, tak aby rozwijała się do momentu zostania znaczącym graczem na swoim rynku, to private equity jest najlepszym adresem.

Fundusz oceni wartość spółki za kilka lat i na tej podstawie dokona inwestycji oraz na tej podstawie będzie nadzorował wyniki finansowe Spółki, dążąc do zrealizowania wzrostu wartości. Aby to osiągnąć, fundusz dokona czterech rzeczy, których nie zrobi giełda , a inwestor strategiczny zrobi, ale zachowa dla siebie. Po pierwsze, przeprowadzi badanie perspektyw rozwoju Spółki i skonfrontuje je z planami przedsiębiorcy i zarządu. To bardzo poważna wiedza. Po drugie, fundusz wprowadzi system monitoringu wyników spółki, co da zarządowi i radzie nadzorczej/współwłaścicielom lepsze zrozumienie kierunku rozwoju, uprzedzi o ewentualnych zawirowaniach. Po trzecie, korzystając z wiedzy i kontaktów swego zespołu fundusz pomoże przy optymalizacji działalności spółki. Po czwarte wreszcie, ponieważ fundusze private equity inwestują z reguły na 3-5 lat, fundusz będzie prowadził rozeznanie wśród potencjalnych nabywców, by jak najlepiej sprzedać swoje i często współwłaściciela udziały czy tez akcje.

Jeśli jest tak dobrze, ro dlaczego czasami jest źle?

Amerykanie nazywają to „managing expectations”. Czyli w wolnym tłumaczeniu zarządzanie oczekiwaniami. Zarówno przedsiębiorca jak i fundusz przystępują do transakcji w założeniu, ze obie strony wnoszą pewne wartości. Przedsiębiorca przynosi dobrze działająca firmę, z dobrym potencjałem wzrostu, fundusz przynosi kapitał, zdolność profesjonalizacji działania firmy i zdolność jej sprzedaży za kilka lat.

Problemy zaczynaja się gdy z jednej strony okaże się, ze przedsiębiorca nie powiedział pełnej prawdy o stanie swojej firmy, o zdolnościach zespołu managerskiego, czy tez o własnych planach wycofania się z interesu wcześniej niż początkowo myślał fundusz. Z drugiej strony fundusze tez maja czasami tendencje obiecywania pełnego wsparcia przedsiębiorcy, czasami ponad możliwości małych w sumie zespołów, które nadzorują kilka jeśli nie kilkanaście spółek portfelowych.

I tu przechodzimy do sedna sprawy. Przedsiębiorca wprowadzając swą firmę na giełdę nigdy naprawdę nie pozna planów i opinii swych inwestorów, reprezentowanych przez profesjonalnych doradców. Sprzedając cześć swej firmy partnerowi strategicznemu, nigdy nie dowie się do końca, kto tak naprawdę układa decyzje dotyczące rynku polskiego i jego firmy. W wypadku funduszu private equity natomiast przedsiębiorca pozna i będzie pracował ze swoim współwłaścicielem. Który notabene jest także inwestorem w funduszu i którego wynagrodzenie zależy od wartości sprzedaży udziałów czy akcji w Twojej firmie. Czyli obaj macie taką samą motywację. I jeźeli okaźe się, ze wielokrotnie w trakcie pracy z funduszem private equity pokłócisz się o realizacje budżetu, zatrudnienie nowego dyrektora handlowego czy nierobienie kolejnej akwizycji, która Ty uważasz za konieczną, a fundusz powie, ze taniej będzie zrobić to inaczej, to oznacza to jedno. Ze Wasze małżeństwo z rozsądku działa, bo obaj budujecie wartość firmy. A przecież o to Ci chodziło.


Autor:

Andrzej Mierzwa – Partner Zarządzajacy Funduszu private equity 21 Concordia, współpracownik Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej

Last Updated on 25 stycznia, 2021 by Karolina Ampulska

Udostępnij
KATEGORIA
Udostępnij artykuł