Odpowiedzialność w erze pandemii

Odpowiedzialność w erze pandemii

Pandemia poddała ciężkiej próbie społeczeństwa, gospodarki, biznes. Wielu przedsiębiorców wciąż walczy o utrzymanie ciągłości działania, płynności finansowej oraz miejsc pracy. Priorytetem jest dziś bezpieczeństwo i zdrowie pracowników – nie tylko fizyczne, ale i te związane z poczuciem stabilności zatrudnienia, odpornością pracodawcy na wstrząsy, sprawnym zarządzaniem zespołem w kryzysie, wreszcie objęciem konkretnym wsparciem pracowników i ich rodzin.

Pandemia koronawirusa stanowi potężne wyzwanie dla europejskiej i światowej gospodarki. Instytucje unijne oraz krajowe wdrażają kolejne narzędzia, które mają chronić nie tylko sektory o krytycznym znaczeniu dla poszczególnych rynków, ale także cały ekosystem gospodarczy: aktywa, technologie i infrastrukturę, a przede wszystkim miejsca pracy i pracowników.

W krajach Europy nasiliło się zjawisko protekcjonizmu gospodarczego. Rządy poszczególnych krajów uruchomiły mechanizmy wsparcia dla lokalnie działającego biznesu. Przykładem może być  współpraca koncernów energetycznych z lokalnymi dostawcami we Francji, Hiszpanii czy Niemczech. Działalności tej przyświeca przeświadczenie o obopólnej korzyści: wybór lokalnego producenta oznacza, że nie tylko produkcja, ale i serwis czy obsługa posprzedażna pozostają na miejscu, co pozwala płynnie funkcjonować lokalnym przedsiębiorstwom i działa korzystnie na całą gospodarkę.

Również w Polsce pojawiają się głosy nawołujące do patriotyzmu gospodarczego. Politycy i eksperci przekonują, że lokalny patriotyzm może być antidotum na obecne i postpandemiczne problemy polskiej gospodarki. Wielu przedsiębiorców wdraża w swoich firmach polityki zakupowe oparte na krajowych towarach i usługach. Obserwujemy też coraz liczniejsze kampanie zachęcające polskich konsumentów do sięgania po lokalne produkty i korzystania z usług krajowych przedsiębiorstw.

Czym jest patriotyzm gospodarczy?

Jak odróżnić patriotyzm gospodarczy od zjawiska szowinizmu i przesadnego protekcjonizmu? Jak realizować jego postulaty na unijnym i globalnym rynku? Jak kupować rozsądnie i odpowiedzialnie, by z jednej strony nie defaworyzować zagranicznych producentów, z drugiej zaś realnie wzmocnić krajową gospodarkę? Apator włączył się aktywnie w tę dyskusję m.in. poprzez kampanię #PolskieMójWybór – zachęcając tym samym do refleksji na temat solidarności biznesowej i świadomych wyborów konsumenckich.

Patriotyzm gospodarczy może być rozumiany jako współodpowiedzialność za polską gospodarkę, która przekłada się na konkretne decyzje zakupowe i biznesowe. Na poziomie biznesowym oznacza solidarność przedsiębiorców poprzez nabywanie produktów czy usług oferowanych przez lokalne podmioty, a także rozwój lokalnej sieci kooperacji. To wybór dostawców z uwzględnieniem uwarunkowań gospodarczych takich, jak podatki odprowadzane w Polsce, inwestycje w krajową infrastrukturę, tworzenie miejsc pracy, wspieranie polskiej myśli technicznej oraz lokalnego otoczenia społecznego.

Mirosław Klepacki, Prezes Zarządu Apator SA, wyjaśnia: – Nie oczekujemy zamknięcia się w Polsce tylko na przedsiębiorstwa krajowe, lecz proponujemy równy dostęp do naszego rynku dla podmiotów zagranicznych, które zdecydują się zlokalizować produkcję w Polsce, inwestować oraz rozwijać zespoły projektowe i R&D na terenie Polski (ewentualnie outsourcować produkcję lub projektowanie do polskich firm). Twórzmy zdrowe, równe warunki konkurowania dla wszystkich podmiotów.

Patriotyzm konsumencki

W badaniu przeprowadzonym przez ICAN Research w sierpniu 2020 r. aż 67% Polaków zadeklarowało swój patriotyzm gospodarczy, 21% twierdzi, że patriotami czasem bywa, zaś 12% nie czuje się patriotą gospodarczym. Większość respondentów uważa, że produkty rodzime są po prostu dobre. 61% pytanych wskazało, że są smaczne, 41% wskazało na ich dobrą jakość, 26% uznało, że są zdrowsze niż zagraniczne odpowiedniki. W tym samym badaniu, ale w grupie menedżerów, aż 74% respondentów wskazywało na konkurencyjność cenową polskich produktów i 60% na ich wysoką jakość.

Co ciekawe, ponad połowa badanych przyznała, że w czasie pandemii jeszcze chętniej sięga po polskie marki – właśnie w geście solidarności i chęci wsparcia rodzimych producentów. A zatem wybór polskich produktów jest dziś motywowany czynnikami emocjonalnymi i gospodarczymi, ale także przekonaniem Polaków, że „polskie” nie odbiega od „zagranicznego” ani pod względem jakości, smaku czy walorów zdrowotnych.

Warto podkreślić, że dla współczesnych konsumentów coraz większego znaczenia nabierają kwestie bezpieczeństwa produktu (wpływ na nasze zdrowie) i względy środowiskowe. Lokalnie wytwarzane produkty, zwłaszcza zaś produkty sezonowe, mogą wygrać z eksportowanymi pod względem walorów smakowych i zdrowotnych, ponadto ich transport i przechowywanie nie generuje takich szkód w środowisku, jak to ma miejsce w przypadku produktów sprowadzanych z odległych regionów.

