
Rząd przyjął aktualizację Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu
Rosnące ceny prądu, rozwój sztucznej inteligencji oraz coraz większa liczba centrów danych sprawiają, że sposób zarządzania poborem energii staje się jednym z kluczowych elementów konkurencyjności przedsiębiorstw. Potwierdza to również przyjęta w czerwcu przez Radę Ministrów aktualizacja Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), która wskazuje kierunek transformacji polskiej energetyki – zapowiada większą elastyczność systemu, rozwój magazynów energii, modernizację sieci oraz wzrost znaczenia inteligentnego zarządzania zużyciem energii. W praktyce budynki mają stać się aktywnymi uczestnikami systemu energetycznego.
Zmiana sposobu myślenia o energii znajduje odzwierciedlenie nie tylko w lokalnych regulacjach, ale również w unijnych przepisach. Dyrektywa dotycząca efektywności energetycznej (EED) przewiduje, że przedsiębiorstwa, których średnie roczne zużycie energii przekracza 85 TJ w ciągu ostatnich trzech lat, będą zobowiązane do wdrożenia systemu zarządzania energii do 11 października 2027 roku W Polsce trwają prace nad przepisami wdrażającymi te wymagania. Chociaż obowiązek obejmie przede wszystkim najbardziej energochłonne zakłady przemysłowe, eksperci zwracają uwagę, że jest to dopiero początek szerszego trendu.
– Dzisiaj mówimy o progu 85 teradżuli, ale można spodziewać się, że z czasem będzie on obniżany. Tego typu regulacje zwykle obejmują stopniowo coraz większą grupę przedsiębiorstw. Dlatego warto przygotować się wcześniej, zamiast czekać do ostatniej chwili – mówi Grzegorz Pióro, Technical Development Manager w SPIE Building Solutions.
Najczęściej wybieranym sposobem spełnienia tych wymagań jest wdrożenie systemu zarządzania energią zgodnego z normą ISO 50001. W odróżnieniu od wielu innych norm zarządczych nie koncentruje się ona na dokumentacji czy organizacji procesów. To standard o wyraźnie inżynierskim charakterze, którego fundamentem jest pomiar, analiza oraz podejmowanie decyzji na podstawie wiarygodnych danych.
Takie podejście oznacza odejście od intuicyjnego oceniania efektów modernizacji. Samo przekonanie, że wymiana instalacji powinna przynieść oszczędności, nie wystarcza. Każda inwestycja powinna zostać poprzedzona określeniem linii bazowej, czyli dokładnym pomiarem dotychczasowego zużycia energii z uwzględnieniem wszystkich czynników wpływających na wynik – od sezonowości po zmieniający się sposób wykorzystania budynku. Dopiero na tej podstawie można rzetelnie ocenić rzeczywiste efekty modernizacji.
Modernizacja to proces, a nie jednorazowa inwestycja
Przykładem wdrożenia efektywnych metod ciągłego doskonalenia jest modernizacja oświetlenia. Sama wymiana tradycyjnych świetlówek na oprawy LED pozwala często ograniczyć zużycie energii – często o około 50%, choć efekty zależą od warunków eksploatacji. W praktyce jednak to dopiero pierwszy etap poprawy efektywności energetycznej. Nowoczesne oprawy LED umożliwiają bowiem inteligentne sterowanie natężeniem światła. W magazynach, centrach logistycznych czy halach produkcyjnych wiele stref pozostaje przez większość czasu nieużywanych. Zamiast utrzymywać pełne oświetlenie przez całą dobę, można wykorzystać czujniki obecności oraz automatyczne ściemnianie do poziomu zapewniającego bezpieczeństwo. Pełna moc oświetlenia pojawia się dopiero wtedy, gdy w danej strefie rzeczywiście pracują ludzie.
– Kluczowe nie jest samo wdrożenie rozwiązań technicznych, lecz możliwość zmierzenia efektów ich pracy zgodnie z ujednoliconą metodologią. Dopiero porównanie wyników przed i po modernizacji pozwala odpowiedzieć na pytanie, ile energii rzeczywiście udało się zaoszczędzić, jaki był wpływ inwestycji na koszty oraz które elementy wymagają dalszej optymalizacji – podkreśla Grzegorz Pióro.
Takie podejście zakłada ciągłe monitorowanie rezultatów, analizowanie wskaźników efektywności oraz systematyczne poszukiwanie kolejnych możliwości poprawy. Zgodnie z filozofią ciągłego doskonalenia, modernizacja nie kończy się w momencie zakończenia inwestycji. Wręcz przeciwnie – dopiero wtedy rozpoczyna się etap zbierania danych, który pozwala planować kolejne działania przynoszące dalsze oszczędności.
