Od fascynacji Gwiezdnymi Wojnami do wdrażania światłowodów nowej generacji – rozmowa z dr hab. inż. Tomaszem Nasiłowskim, prezesem zarządu InPhoTech

Od fascynacji Gwiezdnymi Wojnami do wdrażania światłowodów nowej generacji – rozmowa z dr hab. inż. Tomaszem Nasiłowskim, prezesem zarządu InPhoTech

W sytuacjach kryzysowych należy dostrzegać szasnę na coś nowego, bo kryzys to szansa dla innowacji i zmiany na lepsze. Od fascynacji Gwiezdnymi Wojnami po wdrażanie w Polsce unikalnych rozwiązań światłowodowych

O rozwoju fotoniki światłowodowej, wyzwaniach związanych z kierowaniem firmą badawczo-rozwojową oraz wdrażaniem innowacji w Polsce rozmawiamy z dr hab. inż. Tomaszem Nasiłowskim, prezesem zarządu spółki InPhoTech.

Czy pamięta Pan moment, w którym pojawiło się zainteresowanie technologiami światłowodowymi? Jak wyglądała od tego momentu Pana ścieżka kariery? 

Mogę śmiało powiedzieć, że moja ścieżka kariery rozpoczęła się w wieku 7 lat, kiedy obejrzałem film Gwiezdne wojny. Pamiętam do dziś, jak ogromne wrażenie zrobiło na mnie światło i możliwości jego wykorzystania. Kilka lat później, będąc już w liceum, dowiedziałem się, że na Politechnice Warszawskiej można studiować optoelektronikę. Choć wtedy niezwykle popularna była elektronika i informatyka – bez wahania wybrałem właśnie studia związane z fotoniką (optoelektronika to starsza nazwa fotoniki). Nie jestem pewien, czy był to wtedy wybór w pełni świadomy. Po latach jestem przekonany, że moja decyzja wynikała z fascynacji światłem z dzieciństwa. Fotonika to w skrócie nauka pomagająca nam zapanować nad światłem. Wybór był trafny, ponieważ na studiach dowiedziałem się o fotonice światłowodowej, która rozwijała się wówczas przede wszystkim w krajach rozwiniętych, ale – zupełnie niezależnie i na wysokim poziomie – również w Polsce. Połączyłem fascynację z czasów dzieciństwa z zainteresowaniem nową technologią, opracowywaną w naszym kraju. Miałem możliwość spotykać się z ludźmi, którzy tworzyli pierwsze polskie włókna światłowodowe, rozmawiać z nimi, zadawać pytania. Bardzo interesowało mnie, jak można ujarzmić światło i w jaki sposób osiągnięcia tej nowej nauki można wykorzystać z pożytkiem dla odbudowującej się w Polsce gospodarki. W połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy studenci mieli już możliwość wyjazdu zagranicę, zdecydowałem się na doktorat we współpracy z uczelniami z Belgii i Kanady. Chciałem się przekonać, jak specjalistyczna wiedza wdrażana jest do przemysłu w innych krajach. Umożliwił mi to wyjazd po obronie doktoratu do Belgii, gdzie na Wolnym Uniwersytecie Brukselskim, uczestniczyłem w projektach przemysłowych dla komercyjnych klientów.

Dlaczego zdecydował się Pan na powrót i założenie w Polsce firmy badawczo-rozwojowej?

Złożyło się na to kilka czynników. Pamiętam moment, kiedy po transformacji, na początku lat dziewięćdziesiątych, zmieniła się sytuacja ekonomiczna i wiele osób otwierało swoje firmy. Ja inwestowałem w naukę, studiowałem, ale również towarzyszyła mi myśl o założeniu własnej działalności. Później, w trakcie pracy w Belgii, przekonałem się jak wygląda komercjalizacja badań oraz jak bardzo polska technologia światłowodowa jest doceniana w Europie Zachodniej. Wykorzystywano ją w wielu projektach, choć głównie na potrzeby i z korzyścią dla zagranicznych przedsiębiorstw. Z czasem w Polsce zmieniły się warunki dla rozwoju przedsiębiorczości i w efekcie, po ponad dekadzie, zdecydowałem się na powrót. Na początku 2010 roku założyłem firmę InPhoTech z myślą o wdrażaniu rozwiązań i produktów, opartych na unikalnej w skali światowej polskiej technologii światłowodowej.

