Polskie porty mierzą się z działaniami sabotażowymi i przemytem. Trwają prace nad zapewnieniem im bezpieczeństwa
Działalność polskich portów morskich znajduje się w centrum lądowo-morskich łańcuchów dostaw. Eksperci zwracają więc uwagę na coraz większą rolę, jaką odgrywa zapewnienie bezpieczeństwa, w tym energetycznego czy przeładunków. Wśród największych zagrożeń wymieniają m.in. ataki sabotażowe czy też przemyt towarów. Jednocześnie podkreślają, że polskie służby działają bez zarzutu, ale wciąż brakuje funkcjonariuszy Urzędu Celnego czy Straży Granicznej.
– Działając w polskich portach morskich, jesteśmy na styku wszystkich lądowo-morskich łańcuchów dostaw. Z każdym dniem rośnie nasze doświadczenie w różnych kwestiach. Przeładowujemy różne rodzaje ładunków, działamy we wszystkich polskich portach morskich. Kwestia bezpieczeństwa jest dla nas absolutnie najważniejsza – mówi w rozmowie z agencją Newseria Michał Śmigielski, prezes Morskiej Agencji Gdynia, przewodniczący zarządu Rady Interesantów Portu Gdynia.
Obroty ładunkowe w portach morskich w 2025 roku wyniosły 128 mln t. Oznacza to wzrost o 3,1 proc. w porównaniu do 2024 roku. Wzrost obrotów odnotowano w Szczecinie (o 10,8 proc.), Świnoujściu (o 7,2 proc.), a także Gdańsku (o 6 proc.). Spadek dotknął natomiast Gdynię (o 11,7 proc.) i Police (o 1,7 proc.). To ostatnie dane GUS.
– Z jednej strony jest to bezpieczeństwo fizyczne. Wiemy, że w portach są różne akcje sabotażu, ścierają się działalności różnych grup przestępczych związanych z przemytem różnego rodzaju towarów. Z drugiej strony musimy też dbać o bezpieczeństwo energetyczne, przeładunków wszystkich towarów strategicznych – wyjaśnia Michał Śmigielski.
W polskich portach króluje ropa
W strukturze obrotów ładunkowych w 2025 roku największy udział miały ładunki masowe ciekłe – 43,9 proc., w tym ropa naftowa i produkty z ropy naftowej (36,7 proc.). Kolejne miejsca zajęły ładunki masowe suche (23,5 proc.), w tym węgiel i koks (7 proc.), a także ładunki w kontenerach dużych – 20,7 proc.
– W ostatnich pięciu latach wzrosła świadomość bezpieczeństwa. Przez pandemię COVID-19, podczas której łańcuchy dostaw były kompletnie zerwane, okazało się, że porty morskie stanowią bardzo mocną siłę w imporcie różnych towarów. Generalnie chodzi o te z Dalekiego Wschodu, które niestety stanowią większość naszego importu. Pandemia pokazała, że bezpieczeństwo przeładunków i łańcuchów dostaw zostało trochę zachwiane. Więc my w tym wszystkim uczestniczyliśmy – zaznacza prezes Morskiej Agencji Gdynia. – Po pandemii COVID-19 mieliśmy natomiast do czynienia z wojną w Ukrainie. Pokazała ona problemy związane z łańcuchem dostaw surowców energetycznych, czyli głównie węgla – dodaje.
Jak podaje Forum Energii, w 2025 roku wartość importu netto surowców energetycznych i paliw do Polski wyniosła szacunkowo 104 mld zł. Niemal połowę (49 proc.) stanowił import netto ropy naftowej (51 mld zł), 29 proc. gazu ziemnego (31 mld zł), a 1 proc. węgla (0,8 mld zł). Z Rosji w 2025 roku importowano wyłącznie n-butany do produkcji paliwa. Wartość tego importu wyniosła 0,6 mld zł, czyli mniej niż 1 proc. łącznej wartości importu surowców i paliw. W 2016 roku import z Rosji stanowił 81 proc. całkowitego kosztu.
– Cały czas musimy być poddawani szczegółowym kontrolom. Wiadomo, że na styku łańcuchów dostaw są różne towary. My obsługując te strategiczne, jak węgiel, elementy morskich czy lądowych turbin wiatrowych, elementy elektrowni gazowych, które teraz są budowane w Polsce, jesteśmy pod opieką odpowiednich służb i musimy uważać na to, skąd te towary do nas trafiają – zaznacza Michał Śmigielski.
Zagrożenie przemytem rośnie
Podkreśla, że Morska Agencja Gdynia obsługuje dużo statków w polskich portach, w tym w Szczecinie, Świnoujściu czy Gdyni.
– Wielu kapitanów skarży się na zakłócenie sygnału GPS i to jest nagminne, szczególnie w okolicach Trójmiasta. Jeżeli chodzi o przemyt, to służby celne działają i my jako spedytor bardzo często mamy przypadki, że ktoś sprowadza nielegalne rzeczy – podkreśla prezes Morskiej Agencji Gdynia.
8 czerwca poinformowano, że funkcjonariusze CBŚP i Krajowej Administracji Skarbowej w Porcie Gdynia udaremnili przemyt ponad tony heroiny o czarnorynkowej wartości blisko 220 mln zł.
– Polskie służby działają naprawdę dobrze i mamy co chwilę kontrolę. Są też najgłośniejsze akcje, które były w polskich portach. Na przykład grupa nurków z Hiszpanii. Były różne podejrzenia, niektórzy nawet widzieli w tym atak sabotażowy na infrastrukturę krytyczną. Później się okazało, że oni szukali narkotyków, które zostały odczepione z kadłuba statku – tłumaczy Michał Śmigielski. – Jest też wiele innych takich sytuacji, związanych z bliskością obwodu królewieckiego. Są różne przekroczenia rosyjskich statków, samolotów, naruszenia przestrzeni powietrznej w okolicach Trójmiasta i Zatoki Gdańskiej. Mierzymy się z tym, czego Polacy w głębi kraju mogą nie zauważać – dodaje.
Rekordowa liczba funkcjonariuszy służb ochrony granic
Jak w maju podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, rekordowe blisko 17 tys. funkcjonariuszy dba o bezpieczeństwo polskich granic. To najwyższa liczba w historii formacji.
– Obecnie bardzo brakuje funkcjonariuszy Urzędu Celnego i Straży Granicznej, ponieważ oni pracują na granicy i są obarczeni bardzo dużymi obciążeniami szkoleń. Praca w porcie jest dla nich bardzo ciężka i widzimy potrzebę, żeby państwo polskie zatrudniło więcej funkcjonariuszy. My to rozumiemy, robiąc różne odprawy celne towarów, czekamy bardzo długo na efekty, więc w tym aspekcie można by było trochę pomóc, czy naszej agencji, czy też innym – uważa prezes Morskiej Agencji Gdynia.
Przeczytaj także: Prace związane z przygotowaniem placu budowy elektrowni jądrowej wchodzą w główny etap. Inwestor dostał kluczowe pozwolenie
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 2 lipca, 2026 by Krzysztof Kotlarski