USA nadal potrzebują Europy. Rola Polski w relacjach z Waszyngtonem będzie rosła

USA nadal potrzebują Europy. Rola Polski w relacjach z Waszyngtonem będzie rosła

– Stany Zjednoczone – mimo coraz ostrzejszej retoryki – nadal potrzebują Europy oraz silnych relacji transatlantyckich – przekonuje Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies, firmy doradczo-strategicznej działającej na styku polityki, bezpieczeństwa i biznesu. Jak podkreśla, wzajemne relacje powinny być oparte na szacunku, a im silniejsza Europa, tym większa będzie jej pozycja w tym układzie. Zdaniem analityczki szczególne znaczenie zyskuje dziś Polska: jako ważny sojusznik NATO, dynamiczna gospodarka i jedno z kluczowych państw wschodniej flanki.

 Stany Zjednoczone dziś potrzebują Europy, nasz kraj inwestuje w niej olbrzymie kwoty. To właśnie między krajami Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi istnieje najściślejsze i najważniejsze partnerstwo gospodarcze na świecie – mówi agencji Newseria Antonia Ferrier, założycielka En Avant Strategies i m.in. była wiceprezeska International Republican Institute.

Ta ocena znajduje potwierdzenie w danych gospodarczych. Komisja Europejska podkreśla, że UE i USA tworzą największą na świecie dwustronną relację handlowo-inwestycyjną, a wartość wymiany towarów i usług sięgnęła 1,6 bln euro w 2023 roku. Z kolei według amerykańskiego Bureau of Economic Analysis Europa pozostaje najważniejszym kierunkiem i źródłem inwestycji dla USA: w 2024 roku odpowiadała za 58 proc. amerykańskich inwestycji bezpośrednich za granicą i 64 proc. zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Stanach Zjednoczonych.

 Trzeba przyznać, że polityka bywa czasem dość wyboista, a administracja Trumpa jest zdecydowanie bardziej agresywna w swoim podejściu do Europy. Jednak pod tym wszystkim kryje się ogromny potencjał, zwłaszcza w kontekście rozwoju i zmian zachodzących w Europie, a szczególnie w Polsce – ocenia ekspertka. – Polska jest dynamiczną gospodarką, do której napływa dużo amerykańskich inwestycji.

Druga kadencja Trumpa dużym wyzwaniem dla Europy

Ekspertka zwraca uwagę, że polityczne relacje transatlantyckie od początku drugiej kadencji prezydentury Donalda Trumpa weszły w bardziej wymagający okres. Obejmuje to m.in. zapowiedzi administracji USA dotyczące przejęcia Grenlandii czy nakładanie ceł. W lutym 2026 roku Biały Dom ogłosił tymczasowe 10-proc. cło importowe na część towarów po tym, gdy Sąd Najwyższy uznał większość wcześniej wprowadzonych ceł za nielegalne. Mimo trwających od kilkunastu miesięcy napięć UE i USA uzgodniły w sierpniu 2025 roku ramy porozumienia o „wzajemnym, sprawiedliwym i zrównoważonym handlu”, co pokazuje, że mimo sporów obie strony nadal szukają przewidywalnych zasad współpracy.

 Wiele działań podejmowanych w Waszyngtonie budzi duży niepokój i dyskomfort wśród Europejczyków. Może w tym być jednak także pozytywny aspekt – Europa zaczyna się zastanawiać, jak wzmocnić własną obronność, zreformować swoje gospodarki i w pełni wykorzystać swój potencjał jako potęgi gospodarczej i militarnej – mówi Antonia Ferrier.

Jak przekonuje, obecne napięcia nie muszą oznaczać trwałego osłabienia więzi między Europą i USA.

– Relacja między Stanami Zjednoczonymi a Europą – a szczególnie Polską – jest bardzo silna i pogłębiona. Przetrwa każdą prezydenturę i jest silniejsza niż jakakolwiek pojedyncza osoba w Waszyngtonie – mówi założycielka En Avant Strategies.

Nieudane prężenie muskułów

Kolejnym obszarem napięć jest operacja „Epicka furia” prowadzona przez Stany Zjednoczone i Izrael wobec Iranu. Donald Trump ostro krytykuje stanowiska państw europejskich odmawiających wsparcia działań w Zatoce Perskiej. Grozi również wycofaniem USA z NATO i wstrzymaniem dostaw broni dla Ukrainy.

