Dr hab. n. med. Mariusz Gujski, Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM i dr Paweł Żuk, Prezes Zarządu CMD: Co dalej z epidemią?

<br> Dr hab. n. med. Mariusz Gujski, Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM i dr Paweł Żuk, Prezes Zarządu CMD: Co dalej z epidemią?
Współczynnik śmiertelności COVID-19 w porównaniu ze śmiertelnością w czasie pandemii SARS lub MERS jest niski. Dlaczego tym razem świat został zamknięty?

Dr. hab. Mariusz Gujski, Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM: Należy zaznaczyć, że śmiertelność jest różna w każdej z grup wiekowych. Najbardziej zależna jest od wieku i chorób współistniejących (np. w grupie 80+ sięga kilkunastu procent, w grupie 30–40 0,4%, w grupie poniżej 30 roku życia mówimy o promilach), ale na śmiertelność wpływ ma również wydolność i standard systemu ochrony zdrowia w danej populacji. W tej kategorii Polska nie wypada dobrze, stąd bardzo duża troska o to, aby nie doszło do załamania systemu. Natomiast na COVID-19 nie można patrzeć jedynie przez pryzmat śmiertelności, trzeba brać pod uwagę ciężki przebieg choroby i możliwość powikłań. W łatwy bowiem sposób może dojść do paraliżu systemu ochrony zdrowia, który już w tym momencie jest niewydolny.

Mimo znikomego odsetka śmierci młodych ludzi, mamy jednak do czynienia z dramatami wielu rodzin, w których osoby młode bardzo ciężko przechodzą COVID-19 bądź choroba kończy się zgonem. Jednym z problemów związanych z COVID-19 jest nieprzewidywalność choroby.

W sytuacji, kiedy ryzyko śmierci z powodu COVID-19 jest największe u osób starszych i schorowanych czy najlepszym rozwiązaniem nie byłoby skupienie się na ochronie i izolacji osób z tej grupy wiekowej?

MG: Mnie bliski jest model szwedzki. Dopracowanie izolacji osób w wieku senioralnym wiosną 2020 roku byłoby dobrym rozwiązaniem. Traktując gospodarkę jako element, od którego zależy zdrowie populacji, uważam, że cena, którą płacimy w związku z wyłączeniem części branż z aktywności gospodarczej, jest zbyt wysoka.

Z drugiej strony znajdują się dzieci, które nie są szczególnie zagrożone, a pozostają zamknięte w domach w kluczowym momencie rozwoju. Dlaczego młodym osobom nie pozwala się normalnie żyć?

MG: Odpowiedzią jest polski model rodziny. Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym często mieszkają w gospodarstwach domowych z dziadkami. Ta izolacja wynika z troski o seniorów, natomiast równolegle tracą na niej dzieci w zakresie prawidłowego rozwoju psychologiczno–społecznego.

Aktualna polityka lockdownu powoduje dramatyczne skutki w dziedzinie zdrowia publicznego. Jak skomentuje Pan fakt, że ze strachu przed wirusem ludzie rezygnują z badań, nie korzystają z porad specjalistów i jednocześnie pogarsza się ich zdrowie psychiczne?

MG: Pandemia oprócz tego, że wymusza zmiany w naszym funkcjonowaniu, ma również istotny wpływ na osoby, które chorują na inne choroby, zarówno stany nagłe jak i choroby przewlekłe. W roku 2020 zaobserwowaliśmy zdecydowane pogorszenie stanu pacjentów zgłaszających się z zawałem i udarem. Pacjenci docierali do lekarza z opóźnieniem, szczególnie w pierwszej fazie pandemii. Powodowane to było zwłoką chorych w obawie przed zarażeniem się koronawirusem SARS-CoV-2 ale też paraliżem systemu ochrony zdrowia. W ciągu minionego roku co najmniej dwukrotnie mieliśmy do czynienia z całkowitym załamaniem się systemu. Z tych samych powodów pogorszył się jednocześnie standard leczenia pacjentów chorych przewlekle. Niewątpliwie duże grupy chorych nie otrzymują takiej pomocy, jaką otrzymaliby w roku 2019.

Kwarantanna ma również wpływ na naszą ogólną kondycję i odporność organizmu – brak kontaktu ze świeżym powietrzem, słońcem, brak ruchu powodują, że organizm gorzej radzi sobie z każdą infekcją. Dlaczego poświęca się nasz układ odpornościowy, a w długofalowej perspektywie nasze zdrowie?

