
Morskie farmy wiatrowe – rozwój i ryzyka dla biznesu
Polski sektor offshore oficjalnie wszedł w fazę dojrzałości przemysłowej. Morskie farmy wiatrowe przestały być jedynie pojedynczymi projektami pilotażowymi. Obecnie transformacja energetyczna opiera się na szerokim portfelu dziewiętnastu inwestycji z ważnymi pozwoleniami lokalizacyjnymi. Rządowy Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu, przyjęty w czerwcu 2026 roku, wskazuje na gigantyczne nakłady inwestycyjne. Do 2040 roku wydatki na ten cel osiągną poziom blisko 274 miliardów złotych. Dla kadry zarządzającej kluczowe staje się teraz sprawne zsynchronizowanie aukcji, infrastruktury sieciowej oraz logistyki dostaw.
Etapy budowy kapitału
Cały proces inwestycyjny wymaga od menedżerów precyzyjnego zarządzania harmonogramem. Nawet najmniejsze opóźnienie administracyjne przekłada się na przesunięcie terminów kontraktacji i finansowania. Formalnym punktem wyjścia jest pozwolenie na wznoszenie sztucznych wysp, konstrukcji i urządzeń (PSZW). Minister właściwy do spraw gospodarki morskiej wydaje ten dokument na okres do 30 lat od momentu rozpoczęcia eksploatacji. Wszystkie planowane morskie farmy wiatrowe muszą zachować pełną zgodność z planem zagospodarowania obszarów morskich. Rząd wyznaczył już konkretne strefy w rejonach Ławicy Słupskiej, Środkowej oraz Odrzanej.
Kolejne kroki wymagają uzyskania warunków przyłączenia do sieci. Inwestorzy muszą też przeprowadzić rzetelną ocenę oddziaływania na środowisko i zdobyć decyzje dla kabli podmorskich. Dopiero po wykonaniu szczegółowych badań geologicznych i uzyskaniu pozwolenia na budowę następuje ostateczna certyfikacja. Całą procedurę zamyka pozwolenie na użytkowanie oraz oficjalna koncesja na wytwarzanie energii z odnawialnych źródeł.
Wokół prawa morskiego narósł też popularny mit rynkowy. Wielu przedsiębiorców uważa, że inwestycje te ogranicza restrykcyjna ustawa odległościowa z 2016 roku. W rzeczywistości zasada 10H dotyczy wyłącznie farm lądowych. Energetyka wiatrowa na morzu podlega dedykowanej ustawie o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Projekty powstają w wyłącznej strefie ekonomicznej i konkurują o przestrzeń głównie z żeglugą oraz rybołówstwem.
Wąskie gardła infrastruktury
Największe wyzwanie dla biznesu nie dotyczy samej technologii turbin, lecz możliwości infrastrukturalnych. Morskie farmy wiatrowe nie przyniosą zysków bez gotowego i sprawnego wyprowadzenia mocy. Kluczowym elementem staje się tutaj pełna zgodność z tzw. grid code. Jest to zbiór surowych wymogów operatora systemu przesyłowego w zakresie napięcia, częstotliwości oraz mocy biernej. Bez spełnienia tych kryteriów gotowa instalacja nie wejdzie komercyjnie do krajowego systemu elektroenergetycznego.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne dostrzegają te potrzeby. Operator planuje umożliwić wyprowadzenie mocy z około 18 GW offshore. Najnowszy projekt planu rozwoju sieci na lata 2027–2036 zakłada wydatki rzędu 66 miliardów złotych. Budżet ten posłuży do modernizacji infrastruktury przesyłowej.
Bezpieczeństwo dostaw surowców
Globalny łańcuch dostaw znajduje się obecnie pod ogromną presją. Polscy inwestorzy konkurują o te same komponenty, kable i moce produkcyjne co reszta krajów europejskich. Analizy organizacji WindEurope oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej wskazują na kilka kluczowych obszarów ryzyka.
Przedsiębiorcy muszą zwrócić szczególną uwagę na następujące elementy logistyczne:
- Porty instalacyjne – europejskie nabrzeża wymagają pilnych inwestycji, a w Polsce kluczowe zaplecze budują terminale w Świnoujściu oraz Gdańsku.
- Statki instalacyjne – największy niedobór specjalistycznych jednostek WTIV, FIV oraz CLV nastąpi w latach 2028–2030, czyli w trakcie realizacji drugiej fazy polskich projektów.
- Kable i surowce – rynek offshore wykazuje dużą wrażliwość na wahania cen miedzi oraz ograniczoną dostępność minerałów krytycznych.
- Fundamenty stalowe – zapotrzebowanie na ogromne monopale o masie do 2000 ton stanowi wyzwanie dla nielicznych zakładów produkcyjnych na lądzie.
- Cyberbezpieczeństwo – Komisja Europejska traktuje morskie farmy jak infrastrukturę krytyczną, zwiększając ochronę teleinformatyczną instalacji podmorskich.
Finansowanie nowych inwestycji
Główny model przychodowy w tym sektorze opiera się na systemie aukcyjnym. Pierwsza aukcja dla polskiego offshore odbyła się pod koniec 2025 roku. Wsparcie na 25 lat uzyskały wtedy trzy projekty o łącznej mocy ponad 3,4 GW, osiągając ceny na poziomie od 476,88 zł do 492,32 zł za MWh. Stabilnym uzupełnieniem tego modelu są długoterminowe umowy PPA zawierane bezpośrednio z odbiorcami przemysłowymi. Dla korporacji kontrakt typu PPA z offshore to najprostsza droga do dekarbonizacji własnego biznesu.
Instytucje finansowe bardzo rygorystycznie oceniają obecnie projekty energetyczne. Inwestorzy przenoszą na swoich dostawców surowe wymogi ESG oraz obowiązek raportowania według europejskich standardów ESRS. O zdolności do pozyskania kapitału z banku decydują dziś szczegółowe certyfikaty i procesy due diligence. Ponadto zaktualizowany plan rządowy zakłada, że około 110 miliardów złotych z łącznej puli wydatków powinno trafić do krajowych przedsiębiorstw. Polski local content na poziomie 40 procent nie wydarzy się jednak automatycznie. Krajowe firmy przejmą tę część rynku tylko wtedy, gdy odpowiednio wcześnie zdobędą międzynarodowe certyfikaty offshore.
Podsumowanie
Nowa era energetyczna na Bałtyku to wielki test sprawności dla struktur państwowych oraz prywatnego biznesu. Regulacje prawne, systemy aukcyjne, operatorzy sieci i terminale logistyczne muszą działać w idealnej harmonii. Na rynku wygrają te podmioty, które najwcześniej zabezpieczą sloty produkcyjne na turbiny oraz zakontraktują statki instalacyjne. Przemyślane zarządzanie ryzykiem oraz stabilne finansowanie pozwolą skutecznie wykorzystać biznesowy potencjał, jaki dają współczesne morskie farmy wiatrowe.
Przeczytaj także: Przemysł stoczniowy przechodzi wielką transformację
Opracowanie na podstawie: akademiaesg.pl
Last Updated on 10 lipca, 2026 by Karolina Bandulet
