Ryzyko klimatyczne a kryzys na rynku ubezpieczeń
Nasilające się anomalie pogodowe coraz mocniej uderzają w globalną gospodarkę. Zmiany te sprawiają, że na mapie świata pojawiają się tak zwane obszary nieubezpieczalne. Zjawisko to stanowi wyraźny dowód na to, że tradycyjne systemy ochrony finansowej nie pasują do nowej ery. Dotychczasowe mechanizmy radzenia sobie z zagrożeniami wymagają pilnej reformy, ponieważ dawna stabilność ulega erozji. Dla kadry zarządzającej oznacza to konieczność natychmiastowej rewizji planów strategicznych oraz ochrony aktywów firmy. Rosnące ryzyko klimatyczne bezpośrednio przekłada się bowiem na stabilność operacyjną całego sektora przedsiębiorstw.
Powstanie obszarów nieubezpieczalnych
Mianem obszarów nieubezpieczalnych określa się miejsca, w których ochrona mienia stała się niemożliwa do uzyskania lub zbyt kosztowna. Towarzystwa komercyjne coraz częściej wycofują się z regionów o wysokim stopniu zagrożenia. Alternatywnie wprowadzają one składki na poziomie, którego większość podmiotów nie jest w stanie opłacić. Wyraźne ostrzeżenie dla Europy stanowi obecna sytuacja w Stanach Zjednoczonych. Jeden z największych ubezpieczycieli w Kalifornii, State Farm, podjął decyzję o nieprzedłużaniu 72 tysięcy polis z powodu ryzyka pożarów. Podobne restrykcje wprowadziła ponad połowa wielkich podmiotów w tym regionie. W efekcie państwowy plan awaryjny odnotował gigantyczny wzrost liczby klientów o 152% w okresie od 2022 roku do marca 2026 roku. System ten niemal całkowicie zbankrutował po pożarach z początku 2025 roku i wymagał rządowego wsparcia w kwocie miliarda dolarów.
Sytuacja w Europie staje się równie poważna, na co wskazują twarde dane unijnego regulatora EIOPA. Statystyki pokazują, że aż 75% historycznych strat ekonomicznych z tytułu katastrof naturalnych na Starym Kontynencie nie posiadało żadnej osłony finansowej. Niemieckie stowarzyszenie ubezpieczeniowe prognozuje podwojenie wysokości składek w ciągu najbliższej dekady. Z kolei francuski narodowy system CatNat generuje deficyt nieprzerwanie od 2016 roku. Z tego powodu rząd Francji podniósł obowiązkową opłatę dodatkową do polis z 12 do 20 procent w styczniu 2025 roku.
Nowe instrumenty rynkowe
W obliczu kryzysu tradycyjnych modeli sektor finansowy wdraża alternatywne narzędzia zarządzania zagrożeniami. Duże znaczenie zyskują obligacje katastroficzne, znane szerzej jako obligacje CAT. Pozwalają one reasekuratorom pozyskiwać fundusze bezpośrednio od inwestorów giełdowych. Narzędzie to gwarantuje natychmiastową dostępność gotówki w momencie uderzenia żywiołu i stabilizuje ceny na wiele lat. Równolegle rozwija się ubezpieczenie parametryczne, które działa w sposób całkowicie automatyczny. Wypłata środków następuje bez zbędnej zwłoki, gdy zjawisko pogodowe przekroczy określony próg, na przykład dany poziom opadów. Rozwiązanie to eliminuje konieczność osobistej inspekcji rzeczoznawców, co ułatwia działanie w trudnodostępnych miejscach. Pomimo tych innowacji raport Swiss Re wskazuje, że w 2024 roku aż 57% globalnych strat z tytułu katastrof naturalnych pozostało nieubezpieczonych.
Interwencja sektora publicznego
Słabość prywatnego rynku zmusza rządy państw do bezpośredniego działania i dotowania programów ochronnych. W Wielkiej Brytanii funkcjonuje reasekuracyjny program Flood Re, który dba o dostępność polis na terenach powodziowych. System ten wygaśnie jednak w 2039 roku. Władze założyły, że do tego czasu inwestycje w infrastrukturę obronną pozwolą rynkowi realnie wyceniać ryzyko. Pojawia się jednak coraz więcej wątpliwości, czy ten cel uda się osiągnąć.
Z kolei we Francji ochrona przed skutkami żywiołów jest całkowicie obowiązkowa i automatycznie włączana do każdej polisy. Każdy obywatel płaci tam ustawowy podatek solidarnościowy, niezależnie od miejsca zamieszkania. System ten wypłacił ponad 50 miliardów euro od 1982 roku, lecz rosnące straty mocno go obciążają. Dodatkowo Unia Europejska analizuje obecnie wspólny model reasekuracji. Według szacunków mógłby on zmniejszyć lukę ochronną do około 10%. Wymagałby on jednak zabezpieczenia finansowego z funduszy publicznych na poziomie do 65 miliardów euro.
Unijne dyrektywy, takie jak CSRD oraz zasady Europejskiego Zielonego Ładu, nakładają na duże firmy obowiązek raportowania wpływu na środowisko. Niemniej sama zgodność z przepisami nie buduje odporności biznesu na zagrożenia. Przedsiębiorstwo może spełniać normy prawne, ale wciąż pozostawać bezbronne wobec kryzysu. Zmiany klimatyczne wymagają od liderów transformacji struktur operacyjnych i finansowych. Podsumowując, stale rosnące ryzyko klimatyczne sprawia, że rządy i biznes muszą natychmiast przebudować mechanizmy ochrony kapitału.
Przeczytaj także: EUDR zmienia globalne łańcuchy dostaw
Opracowanie na podstawie: theconversation.com