Polski, czyli jaki?

W badaniach poproszono Polaków o wskazanie polskich produktów i okazało się, że wymieniali marki, których nazwy co prawda brzmią „znajomo”, ale należą obecnie do zagranicznych koncernów. Gdyby zatem za regułę „polskości” przyjąć kryterium właściciela marki, niestety wiele dobrze nam znanych i lubianych produktów nie mogłoby być uznanych za polskie. Co zatem decyduje o „polskości” produktu? Czy kluczowy jest dominujący udział polskiego kapitału, a może wystarczy rejestracja producenta w Polsce? Co w sytuacji, gdy właścicielem marki jest globalny gracz, ale produkcję prowadzi w naszym kraju, inwestuje i zatrudnia pracowników? Czy o „polskości” przesądza fakt, że pełen cykl produkcyjny odbywa się lokalnie, czy wystarczy, że najważniejsze operacje prowadzone są w kraju? Pytań może być jeszcze wiele… Niestety, nie wystarczy tu sprawdzenie prefiksu w kodzie kreskowym (590 na oznaczenie produktów polskich), gdyż nie daje on gwarancji, że dany produkt został wytworzony w Polsce oraz że zysk z jego sprzedaży trafi do polskiego przedsiębiorstwa.

Trzeba włożyć dużo wysiłku, by zweryfikować, czy produkty są faktycznie wytwarzane w kraju, czy producent odprowadza podatki w Polsce, czy zatrudnia pracowników na miejscu, czy dokłada swoją cegiełkę do lokalnej infrastruktury.

Patriotyzm w biznesie

Patriotyzm to biznesowa solidarność, polegająca na wzajemnym wspieraniu się krajowych przedsiębiorstw poprzez wybór produktów oferowanych przez lokalne podmioty, a także rozwój lokalnej sieci kooperacji – wyjaśnia Mirosław Klepacki, Prezes Zarządu Apator SA. Stoi on na czele Grupy Apator, którą tworzy dziś 14 spółek krajowych i zagranicznych, z rocznymi przychodami rzędu 880 mln zł i połową sprzedaży realizowaną na rynkach zagranicznych.

Apator dostarcza zaawansowane technicznie rozwiązania pomiarowe (liczniki energii elektrycznej, gazomierze, wodomierze i ciepłomierze), a także systemy wspierające zarządzanie siecią dystrybucji mediów. Grupa zatrudnia ok. 2700 osób, ale jej oddziaływanie jest dużo większe za sprawą szerokiej sieci dostawców i kooperantów. Aż 64% zakupów surowców i usług Grupy pochodzi od firm krajowych.

Mirosław Klepacki opowiada, jak wiele wysiłku i pracy kosztowało polską firmę przecieranie szlaków eksportowych i budowanie renomy marki na rynkach zagranicznych.

W latach 90.  kierunkiem naszej ekspansji był tylko Wschód, ponieważ  nasze produkty nie przystawały do niemieckich standardów technicznych. Wieloletnią pracą udało nam się jednak zdobyć bardziej wymagające rynki. Kilkanaście lat temu założyliśmy  spółkę Apator GmbH i kropla po kropli drążyliśmy skałę aż doszliśmy  do poziomu sprzedaży w Niemczech ok. 50 mln złotych. Obecnie mamy sześć zagranicznych spółek w Grupie – mówił  wywiadzie dla ICAN Management Review (nr 4, 2020).

– Bierzmy przykład z naszych zachodnich sąsiadów – zachęca prezes Apatora.

Podaje przykład Niemiec, które doskonale chronią swoich producentów. Gdy tamtejsze zakłady energetyczne ogłaszają przetarg, ustawiają bardzo wysoko poprzeczkę techniczną, a także wymagają prekwalifikacji, która zazwyczaj wiąże się z wizytacją zakładu produkcyjnego. W polskiej rzeczywistości biznesowej brakuje praktyki weryfikacji ofert, nie audytuje się chińskich firm i nie sprawdza, jak wyglądają ich łańcuchy zakupów, procesy produkcyjne czy kwestie bezpieczeństwa i warunków pracy. Polskie spółki Skarbu Państwa w wyborze oferty nadal kierują się głównie ceną, a tu wygrywają firmy azjatyckie, wchodzące na rynek bez wkładu gospodarczego i kapitału inwestowanego w Polsce i Europie.

Tymczasem wybór sprawdzonego, zweryfikowanego dostawcy krajowego, ale i europejskiego, niesie wiele korzyści dla zamawiającego. Takie firmy jak Apator zapewniają doradztwo techniczne, wsparcie zespołu R&D oraz sprawny serwis. Gwarantują respektowanie prac pracowniczych oraz spełnianie najwyższych wymogów środowiskowych.

Silne polskie przedsiębiorstwa stanowią ważny wkład do krajowego budżetu i lokalnej infrastruktury, doskonalą kadry, tworzą miejsca pracy, rozwijają polską myśl techniczną oraz wspierają lokalne społeczności. Wybierając polskich dostawców mamy realny wpływ na stan polskiej gospodarki. – podsumowuje Mirosław Klepacki.


Więcej o kampanii #PolskieMójWybór na profilach społecznościowych Grupy Apator na FB, LinkedIn oraz YT oraz na http://www.apator.com/pl/grupa-apator/polskiemojwybor


Autor:

Apator S.A.

Udostępnij
KATEGORIA
Udostępnij artykuł