MG: Jeśli chodzi o aspekty zdrowotne, izolacja wiąże się z dwoma następstwami. Nasze zdrowie psychiczne na pewno cierpi, ponieważ ludzie nie są przyzwyczajeni do samotności wymuszonej. Występują różne reakcje na izolację i wymuszoną pandemią samotność – może to być na przykład depresja lub stany lękowe. Wiele grup społecznych ucierpiało również z powodu utraty źródła dochodu, doświadczając zwolnień lub w związku z koniecznością zamknięcia działalności z powodu pandemii. W takich sytuacjach mamy do czynienia z bardzo silnymi czynnikami stresogennymi, które wpływają na naszą kondycję psychiczną. Kolejnym problemem są ograniczenia w sferze aktywności fizycznej, czyli np. zamknięcie siłowni, co dla mnie nie jest zrozumiałe. Niestety tym sposobem rujnuje się to, co budujemy od wielu lat – nawyki Polaków do codziennej aktywności fizycznej.

W dobie pandemii szczególnie poruszane są kwestie odporności. W jaki sposób możemy ją wzmocnić i jak powinny dbać o siebie osoby, które przeszły koronawirusa?

Dr Paweł Żuk, Prezes Zarządu CMD: Jeżeli chodzi o odporność, nasze zalecenia polegają na równowadze. Zrównoważona dieta, aktywność fizyczna oraz dobrostan psychiczny budują naszą odporność, a  każde zaburzenie tej równowagi wpływa na naszą niekorzyść. Cały czas pojawiają się również nowe rzeczy istotne dla ogólnej kondycji, które wcześniej nie były podkreślane, a w czasie epidemii zostały zauważone. Jest to suplementacja witaminy D3 i kwestia dobrostanu fizyczno-psychicznego, czyli umiejętności radzenia sobie ze stresem i zachowaniami depresyjnymi, co w epidemii jest dość trudne. Jeżeli chodzi o osoby, które przeszły COVID-19, jest to złożony proces i cały czas uczymy się opiekować tymi pacjentami. Jest to grupa pacjentów, którzy mają wydłużony okres powrotu do normalnej aktywności i opiera się on na tym, że pacjenci mają zaburzenia w kilku różnych strefach. Głównie jest to ograniczona tolerancja wysiłku i kwestie zaburzeń psychosomatycznych, czyli problemy z koncentracją i obniżenie nastroju. Te osoby często mają duszności i odczuwają brak powietrza, ale nie ma to podłoża w funkcjonowaniu ich serc, co jest dobrą wiadomością. Rozwiązaniem dla tych pacjentów jest stała i regularna aktywność fizyczna, która wpływa pozytywnie zarówno na strefę fizyczną, jak i psychiczną.

Negatywnych skutków pandemii można wymienić wiele. Gdybyśmy mogli cofnąć czas, jakie decyzje według Pana powinniśmy zmienić?

MG: Większość pierwszych decyzji na początku marca, które dotyczyły zamknięcia kraju, była usprawiedliwiona chociażby tym, że niewiele wiedzieliśmy na temat wirusa. Dzisiaj znamy go już dużo lepiej i możemy zachowywać się bardziej racjonalnie. Nie rozumiem jednak wielu, moim zdaniem arbitralnych decyzji dotyczących zamykania poszczególnych branż. Jednocześnie podkreślam, że system ochrony zdrowia w Polsce jest od wielu lat niedofinansowany i znajduje się na skraju wydolności. Biorąc to pod uwagę, te skrajne decyzje można w pewien sposób zrozumieć.

Wszyscy liczymy na to, że szczepienia wkrótce przywrócą świat do normalności. Natomiast cały czas słyszymy o mutacjach koronawirusa. Czy szczepionka uchroni nas przed nimi?

MG: Z jednej strony mutacje wirusa nie są dla nas zaskoczeniem. Wirusy na ogół mutują w taki sposób, że są bardziej zakaźne, ale mniej dotkliwe dla pacjenta lub stają się mniej zakaźne, ale przebieg choroby jest cięższy. Myślę, że pandemia skończy się wtedy, kiedy wirus zacznie mutować w mniej groźną dla człowieka stronę, tak jak to dotychczas zawsze bywało w historii. Jeżeli chodzi o szczepionkę, kierując się dotychczasową wiedzą na ten temat, mamy bardzo dużą szansę na to, że w istotnej części uchroni nas ona przed nowymi mutacjami koronawirusa SARS-CoV-2.

