
UE walczy z dyskryminacją kobiet w szpitalach i laboratoriach. Mają mieć równy dostęp do leczenia i badań
Udział kobiet w badaniach klinicznych, lepsza diagnostyka i gromadzenie danych medycznych z podziałem na płeć – to główne postulaty europosłów. Znalazły się one w sprawozdaniu Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM). Dokument dotyczy nierówności w opiece zdrowotnej. Parlamentarzyści domagają się zdecydowanych działań na rzecz zmniejszenia różnic w stanie zdrowia kobiet i mężczyzn.
– Bardzo się cieszę, że światło dzienne ujrzał raport dotyczący różnic w podejściu zdrowotnym pomiędzy kobietami i mężczyznami. Na ten temat wielu zamyka oczy, ale faktem jest, że przez dziesięciolecia wszystkie badania, analizy, testowanie brały pod uwagę płeć męską, a nie żeńską. A okazuje się, że symptomy różnych chorób różnią się u kobiet i mężczyzn, w tym m.in. zawału serca. To wymaga też innego podejścia, innego dawkowania leków, a przede wszystkim badań – mówi w rozmowie z agencją Newseria Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej i EPL.
W czerwcu br. Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia przyjęła projekt sprawozdania dotyczącego nierówności płci w opiece zdrowotnej. Wezwała Unię Europejską do walki z systemowymi uprzedzeniami w badaniach medycznych, diagnostyce i leczeniu.
– Strategia na rzecz równości płci kobiet i mężczyzn w Unii Europejskiej jest ważnym dokumentem. To są wytyczne, które poszczególne państwa europejskie powinny wdrożyć u siebie. Jest to kluczowe, ponieważ kobieta i mężczyzna różnią się między sobą, więc ważne jest to, aby spojrzeć na te płcie jednak trochę inaczej, chociażby pod względem zdrowia. Wyciągać wtedy wnioski i dla kobiet, i dla mężczyzn – uważa Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Nowej Lewicy i S&D.
Choroby układu krążenia. Kobiety potrzebują lepszej diagnostyki
W raporcie wskazano, że choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów w Unii Europejskiej. Podkreślono również wyższy wskaźnik umieralności kobiet, wbrew powszechnym przekonaniom.
Zdaniem europosłów błędne postrzeganie ryzyka zmniejsza świadomość zagrożeń. Problem dotyczy zarówno kobiet, jak i pracowników ochrony zdrowia. Wpływa również na mniejszy udział pacjentek w badaniach przesiewowych.
Problemem są także modele oceny ryzyka, które często pomijają czynniki specyficzne dla płci. Należą do nich nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, historia ginekologiczna i wczesna menopauza. Istotne są również przemoc ze strony partnera, status społeczno-ekonomiczny oraz przewlekły stres.
– Pamiętam, gdy organizowałam konferencję dotyczącą chorób układu krążenia. Lekarze i profesorowie, zarówno z Polski, jak i z innych krajów podkreślali to, jak ważna jest świadomość, że kobiety przechodzą inaczej zawał serca, są inne symptomy. My często nawet nie mamy świadomości, że coś niedobrego za chwilę się z nami stanie, więc edukacja, dane i badania są absolutnie niezbędne – podkreśla europosłanka KO.
Według raportu Komisji FEMM cukrzycę diagnozuje się u kobiet średnio o 4,5 roku później niż u mężczyzn. Kobiety osiągają również gorsze długoterminowe wyniki zdrowotne. Ich ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia jest o 30 proc. wyższe.
– Te przepisy też pokazują, że przez lata byliśmy ślepi i głusi na endometriozę. To temat bardzo istotny i dotyka wielu kobiet. Było wręcz takie myślenie, że kobieta niestety musi cierpieć. Menopauza, endometrioza, choroby układu krążenia, cukrzyca, choroby psychiczne, to wszystko wymaga innego podejścia do leczenia kobiet, a innego do mężczyzn. Unia i Komisja FEMM, której jestem członkiem, bardzo mocno podkreślają, że muszą być odrębne badania, analizy i testy w przypadku kobiet i mężczyzn, a nie to, co się przetestuje na mężczyznach, automatycznie stosowane jest na kobietach, chociaż nie daje takich pozytywnych efektów – wyjaśnia Elżbieta Łukacijewska.