Z jakimi wyzwaniami mierzył się Pan po założeniu firmy badawczo-rozwojowej?

Założenie firmy, która ma wdrażać do gospodarki nowe rozwiązania, wymaga dopracowania tych rozwiązań tak, aby były one dedykowane do konkretnych potrzeb. W naszym kraju nie brakowało przedsiębiorstw, które kupowały i kupują nadal technologie opracowane w krajach rozwiniętych i ewentualnie dostosowują je do wymagań klientów. W momencie, kiedy otwierałem działalność, w Polsce nie było tradycji, doświadczenia i systemu, który pozwalałby na szersze opracowywanie a zwłaszcza komercjalizowanie nowych technologii.

Do głównych wyzwań należały między innymi zagadnienia związane z ochroną przepisu technologicznego, optymalizacją procesu tworzenia innowacji, zdobywaniem środków na badania rozwojowe, przemysłowe i wdrożenia. Brakowało także systemu kredytowania takich badań, ubezpieczania wdrażanych innowacji czy tradycji korzystania z pełnego łańcucha inwestowania w nowe technologie. W technologie, które faktycznie są ryzykowne, ale mogą zapewnić przewagę konkurencyjną. Na różnych etapach działalności spotykaliśmy się z barierami, często wynikającymi z mentalnej pułapki średniego rozwoju. Na szczęście coraz więcej osób zaczęło postrzegać zmiany i inwestycje w nowe rozwiązania jako możliwość rozwoju i zdobycia przewagi nad konkurencją.

Zakładając firmę trudno zatrudnić ekspertów z różnych branż od razu świadomych specyfiki jej działalności, zwłaszcza na rynku innowacji np. księgowego rozumiejącego działalność badawczo-rozwojową, czy handlowca, który potrafi sprzedać pomysł na nowatorski produkt. Dlatego na początku drogi konieczna jest wszechstronność i wiedza osób zarządzających, zwłaszcza w takich obszarach jak finanse, marketing, prowadzenie badań czy psychologia.

Jak pokonywanie trudności, o których Pan wspomina, ma się do rozwoju firmy?

Z pewnością firmy kupujące gotowe technologie z innych krajów, nie muszą mierzyć się z wieloma z wymienionych przeze mnie aspektów. Uważam jednak, że to właśnie przezwyciężanie barier przynosi firmie korzyści oraz oznacza rozwój. Nasi pracownicy są przyzwyczajeni do trudności, a ich pokonywanie motywuje nas do dalszej pracy. Nie narzekamy tylko raczej cieszymy się, że doszliśmy do nieprzekroczonej jeszcze granicy. Pokonując ją będziemy silniejsi, ujrzymy nowe możliwości, osiągniemy coś, co do tej pory było niemożliwe do osiągnięcia, a w efekcie – będziemy dostarczać lepsze usługi i produkty. Traktujemy problemy jako szansę rozwoju i za takie podejście jestem wdzięczny moim pracownikom.

Ostatnie kilkanaście miesięcy to czas pełen zaskoczeń i wyzwań dla nas wszystkich. Jak podsumuje Pan to, co stało się w 2020 roku?

Dla grupy InPhoTech rok 2020 wiązał się przede wszystkim ze zmianami, związanymi z rozwojem naszych firm. Przenieśliśmy się do własnej siedziby, Centrum Badawczo-Rozwojowego zlokalizowanego w Ołtarzewie, zmierzyliśmy się z zagospodarowaniem nowego miejsca, rozbudową laboratoriów, nową organizacją pracy. W ostatnim czasie firma InPhoTech przeszła na system zarządzania procesowego, opisaliśmy i wdrożyliśmy procesy, zarówno te związane z wytwarzaniem nowych rozwiązań, jak i organizacyjne. Zbudowaliśmy również profesjonalną kadrę zarządzającą zasobami ludzkimi i procesami.