Dlaczego leczenie ambulatoryjne jest najważniejsze dla efektywnego funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej?

PŻ: Ważność opieki ambulatoryjnej wynika z podstawowych założeń, że rozwiązywanie problemów zdrowotnych powinno się odbywać na najniższym możliwym poziomie opieki zdrowotnej. W ambulatorium pacjent powinien uzyskać informację o tym, jak utrzymać swój stan zdrowia oraz mieć możliwość wykonania badań profilaktycznych, które zdecydowanie obniżają koszty funkcjonowania sytemu. Jeżeli choroby zostaną wykryte we wczesnym stadium, unikamy bardzo dużych kosztów systemowych, które są generowane na późniejszym etapie, na przykład w przypadku onkologii, chorobach układu krążenia i metabolicznych. Co istotne, pacjent chorujący przewlekle powinien być stale kontrolowany i mieć wsparcie w zarządzaniu chorobą. Kiedy pojawia się sytuacja kryzysowa, w szpitalu jest ona łagodzona, ale bez odpowiedniego wsparcia, które zapewnia tylko opieka ambulatoryjna, pewnym jest, że do szpitala pacjent trafi ponownie. Kolejny aspekt to ilość realizowanych usług, czyli kontakty z profesjonalistami medycznymi. Według danych z 2018 roku POZ w Polsce odnotowało 168 mln wizyt w ciągu całego roku, w opiece ambulatoryjnej było to 108 mln, a w szpitalach 8,5 mln. Jest to wyraźna różnica ilości usług, która pokazuje jak często korzystamy z opieki podstawowej i ambulatoryjnej, a jak często jesteśmy kierowani do szpitala.

Ostatnie wydarzenia były próbą dla systemu ochrony zdrowia. Jakie wnioski możemy wysnuć i jakie reformy niezbędne są, aby polski system usprawnić i przygotować na możliwość pojawienia się kolejnych kryzysów w pandemii?

PŻ: Pandemia pokazała nam, że realizowanie usług zdrowotnych w ramach dobrze przygotowanego planu jest najlepszym rozwiązaniem w trudnej sytuacji. Jeśli mamy dobrze opracowaną dokumentację pacjenta, czyli tak zwaną stratyfikację, zarządzanie grupami pacjentów jest znacznie ułatwione. W trakcie epidemii najważniejsze stają się problemy zakaźności, ale nie można zapominać, że inne choroby dalej funkcjonują. W polskim systemie brakuje wskaźników zdrowotnych na poziomie ambulatoryjnym i szpitalnym. Z poziomu opieki koordynowanej bardzo istotne jest, aby mierzyć efekty pracy, na co w polskiej medycynie nie ma mentalnego zezwolenia wśród pracowników. Skupiamy się na pojedynczym przypadku i heroicznych opowieściach, zapominając o zaniedbanych systemach. Musimy nauczyć radzić sobie z sytuacją w sposób systemowy, czyli sprawdzaniu rezultatów i wyznaczaniu celów pracy. Nadumieralność w Polsce, którą obserwujemy od minionego roku, związana jest z brakiem ciągłości opieki w chorobach przewlekłych. Większość POZ została zamknięta w Polsce i wiele usług odbywa się w sposób zdalny, które w pewien sposób uratowały funkcjonowanie systemu w pierwszym okresie pandemii. Kiedy nie znaliśmy choroby, otaczał nas powszechny strach i na infekcje narażona była służba zdrowia, te usługi były konieczne. Natomiast w tym momencie widzimy, że brak opieki w ostatnich miesiącach spowodował wzrost nadumieralności pacjentów chorych przewlekle, które są głównymi ofiarami epidemii w tym momencie.

Transformacja cyfrowa polskiego systemu ochrony zdrowia przyspiesza i jest obiecująca. Jakie są założenia tego procesu i jak ocenia Pan jego wpływ na cały obszar służby zdrowia?

