Ślad węglowy budynków pod lupą UE. Nowe obowiązki dla deweloperów od 2028 roku
Budynki mieszkalne odpowiadają za niemal 40 proc. emisji gazów cieplarnianych w Europie. Istotna część tych emisji powstaje jeszcze przed oddaniem inwestycji do użytku – na etapie produkcji betonu, stali i wznoszenia konstrukcji. Ślad węglowy budynków zabudowany w fundamentach i elementach nośnych stanowi dziś 20–25 proc. całkowitych emisji w cyklu życia obiektu. I jest nieodwracalny.
Dwa rodzaje emisji w cyklu życia budynku
Całkowity ślad węglowy budynku obejmuje wszystkie emisje powstające w ciągu 50–60 lat jego użytkowania. Norma EN 15978 dzieli je na dwie kategorie, które różnią zarówno się momentem powstania, jak i możliwościami redukcji.
Ślad wbudowany – emisje nieodwracalne
Ślad wbudowany obejmuje emisje powstające przed zajęciem budynku. Dotyczy produkcji materiałów budowlanych, transportu na plac budowy oraz samego procesu wznoszenia konstrukcji. Emisje te są nieodwracalne. Po zakończeniu budowy nie można ich zmniejszyć ani cofnąć żadną modernizacją. Decyzje dotyczące śladu wbudowanego zapadają na etapie projektowania i realizacji inwestycji. Po oddaniu budynku do użytkowania poziom tych emisji pozostaje stały.
Ślad operacyjny – emisje rozłożone w czasie
Ślad operacyjny obejmuje emisje związane z użytkowaniem budynku przez kolejne dekady. Dotyczą one ogrzewania, chłodzenia, oświetlenia, zużycia energii oraz wody. Ten rodzaj emisji może być stopniowo redukowany poprzez modernizacje, poprawę izolacji oraz zmiany w systemach energetycznych. Wraz z dekarbonizacją sieci energetycznych ślad operacyjny ulega zmniejszeniu. Jednocześnie ślad wbudowany pozostaje niezmienny.
Beton i stal jako główne źródła emisji
– Około 80 proc. śladu węglowego wbudowanego pochodzi z materiałów konstrukcyjnych. Beton i stal wymagają wysokoenergetycznych procesów produkcji i chemicznych transformacji, które emitują dwutlenek węgla już na etapie wyrobu. Sam beton odpowiada za 6 proc. światowych emisji – więcej niż cały sektor lotniczy – mówi Przemysław Chimczak-Bratkowski z Akademii ESG.
Typowy dom jednorodzinny w Polsce o powierzchni 136 m² generuje około 138 ton dwutlenku węgla w całym cyklu życia. Niemal jedna piąta tych emisji powstaje przed zakończeniem budowy. Intensywność węglowa stali wynosi około 1,37 kg CO₂ na kilogram materiału, betonu – 0,73 kg, a drewna konstrukcyjnego – 0,3 kg, przy jednoczesnej sekwestracji węgla.
Rosnące znaczenie śladu wbudowanego
Obecnie proporcja emisji wynosi około 20 proc. śladu wbudowanego i 80 proc. operacyjnego. Do 2050 roku, wraz z pełną dekarbonizacją energetyki, emisje operacyjne zbliżą się do zera. Ślad wbudowany pozostanie na tym samym poziomie, a w efekcie zacznie dominować w bilansie emisji. Budynki, które dziś są uznawane za niskoemisyjne ze względu na zużycie energii, mogą w przyszłości zostać ocenione jako wysokoemisyjne.
Zielony marketing a rzeczywiste emisje
Deweloperzy często komunikują ekologiczność inwestycji poprzez pojedyncze rozwiązania, takie jak zielone dachy, panele fotowoltaiczne, infrastruktura rowerowa czy tereny zielone. Jednocześnie całe osiedla powstają z betonu i stali o wysokim śladzie węglowym.