Z minionym rokiem kojarzy mi się początek trylogii Henryka Sienkiewicza i cytat z pierwszego tomu Ogniem i Mieczem „był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”.Po ogłoszeniu pandemii, mimo niepewności, dość sprawnie wprowadziliśmy zmiany w organizacji pracy i ograniczenia, zdefiniowaliśmy zagrożenia, przenieśliśmy spotkania na dedykowane do pracy zdalnej platformy. Wszystkie te działania były przeprowadzone szybko i sprawnie, co było możliwe, dzięki już wcześniej wdrożonym w firmie rozwiązaniom. W efekcie, po ostatnich dwunastu miesiącach z przekonaniem mogę powiedzieć, że takie zaskoczenia jak pandemia Covid-19, nie są przeszkodą w pracy kreatywnej, otwartości na doświadczenie, budowaniu wspólnotowości, wspieraniu się i sumiennym wykonywaniu obowiązków. Wiele firm przekonało się, że nic nie jest dane na zawsze i stabilizacja może stać się pułapką. Zmiany zazwyczaj pojawiają się nagle, ale ostatni rok utwierdził nas i naszych biznesowych partnerów w przekonaniu, że powinny być one traktowane jako jedna ze zmiennych w prowadzonej działalności i trzeba być na nie gotowym. W sytuacjach kryzysowych należy dostrzegać szasnę na coś nowego, bo kryzys to szansa dla innowacji i zmiany na lepsze.

Jakie widzi Pan perspektywy dla grupy InPhoTech na najbliższe lata?

Wierzymy, że wszystkie obecnie prowadzone i wdrażane działania będą trampoliną do jeszcze większego rozwoju w najbliższych latach. Zainicjowane w ubiegłym roku zmiany, o których wspominałem wcześniej oraz nowe podejmowane wyzwania coraz realniej pokazują nam, że nasze marzenia są w zasięgu ręki. Do tych ostatnich wyzwań zaliczam rozpoczynającą się niebawem budowę Centrum Badawczo-Rozwojowego w województwie lubelskim, w którym wytwarzane będą światłowody specjalne. Masowa produkcja światłowodów nowej generacji, na które jest coraz większe zapotrzebowanie, nie jest już odległą perspektywą. Nie pytamy, czy uda się ją urealnić, tylko jak szybko. W planach mamy również usamodzielnienie spółek celowych, które przejmą określone technologie (m.in. technologie zaawansowanych systemów czujnikowych i pomiarowych) oraz będą je wdrażać do konkretnych sektorów przemysłu. Jako grupa InPhoTech chcemy budować silny polski sektor fotoniczny i wprowadzać innowacje przełomowe, unowocześniające naszą gospodarkę.

Jakie są tajniki zarządzania dobrze prosperującą organizacją? Co poradziłby Pan osobie, która planuje rozpocząć działalność w obszarze innowacji?

Działalność innowacyjna to nie tylko badania i wdrożenia, ale również produkcja czy różnego rodzaju usługi wspierające. Każdemu, kto poważnie myśli o założeniu firmy w tym obszarze, proponuję przede wszystkim pomyśleć o kapitale ludzkim, bo to ludzie, a nie maszyny, są twórcami innowacji. Wśród pracowników należy rozwijać istotne cechy, takie jak nakierowanie na pracę zespołową i osiąganie wspólnych efektów. Wyjątkowo ważna jest otwartość na nowe rozwiązania oraz pojmowanie istoty zmian nie jako obawy, ale jako szanse na dalszy rozwój. Należy rozwijać kreatywność, rozumianą nie jako nowinki, ale jako chęć poszukiwania istoty potrzeby, którą chcemy zaspokoić. Kluczowe jest trafne określenie potrzeby i dotarcie do jej sensu, co pozwoli lepiej określić, jakie wybrać rozwiązanie i czym charakteryzować powinna się wdrażana przez nas innowacja. Niezwykle ważne w naszym zespole powinny być sumienność oraz współodpowiedzialność za wspólny efekt. Wszystkim rozpoczynającym swoją działalność życzę również wytrwałości w dążeniu do wybranego efektu oraz cierpliwości w radzeniu sobie z trudami i porażkami. Nie zawsze w tunelu widać drugi koniec, ale warto konsekwentnie nim podążać. Kto się cofnie, na pewno nie dotrze do celu.


Dr hab. inż. Tomasz Nasiłowski – naukowiec, przedsiębiorca i wizjoner. Założyciel grupy InPhoTech i prezes zarządu spółki InPhoTech, wiodącej polskiej firmy fotonicznej, opracowującej i wdrażającej innowacyjne rozwiązania światłowodowe do przemysłu.

Last Updated on 9 kwietnia, 2021 by Karolina Ampulska

Udostępnij
KATEGORIA
Udostępnij artykuł