PŻ: W transformacji cyfrowej polskiego systemu ochrony zdrowia najważniejsze są zmiany w przepływie informacji o pacjencie, związanych z krytycznymi parametrami zdrowotnymi, takimi jak choroby czy leki. Gdyby wszystkie te informacje były w jednym miejscu, wyeliminowalibyśmy ogromną ilość błędów, znacznie przyspieszylibyśmy proces zdobywania informacji i poprawilibyśmy jakość opieki zdrowia. W długofalowej perspektywie wymusiłoby to zmiany podmiotu, ponieważ praca z pacjentem stałaby się widoczna, co zapewniłoby przejrzystość w systemie. Cyfryzacja jednak wiąże się z pewnymi ograniczeniami – dokumentacja medyczna, czyli indywidualne konto pacjenta jest trudne do wdrożenia, bo wielu ludzi musi najpierw zauważyć potrzebę, aby z niego korzystać. Tutaj bardzo istotne jest, aby nie zaprzestać procesu transformacji. Musimy zadbać o propagowanie takich rozwiązań, a w drugiej kolejności o utrzymanie pacjenta w posiadaniu takiego konta. Natomiast Polska zdecydowanie  przyspiesza w kierunku cyfryzacji, co napawa optymizmem. Warto wspomnieć o e-recepcie, której wdrożenie jest ogromnym sukcesem. W krótkim czasie osiągnęliśmy niemal stuprocentowe elektroniczne wystawianie recept, z czym na przykład nasi sąsiedzi borykają się od kilku lat. Wzrosło także znaczenie usług telemedycyny. Wcześniej pacjenci często obawiali się sytuacji, w której nie przekażą wszystkich niezbędnych informacji na temat stanu zdrowia. Pandemia natomiast odwróciła to myślenie i telemedycyna jest doceniana. Te rozwiązania należy włączyć również do ogólnego systemu i wesprzeć w ten sposób opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Telemedycyna odgrywa również istotną rolę w konsultacjach między jednostkami medycznymi, co pozwala na skrócenie obiegu informacji o pacjencie, a idealnym rozwiązaniem byłoby powiązanie platformy telemedycznej z dostępem do krytycznych danych pacjenta.


Dr hab. n. med. Mariusz Gujski

Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego i profesor nadzwyczajny w Katedrze Zdrowia Publicznego i Środowiskowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Specjalista w zakresie zdrowia publicznego, lekarz z wieloletnim doświadczeniem zarówno w szpitalach, jak i przychodniach. Specjalista ds. Opieki zdrowotnej, w szczególności w obszarach: zdrowia publicznego opartego na faktach, polityki opartej na faktach, medycyny prewencyjnej, promocji zdrowia i komunikacji zdrowotnej. Był współautorem Narodowego Programu Zdrowia na lata 2007-2015. Obecnie zasiada w zarządach towarzystw naukowych: Polskiego Towarzystwa Medycyny Personalizowanej oraz Towarzystwa Zagrożeń Cywilizacyjnych i Zdrowia Publicznego. Jest również członkiem Rady Naukowej Instytutu Ochrony Zdrowia i członkiem Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy oraz członkiem fundatorem Forum Ochrony Zdrowia, Forum Ekonomicznego w Krynicy. Profesor Mariusz Gujski opublikował ponad sześćdziesiąt artykułów naukowych w krajowych i międzynarodowych czasopismach. Profesor Gujski aktywnie uczestniczy także w budowaniu świadomości zdrowotnej społeczeństwa i środowisk politycznych.


Dr Paweł Żuk

Specjalista z zakresu chorób wewnętrznych i kardiologii. Jest współzałożycielem i od 22 lat prezesem Centrum Medyczno-Diagnostycznego sp. z o.o. (CMD). Zajmuje się pomiarowaniem działalności medycznej i organizacją świadczeń w oparciu o efektywność. Uczestniczy aktywnie w pracach zespołów przy Ministerstwie Zdrowia i NFZ przygotowujących programy POZ PLUS oraz KONS. Pracował jako ekspert Banku Światowego w zakresie doradztwa organizacji POZ dla Federacji Rosyjskiej (2016 i 2017) oraz dla miasta Grudziądz (2019). Współpracuje z Komisją Europejską jako ekspert SANTE od 2017. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz międzynarodowych komitetów doradczych EURIPA i EPCCS. Od czerwca 2019 roku prezes EURIPA Polska.  Jest wiceprezesem zarządu Wschodniej Izby Gospodarczej. Został wybrany Menadżerem Roku 2018 prywatnych podmiotów medycznych w konkursie wydawnictwa Termedia.


Udostępnij

wstecz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − 4 =