 Nasze relacje powinny się opierać na wzajemnym szacunku. Sposobem, by to osiągnąć – zwłaszcza w relacjach z administracją Trumpa – jest działanie z pozycji siły. Waszyngton będzie bardziej szanował Europę, jeśli będzie ona silniejsza – zarówno gospodarczo, jak i militarnie. Oczywiście to nie nastąpi z dnia na dzień. Polska gospodarka jest w lepszej kondycji niż niemiecka. To właśnie siła – gospodarcza i w zakresie bezpieczeństwa – w perspektywie najbliższych 10 lat sprawi, że Europa nie będzie postrzegana jako podporządkowana, lecz jako prawdziwy partner. I to, moim zdaniem, jest fundament zdrowszych relacji z Waszyngtonem – ocenia ekspertka.

Ostrzejsza retoryka z Waszyngtonu przyspiesza procesy, które i tak dojrzewały w Europie. Chodzi o zwiększanie wydatków obronnych, wzmacnianie przemysłu i przejmowanie większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo kontynentu. W 2025 roku państwa NATO zobowiązały się, że do 2035 roku będą przeznaczać 5 proc. PKB rocznie na obronność i szerzej rozumiane bezpieczeństwo, co pokazuje, że dyskusja o silniejszej Europie, gotowej do obrony, już nie jest wyłącznie politycznym hasłem, lecz coraz bardziej konkretnym kierunkiem działania.

– Polska od dawna jest postrzegana w Waszyngtonie jako wzorowy sojusznik. Myślę, że jej rola i jej przywództwo będą z czasem rosnąć. Ponieważ jest państwem bezpośrednio sąsiadującym z Rosją i Białorusią, będzie odgrywać kluczową rolę w europejskiej architekturze bezpieczeństwa – ocenia Antonia Ferrier.

Strategiczna rola Polski

Znaczenie naszego kraju wzmacniają zarówno położenie geograficzne, jak i wydatki na obronność. Według NATO Polska przeznaczyła w 2025 roku na obronę równowartość 4,48 proc. PKB, należąc do ścisłej czołówki Sojuszu. Z punktu widzenia ekonomii Komisja Europejska ocenia z kolei, że Polska pozostaje jedną z najszybciej rosnących gospodarek UE. W 2025 roku wzrost PKB wyniósł 3,6 proc., a bezrobocie jest jednym z najniższych w Unii.

Zdaniem Antonii Ferrier wojna Rosji przeciwko Ukrainie zmieniła sposób myślenia o Europie Środkowo-Wschodniej i jeszcze mocniej uwypukliła rolę Polski.

 Waszyngton musi dziś wypracować bardziej spójną politykę wobec Rosji i Ukrainy. Ostatni rok prezydentury Donalda Trumpa charakteryzował się dużą niespójnością w tym zakresie. Ukraińcy de facto prowadzą wojnę Europy z Rosją. Szczerze mówiąc, Stany Zjednoczone powinny zrobić więcej, by ich wesprzeć. Obecnie to Europa ponosi główny ciężar tej wojny. Stany Zjednoczone nie angażują się finansowo. W kontekście wydarzeń ostatniego roku kluczowe pytanie brzmi więc, czy stanowisko Waszyngtonu wobec Władimira Putina się zmieni? Widać pewne przebłyski, ale polityka pozostaje niespójna. Uważam, że w żywotnym interesie Waszyngtonu i całych Stanów Zjednoczonych leży zwiększenie wsparcia dla Ukrainy – mówi analityczka.

Z najnowszych danych Kiel Institute for the World Economy wynika, że po zahamowaniu wsparcia USA w 2025 roku ciężar pomocy dla Ukrainy w jeszcze większym stopniu przesunął się na Europę. Unia Europejska uzgodniła w lutym 2026 roku ramy prawne dla 90 mld euro wsparcia dla Ukrainy na lata 2026–2027. Z tego 60 mld euro ma trafić na zdolności obronne i zakupy sprzętu wojskowego.

Przeczytaj także: Europejskie AGD traci udziały w rynku. Branża ostrzega przed utratą konkurencyjności


Źródło: biznes.newseria.pl

Last Updated on 8 kwietnia, 2026 by Krzysztof Kotlarski

Udostępnij
TAGS