Chmura przestaje być niewidzialna – nowe wyzwania dla polskich firm
Ekspert: Łukasz Ozimek – Dyrektor operacyjny w EXEA Data Center
Obserwujemy wyraźną zmianę w sposobie funkcjonowania infrastruktury cyfrowej. Coraz trudniej jest o niej mówić wyłącznie w kategoriach technologicznych, gdy w praktyce zaczyna już funkcjonować w tych samych obszarach, co polityka, bezpieczeństwo i gospodarka. Ostatnie sygnały dotyczące napięć wokół globalnych dostawców usług cyfrowych – w tym zapowiedzi działań odwetowych wobec największych firm technologicznych oraz incydenty w regionie Bliskiego Wschodu – pokazują, że centra danych oraz chmura obliczeniowa przestały być „niewidzialnym zapleczem”. Stały się natomiast elementem potencjalnego nacisku i ryzyka, co jeszcze do niedawna było dla wielu firm w Polsce scenariuszem czysto teoretycznym.
I właśnie tu pojawia się realny problem. Wiele organizacji działa dziś w oparciu o te same platformy – do komunikacji, sprzedaży, przechowywania danych czy obsługi procesów operacyjnych. Jeśli po stronie dostawcy dochodzi do zakłóceń, firma nie musi być bezpośrednim celem ataku, żeby odczuć skutki. Wystarczy niedostępność jednej usługi i nagle przestaje działać sklep internetowy, zespół traci dostęp do dokumentów, a procesy logistyczne zaczynają się „rozjeżdżać”. Coraz częściej nie są to awarie techniczne, tylko konsekwencje zdarzeń, na które przedsiębiorca nie ma żadnego wpływu.
To wszystko sprawia, że zmienia się też sposób myślenia o danych. Jeszcze niedawno dyskusja koncentrowała się głównie na uzyskaniu zgodności z przepisami. Ale obecnie w dyskursie coraz częściej dominują podstawowe pytania: „gdzie faktycznie znajdują się dane” i „czy firma ma nad nimi kontrolę”. W sytuacji, w której wiele organizacji opiera się na jednym dostawcy, pojawia się ryzyko efektu domina – jedno zdarzenie może się przełożyć na zakłócenia w dostępie do danych na dużą skalę.
Nieprzypadkowo rośnie więc zainteresowanie modelami hybrydowymi. Łączenie globalnej chmury z lokalną infrastrukturą – np. centrami danych w Polsce, daje większą przewidywalność i umożliwia szybsze reagowanie. To nie jest odwrót od chmury, tylko próba bardziej świadomego zarządzania ryzykiem.
Na nowy obraz cyberbezpieczeństwa dla polskiego biznesu nakładają się też zmiany regulacyjne. Nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, wdrażająca NIS2, w praktyce zmusza firmy do uporządkowania podejścia do bezpieczeństwa, które przestaje być tematem interesującym tylko dział IT. Odpowiedzialność przesuwa się na poziom zarządu, bo mówimy o ciągłości działania całego biznesu. Trzeba więc wiedzieć, które systemy są krytyczne, jakie są zależności między nimi i co zrobić, jeśli coś przestanie działać.
Z naszych doświadczeń wynika jednak, że wiele firm jest dopiero w połowie tej drogi. Świadomość zagrożeń jest wysoka, lecz za deklaracjami przedsiębiorców nie zawsze idą konkretne działania. Brakuje spójnych procedur, testów scenariuszy awaryjnych czy niezależnych kopii zapasowych. A to właśnie w tych „lukach” najczęściej powstaje realne ryzyko.
Obecny czas, który obfituje w liczne zmiany w obszarze cyberbezpieczeństwa, warto więc efektywnie wykorzystać. Zachęcam do spojrzenia w sposób bardziej strategiczny na wykorzystanie technologii, a więc nie tylko przez pryzmat kosztów czy wygody, ale i odporności biznesu. Dywersyfikacja dostawców, większa kontrola nad danymi, przemyślana architektura IT – te wszystkie elementy zaczynają mieć bezpośredni wpływ na stabilność biznesu. W tym sensie cyberbezpieczeństwo przestaje być wydatkiem, a staje się jednym z fundamentów przewagi konkurencyjnej.
Last Updated on 7 maja, 2026 by Anastazja Lach