Najpopularniejsza taktyka to wyróżnianie jednej cechy proekologicznej, aby w ten sposób zamaskować resztę. Komunikacja skupia się na aspektach łatwych do zobrazowania – panelach fotowoltaicznych na dachu, segregacji śmieci, terenach zielonych. Nikt nie mówi o tysiącach ton dwutlenku węgla zabudowanych w fundamentach. Drugim popularnym mechanizmem jest przerzucanie odpowiedzialności na mieszkańców. Deweloper promuje energooszczędność, a budynek ma słabą izolację i przestarzałe systemy zarządzania energią. Emisje są „niskie” tylko wtedy, gdy mieszkańcy będą oszczędzać.
Według badań Komisji Europejskiej około 50 proc. zielonych deklaracji w Unii Europejskiej zawiera informacje niejasne, mylące lub pozbawione podstaw. Dane GRESB Real Estate Assessment z 2024 roku pokazują, że jedynie 26 proc. nowych projektów mieszkaniowych mierzy ślad wbudowany.
EPBD zmienia zasady gry
Od 1 stycznia 2028 roku nowe budynki o powierzchni powyżej 1000 m² będą zobowiązane do raportowania potencjału globalnego ocieplenia w całym cyklu życia. W 2030 roku obowiązek obejmie wszystkie nowe budynki, niezależnie od wielkości. Termin implementacji dyrektywy EPBD do polskiego prawa upływa 29 maja 2026 roku. Równolegle największe firmy deweloperskie objęte CSRD będą raportować emisje w łańcuchu dostaw, w tym również emisje związane z produkcją materiałów budowlanych.
Od września 2026 roku zaostrzą się wymogi dotyczące potwierdzania deklaracji ekologicznych, wynikające z Empowering Consumers Directive. Deweloperzy będą musieli posiadać udokumentowaną analizę cyklu życia oraz zewnętrzną weryfikację danych środowiskowych.
Polska ma od trzech do pięciu lat na przygotowanie rynku do nowych wymogów. Wczesna edukacja projektantów, deweloperów i producentów materiałów pozwoli rozłożyć koszty pomiaru i redukcji emisji na wiele inwestycji. Odkładanie działań do 2028 roku grozi skokowym wzrostem kosztów i spowolnieniem rynku budowlanego. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje niska premia za „zieloność” na polskim rynku. Budynki certyfikowane ESG osiągają wzrost wartości rzędu 3–7 proc., podczas gdy w Niemczech i krajach skandynawskich premia sięga 10–15 proc.
Co można zrobić już dziś
Redukcja śladu wbudowanego nie wymaga dużych zmian technologicznych. Badania Rocky Mountain Institute wskazują, że optymalizacja typu betonu, udziału materiałów z recyklingu w stali, wyboru izolacji oraz grubości konstrukcji pozwala obniżyć emisje o 30–46 proc. bez wzrostu kosztów. Dlatego kluczowe znaczenie ma integracja analizy cyklu życia już na wczesnym etapie projektowania. Dostępne są już normy EN 15978, system Level(s) Komisji Europejskiej oraz deklaracje środowiskowe produktów (EPD).
System Level(s) Komisji Europejskiej dostarcza wskaźników do oceny. Deklaracje środowiskowe produktu (EPD) zawierają dane o śladzie węglowym poszczególnych materiałów. Problem nie leży w braku wiedzy technicznej. Leży natomiast w braku bodźców finansowych do stosowania tej wiedzy.
Problemem pozostaje brak bodźców finansowych. Nowe budynki są premiowane jako „zielone”, natomiast renowacje istniejących obiektów, mimo niższego śladu węglowego, klasyfikowane są jako działalność przejściowa. To ogranicza dostęp do zielonego finansowania i zniechęca do modernizacji istniejącego zasobu mieszkaniowego.
Przeczytaj także: Trendy ESG w 2026 roku: mniej deklaracji, więcej obowiązków
Źródło: akademiaesg.pl
Last Updated on 6 lutego, 2026 by Karolina Bandulet