Endometrioza. Na diagnozę kobiety czekają nawet 10 lat
Endometrioza to przewlekła choroba dotykająca od 10 do 15 proc. kobiet w wieku rozrodczym. Jej objawy obejmują m.in. silny ból, zmęczenie i obfite krwawienia. Mimo powszechności choroby postawienie diagnozy zajmuje średnio od 6 do 10 lat.
Autorzy raportu wskazują, że opóźnienia diagnostyczne mają charakter strukturalny. Ich zdaniem wynikają z nierówności płci oraz uprzedzeń obecnych w opiece zdrowotnej.
– Gdy patrzymy na wyniki badań i próbujemy je przeanalizować, to musimy wiedzieć, że były one przeprowadzane na populacji męskiej. Kobiety nigdy nie były brane pod uwagę, jeżeli chodzi o wyniki badań, niezależnie od tego, czy mówimy o raku, pracy, o czymkolwiek. Kluczowe jest to, żeby w końcu, gdy coś badamy i chcemy wyciągać z tego wnioski, to żeby to rozdzielić. Mężczyźni i kobiety inaczej się rozwijają, wpływają na nich inne czynniki. Istotne jest, że powstał ten raport, który przegłosowaliśmy w Parlamencie Europejskim. Cieszę się, ponieważ to jest pierwszy krok do tego, żeby spojrzeć na te wyniki badań jednak pod względem płciowym – zaznacza europosłanka z Nowej Lewicy.
Więcej kobiet w badaniach klinicznych
Parlament Europejski przyjął sprawozdanie dotyczące nierówności płci w opiece zdrowotnej 16 września br. Europosłowie apelują o uwzględnianie płci na wszystkich etapach badań medycznych.
Postulują także zwiększenie udziału kobiet w ciąży i karmiących piersią w badaniach klinicznych. Kolejnym zaleceniem jest gromadzenie danych z podziałem na płeć. Dotyczy to szczególnie projektów finansowanych ze środków unijnych.
– Choroby, których my jako kobiety doświadczamy przez całe życie, też powinny być w centrum uwagi. One mają wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne kobiet, potem na koszty leczenia. Przy okazji tego raportu dotykamy też kwestii niewygodnych dla wielu i które nie są kompetencją Unii Europejskiej, ale one zawsze będą, ponieważ to jest sygnał, że myślimy o kobietach. Czyli zdrowie seksualne, edukacja seksualna, bezpieczna aborcja. To są tematy, które wzbudzają dużo kontrowersji pomiędzy grupami politycznymi, ale zawsze będą w tego typu raportach. Zwłaszcza tych, które wychodzą z Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia – podkreśla Elżbieta Łukacijewska.
Dostęp do opieki zdrowotnej i prawa reprodukcyjne kobiet
Europosłowie apelują również o przeciwdziałanie praktykom naruszającym prawa pacjentek. Wzywają Komisję Europejską i państwa członkowskie do podjęcia odpowiednich działań. Chodzi m.in. o przymusową aborcję i sterylizację oraz odmowę dostępu do opieki aborcyjnej. Wskazują także na przemoc położniczo-ginekologiczną i okaleczanie narządów płciowych osób interpłciowych.
Według raportu ponad 20 mln kobiet w Unii Europejskiej nadal nie ma dostępu do bezpiecznych i legalnych usług aborcyjnych. Przyczyną są bariery regulacyjne i proceduralne utrzymujące się w wielu państwach członkowskich. Autorzy dokumentu uznają je za szkodliwe i dyskryminujące.
– Jest też kwestia gender i tego, jak podchodzić do tych określeń oraz osób, które zmieniają płeć. A tych przypadków jest coraz więcej. Prawa strona chciałaby, żeby w ogóle nie dotykać tych tematów, ale sednem tego raportu było inne podejście w leczeniu kobiet i mężczyzn. Spojrzenie na te wszystkie dolegliwości, które mamy jako kobiety, ale także na kobiety w ciąży, matki karmiące. Bardzo się cieszę, że ten raport został przegłosowany większością głosów, ponieważ jest oczekiwany i potrzebny. Myślę, że da też do myślenia zarówno firmom farmaceutycznym, jak i całemu środowisku lekarskiemu – zaznacza europosłanka KO.
Przeczytaj także: Rewizja ETS: Polska chce dalej idących zmian i ograniczenia kosztów ETS2
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 15 października, 2026 by Aleksandra Fenikowska
