Big techy konkurują w wielu obszarach z operatorami telekomunikacyjnymi. Rozwijają się szybciej z powodu braku restrykcyjnych regulacji
Big techy w Polsce i Europie nie podlegają tym samym restrykcyjnym regulacjom, co operatorzy telekomunikacyjni. Jednocześnie niektóre usługi, które oferują, są zbliżone lub substytucyjne dla tradycyjnych, co zwiększa presję konkurencyjną na rynku cyfrowym. Zdaniem ekspertów potrzebne jest wyrównanie i harmonizacja ram prawnych dla określonych usług.
– Big techy są nieodzowną częścią naszej gospodarki i świata cyfrowego. Przyczyniły się też do ogromnego rozwoju tego sektora. W wielu obszarach są one wprost konkurentami operatorów telekomunikacyjnych. Naszym zdaniem w sposób oczywisty są też w dużej mierze partnerami, którzy korzystają z infrastruktury telekomunikacyjnej budowanej przez operatorów cyfrowych – mówi agencji Newseria Mateusz Kowalczyk, dyrektor ds. doradztwa strategicznego z Arthur D. Little.
Jak wynika z raportu „Rynek telekomunikacyjny w Polsce. Między regulacją, globalną konkurencją i wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa”, który przygotowała firma Arthur D. Little na zlecenie Rady Telekomunikacji i Cyfryzacji Konfederacji Lewiatan, firmy takie jak Google, Meta, Apple, Amazon czy Microsoft zaczęły dominować w swoich macierzystych segmentach działalności, ale też sukcesywnie wchodzić w obszary usług tradycyjnie oferowanych przez operatorów telekomunikacyjnych. Komunikatory internetowe (WhatsApp, Messenger) zastąpiły SMS-y. Aplikacje VoIP (Skype, Zoom) ograniczyły rolę połączeń głosowych. Usługi wideo i streamingowe (YouTube, Netflix) stały się zaś alternatywą dla tradycyjnych usług telewizyjnych.
Giganci technologiczni i giełdowi
Pięć największych amerykańskich spółek, czyli Alphabet, Amazon, Apple, Meta i Microsoft, w 2023 roku osiągnęło łączną kapitalizację 8,1 bln euro. To wzrost o ponad 350 proc. w latach 2015–2023. Natomiast kapitalizacja europejskich operatorów telekomunikacyjnych między 2014 a 2023 rokiem spadała średnio o 1,8 proc. rocznie. Łącznie dało to około -15 proc.
– To, co z naszej perspektywy jest kluczowe, to żeby operatorzy cyfrowi – tam, gdzie to jest możliwe – mogli funkcjonować w podobnych ramach jak big techy. Nie musieliby tym samym konkurować, mając częściowo związane ręce dodatkowymi regulacjami – podkreśla Mateusz Kowalczyk.
Jak wynika z raportu, operatorzy telekomunikacyjni od ponad 20 lat funkcjonują w rygorystycznym środowisku regulacyjnym. W związku z ochroną klienta podlegają obowiązkom w 34 obszarach, które wynikają z wielu różnych aktów prawnych.
– W przypadku wielu usług, które są substytucyjne, operatorzy funkcjonują w znacznie bardziej rygorystycznym gorsecie prawnym. Mamy szereg regulacji, które operatorzy muszą spełniać: od regulacji konsumenckich, przez te związane z sektorem łączności. Zarówno na rynku polskim, jak i europejskim, po szereg przepisów związanych z przetwarzaniem danych – tłumaczy współautor raportu.
Dyrektywa ePrivacy
Branża telekomunikacyjna podlega zarówno ogólnym wymogom rozporządzenia o ochronie danych osobowych, jak i dodatkowym zasadom, które wynikają z dyrektywy ePrivacy. To m.in. konieczność zapewnienia poufności komunikacji, zarządzanie danymi o ruchu i lokalizacji, retencja danych czy kwestia powiadamiania o naruszeniach.
– Wiele z tych przepisów, takich jak dyrektywa ePrivacy czy związane z regulacją sektora łączności obowiązki dotyczące konieczności raportowania, nie dotyczy firm bigtechowych. Część z regulacji, takie jak Digital Services Act czy Digital Markets Act, nie jest jeszcze w pełni wdrożona. Proces ten trwa od niedawna – zaznacza Mateusz Kowalczyk. – Big techy mogły więc rozwijać swoje usługi w znacznie bardziej liberalnym środowisku regulacyjnym przez ponad 20 lat. Operatorzy natomiast funkcjonowali w dość sztywnym otoczeniu, co siłą rzeczy ograniczało ich zdolności w tym zakresie.
Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że globalne platformy internetowe przez lata były niemalże poza zasięgiem krajowych regulatorów. UOKiK czy UODO mogły interweniować tylko w ograniczonym zakresie. Brakowało im odpowiednich narzędzi prawnych i kompetencji, a działalność big techów miała w dużej mierze transgraniczny charakter. Nowe regulacje unijne, takie jak RODO, DSA czy DMA, zaczynają tworzyć ramy umożliwiające skuteczniejsze egzekwowanie wymogów wobec globalnych platform cyfrowych.
Wyrównanie szans rynkowych
Jedną z rekomendacji wynikających z raportu jest wyrównanie reguł konkurencji dla operatorów i globalnych platform cyfrowych. Zdaniem ekspertów podobne usługi powinny podlegać zbliżonym wymogom, by użytkownicy mieli zagwarantowany podobny poziom ochrony, a firmy podlegały zbliżonym obowiązkom.
– Kluczem jest tutaj wyważenie, na przykład zderegulowanie pewnych obszarów funkcjonowania operatorów. Jeżeli widzimy potrzebę zapewnienia większej prywatności danych czy też świadomości ochrony użytkowników, wtedy trzeba je zapewnić względem innych usług. To wszystko powinno być rozwiązywane w zależności od danego obszaru. Natomiast dla konkurencyjności lepszym rozwiązaniem jest pójście w stronę deregulacji – uważa ekspert z Arthur D. Little.
Analitycy w raporcie wskazują, że polski rynek telekomunikacyjny w porównaniu do unijnego mierzy się z większym stopniem szczegółowości przepisów w niektórych obszarach regulacyjnych. W Polsce szczególnie wyraźne jest zjawisko goldplatingu, czyli nadmiernego rozszerzania przepisów unijnych podczas ich wdrażania do prawa krajowego.
– Te same regulacje na poziomie unijnym są różnie doszczegółowiane w różnych krajach. W Polsce to może być na przykład kwestia obowiązków wysyłania informacji do użytkowników na nośniku trwałym czy szereg innych rzeczy, które są pozornie drobne, ale dodają złożoności środowisku operacyjnemu. Tutaj na pewno istnieje więc pole do poprawy – tłumaczy Mateusz Kowalczyk.
Nowe wymogi regulacyjne
Wśród dodatkowych obowiązków polskich operatorów znajduje się też m.in. uprzednie pozyskiwanie zgody na świadczenie usługi umożliwiającej doliczanie przez abonentów kwot za zakupy usług w internecie do faktury za usługi telekomunikacyjne.
– Drugim obszarem jest kwestia obciążeń fiskalnych. Widzimy potencjał, żeby na przykład opłaty związane z aukcjami bardziej nakierować na reinwestycje i rozwój infrastruktury, a nie tylko na maksymalizację wpływów budżetowych w krótkim okresie. Szereg analiz pokazuje, że szybszy rozwój telekomunikacyjny to też większe wpływy dla budżetu długofalowo – wyjaśnia współautor raportu.
Z raportu wynika, że polscy operatorzy z tytułu obowiązków fiskalnych w 2024 roku ponieśli szereg opłat takich jak np. te związane z prawem do korzystania z częstotliwości. Kosztowały ich blisko 2 mld zł. Wpłaty do Funduszu Szerokopasmowego wyniosły łącznie 134,8 mln zł, koszt wdrożenia PKE i UZNKE – 183,9 mln zł, a podatek dochodowy CIT 19 proc. – 627,2 mln zł.
W kontekście rywalizacji i współpracy między operatorami telekomunikacyjnymi a big techami ekspert zwraca uwagę również na potrzebę dywersyfikacji usług.
– Musimy postawić na większe wykorzystanie rozwiązań europejskich np. w obszarze chmury. Nie mówimy tutaj o zastąpieniu big techów, tylko o konkurencji, o uważniejszym spojrzeniu na to, co mamy na naszym podwórku – podkreśla Mateusz Kowalczyk.
Przeczytaj także: Polska chce zwiększyć znaczenie sektora półprzewodników. Toczą się prace nad krajową polityką w tym obszarze
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 31 marca, 2026 by Krzysztof Kotlarski