W zakładach przemysłowych podobnych obszarów optymalizacji mogą być dziesiątki lub nawet setki. Dlatego pierwszym krokiem jest identyfikacja najbardziej energochłonnych urządzeń i procesów. To właśnie tam nawet niewielka procentowa poprawa efektywności przynosi największe korzyści finansowe. Dopiero później przedsiębiorstwa schodzą do mniej energochłonnych instalacji, sukcesywnie zwiększając skalę oszczędności.
Zarządzanie energią staje się językiem biznesu
Jeszcze kilka lat temu w wielu firmach rachunek za energię był traktowany jak każdy inny koszt prowadzenia działalności. Jeżeli ceny rosły, przedsiębiorstwa płaciły więcej, często nie analizując przyczyn wzrostu zużycia ani możliwości jego ograniczenia. Obecnie takie podejście szybko odchodzi do przeszłości, a coraz większy udział kosztów energii w budżetach przedsiębiorstw powoduje, że zarządy oczekują konkretnych wskaźników potwierdzających opłacalność inwestycji. Dotyczy to zarówno modernizacji instalacji budynkowych, jak i wdrażania pomp ciepła, magazynów energii czy własnych źródeł odnawialnych. Bez odpowiednio przygotowanych danych trudno wiarygodnie wyliczyć okres zwrotu inwestycji, oszacować redukcję kosztów lub wykazać wpływ projektu na ograniczenie emisji.
Część dużych przedsiębiorstw wdrożyła systemy zgodne z ISO 50001 jeszcze przed pojawieniem się obowiązku prawnego, traktując je jako narzędzie porządkujące procesy zarządzania energią. Coraz częściej również sami partnerzy biznesowi oczekują od dostawców podobnego poziomu dojrzałości organizacyjnej, ponieważ ułatwia to współpracę bazującą na tych samych standardach i wskaźnikach.
– Wdrożenie ISO 50001 nie jest wyłącznie projektem formalnym. To również inwestycja w rozwój kompetencji zespołów technicznych. Ujednolicenie metod pomiaru, stosowanie wspólnych procedur oraz wykorzystanie tych samych protokołów pomiarów i weryfikacji sprawiają, że efektywność energetyczna staje się powtarzalnym procesem, a nie pojedynczym sukcesem konkretnego projektu – zauważa Grzegorz Pióro.
Coraz większą rolę odgrywa również odpowiednia prezentacja wyników. Dane zbierane z liczników, systemów BMS czy platform analitycznych mogą być automatycznie łączone z informacjami o przeprowadzonych modernizacjach, aby stanowiły podstawę podejmowanych decyzji inwestycyjnych. Dzięki temu zarząd otrzymuje przejrzyste raporty pokazujące nie tylko poziom oszczędności energii, lecz także ich wartość finansową oraz wpływ na ograniczenie emisji dwutlenku węgla poszczególnych projektów modernizacyjnych.
Dla przedsiębiorstw, które mogą zostać objęte nowymi obowiązkami wynikającymi z przepisów, czasu pozostaje niewiele. Pełne wdrożenie systemu zarządzania energią zajmuje zwykle około roku, co oznacza, że firmy czekające do momentu wejścia krajowych przepisów w życie mogą mieć trudności z dotrzymaniem terminów. Niezależnie jednak od wymagań prawnych, kierunek zmian wydaje się jednoznaczny – przyszłość efektywności energetycznej będzie bazowała nie na deklaracjach, lecz na wiarygodnych danych, mierzalnych efektach i systematycznej optymalizacji.
O SPIE Central Europe
SPIE Central Europe jest spółką zależną grupy SPIE, niezależnego europejskiego lidera w dziedzinie usług multitechnicznych w obszarach energii i komunikacji. SPIE Central Europe działa w Polsce, Czechach, na Węgrzech i Słowacji i zatrudnia 4000 pracowników zaangażowanych w realizację odpowiedzialnej transformacji energetycznej i cyfrowej.
55 000 pracowników Grupy angażuje się w dekarbonizację gospodarki, wspierając odpowiedzialną transformację energetyczną i cyfrową. W 2024 r. Grupa SPIE osiągnęła skonsolidowane przychody w wysokości 9,9 mld euro i skonsolidowaną EBITA w wysokości 712 mln euro.
Przeczytaj także: Polacy w ścisłej czołówce światowego turnieju robotów humanoidalnych
Last Updated on 29 lipca, 2026 by Anastazja Lach
