Energetyka wiatrowa na morzu. Czy dogonimy cele?
Globalna energetyka wiatrowa realizowana na morzu wciąż nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Choć liczba nowych instalacji na świecie rośnie, tempo realizacji tych inwestycji pozostaje niewystarczające. Poszczególne państwa mają ambitne założenia środowiskowe, ale notowany obecnie przyrost mocy offshore jest wyraźnie nierównomierny.
Jednakże międzynarodowe analizy naukowe wskazują, że zagospodarowanie zaledwie 1 procenta optymalnych obszarów morskich przyniosłoby przełom. Taki krok wystarczyłby do pokrycia około 20% światowego zapotrzebowania na energię elektryczną. W rezultacie pozwoliłoby to na ograniczenie emisji dwutlenku węgla o ponad 2,3 miliarda ton metrycznych rocznie.
Nowe rynki i technologiczni giganci
Niekwestionowanym liderem w budowie nowych struktur na wodzie pozostają obecnie Chiny. Za nimi w zestawieniu plasuje się Europa oraz Stany Zjednoczone, choć w USA dynamikę sektora wyhamowała administracja Trumpa. Warto dodać, że na świecie pracuje około 15 tysięcy morskich turbin o łącznej mocy 80 GW, a dalsze 150 GW pozostaje w trakcie realizacji. Dotychczas ten sektor rozwijał się niemal wyłącznie na obszarze Chin, Europy i Ameryce Północnej. Obecnie coraz bardziej konkretne plany budowy farm offshore pojawiają się w Brazylii, Kolumbii, Japonii, Korea Południowej, Wietnamie oraz na Filipinach.
Sektor ten stale ewoluuje pod kątem skali i rozmiarów instalacji. Pierwsza tego typu farma powstała w 1991 roku u wybrzeży Danii z inicjatywy spółki Ørsted i liczyła zaledwie 11 małych turbin. Dziś standardem stają się ogromne konstrukcje, a w Chinach trwają już testy 300-metrowej turbiny o mocy 26 MW. Ponieważ technologia rozwija się bardzo szybko, średnia moc instalacji wzrosła z 5,7 MW w 2017 roku do blisko 10 MW w 2024 roku. Przełożyło się to na spadek cen energii z offshore w ciągu ostatniej dekady nawet o 60%, choć inflacja i zaburzenia w łańcuchach dostaw z ostatnich dwóch lat nieco wyhamowały tę tendencję.
Cele Porozumienia paryskiego poza zasięgiem
Mimo rozwoju technologii tempo globalnych inwestycji systematycznie spada po rekordowym roku 2021. Wtedy przyrost wyniósł 15,7 GW, głównie za sprawą inwestycji chińskich. W kolejnych latach notowano odpowiednio 9,4 GW w 2022 roku, 10,8 GW w 2023 roku, około 8 GW w 2024 roku oraz 8,8 GW w 2025 roku. Dlatego globalne założenia środowiskowe i klimatyczne stoją pod dużym znakiem zapytania. Porozumienie paryskie wymaga zainstalowania 500 GW mocy offshore do 2030 roku i blisko 2500 GW do 2050 roku. Niemniej jednak obecne prognozy wskazują na osiągnięcie zaledwie 238 GW do końca dekady, co stanowi niespełna połowę zakładanego planu.
Z tego powodu motorem koniecznego wzrostu staje się zacieśniona współpraca międzynarodowa. Na początku 2026 roku dziesięć europejskich krajów podpisało Deklarację Hamburską w celu przekształcenia Morza Północnego w regionalne centrum czystej energii. Sygnatariusze planują wspólne projekty transgraniczne o łącznej mocy ponad 100 GW do 2050 roku. Podobnym przykładem kooperacji jest budowa Wyspy Energetycznej Bornholm na Morzu Bałtyckim przez Niemcy i Danię. Eksperci podkreślają również rosnące znaczenie pływających turbin kotwiczonych do dna linami. Zatem nowa technologia pozwoli na instalację na większych głębokościach i otworzy nieeksploatowane dotąd obszary, na których energetyka wiatrowa może rozwijać się bez ograniczeń związanych z dostępnością gruntów.
Przeczytaj także: Elektromobilność a kryzys w cieśninie Ormuz
Opracowanie na podstawie: akademiaesg.pl
Last Updated on 20 maja, 2026 by Karolina Bandulet