
IoT i dane w czasie rzeczywistym a bezpieczeństwo na budowie
Czujniki, lokalizatory i analiza obrazu potrafią dziś wychwycić moment, w którym pracownik budowy wchodzi w martwe pole operatora koparki. W branży budowlanej, która w 2023 r. odpowiadała za 24 proc. wszystkich śmiertelnych wypadków przy pracy w Unii Europejskiej, taka sekunda przewagi bywa różnicą między incydentem a tragedią. IoT (Internet of Things) staje się w tym przypadku gamechangerem.
Budowa wciąż jest środowiskiem wysokiego ryzyka. Co mówią dane?
Państwowa Inspekcja Pracy zbadała w ciągu czterech lat do końca 2025 r. blisko 2 tys. zdarzeń wypadkowych w budownictwie. Ucierpiało w nich 2171 osób. Liczba wypadków śmiertelnych na polskich budowach spadła ze 120 w 2021 r. do 67 w 2024 r., ale inspekcja nadal wskazuje sektor jako szczególnie niebezpieczny. W 2023 r. w unijnym budownictwie doszło do 792 śmiertelnych wypadków przy pracy, czyli 24 proc. wszystkich takich zdarzeń w UE i 6,29 zgonu na 100 tys. pracujących.
Statystyki mówią też sporo o mechanice tych zdarzeń. Utrata kontroli nad maszyną, narzędziem lub środkiem transportu odpowiadała za 27,1 proc. wszystkich śmiertelnych wypadków przy pracy w UE. Do tego dochodzą kolizje z poruszającymi się obiektami i uderzenia w obiekty nieruchome. Plac budowy zmienia się przy tym z dnia na dzień – przesuwają się wykopy, trasy komunikacyjne i strefy pracy maszyn. Ocena ryzyka wykonana w poniedziałek, w czwartek może być już nieaktualna.
Od czujnika do reakcji. Jak działa IoT na budowie?
Mechanizm daje się opisać w kilku słowach – czujnik wykrywa zmianę, informacja trafia do systemu, system analizuje dane i uruchamia alert lub inną reakcję. EU-OSHA zalicza do cyfrowych rozwiązań BHP m.in. smart PPE, urządzenia ubieralne, kamery oraz stacjonarne punkty pomiarowe, które śledzą stężenie gazów, zapylenie, hałas czy temperaturę. Sam czujnik nie tworzy jeszcze systemu bezpieczeństwa. Wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy dane prowadzą do działania odpowiednio wcześnie.
Najbardziej dojrzałe zastosowania odpowiadają na statystykę wypadków:
- tagi UWB lub BLE noszone przez pracowników i montowane na maszynach ostrzegają przed ryzykiem kolizji,
- geofencing wykrywa wejście do strefy pracy żurawia, wykopu lub innego miejsca o podwyższonym ryzyku,
- sieć czujników środowiskowych sygnalizuje przekroczenie progów zapylenia, hałasu lub temperatury,
- kask albo opaska rozpoznaje upadek, brak ruchu lub przeciążenie cieplne u osoby, która pracuje samotnie,
- system obecności pokazuje podczas ewakuacji, ile osób przebywa w każdej strefie budowy.
Luka czasu w tradycyjnym BHP. Dlaczego IoT i dane w czasie rzeczywistym robią różnicę?
Tradycyjny system BHP opiera się na ocenie ryzyka, procedurach, szkoleniach i nadzorze. Jego słabym punktem jest czas. Pracownik nie wie, że za kilkanaście sekund znajdzie się w martwym polu operatora. Kierownik dowiaduje się o wzroście zapylenia dopiero przy okresowym pomiarze. IoT wypełnia tę lukę i zamiast rejestrować zdarzenia, które już nastąpiły, rozpoznaje warunki, które dopiero mogą do nich doprowadzić.
Ta zmiana ma też wymiar sprawozdawczy. Klasyczne wskaźniki BHP opisują rezultaty, np. liczbę wypadków i dni absencji. Dane z czujników budują wskaźniki wyprzedzające, takie jak liczba wejść do stref niebezpiecznych czy czas reakcji na alert. Dla firm objętych dyrektywą CSRD i ujawnieniami dotyczącymi zdrowia i bezpieczeństwa w standardach ESRS to jakościowo lepszy materiał niż roczna tabela wypadkowości. EU-OSHA zastrzega przy tym wyraźnie, że technologia uzupełnia zabezpieczenia zbiorowe i organizację pracy, a nie zastępuje ich.
Bezpieczeństwo czy nadzór? Dane pracownika i litera „S” w ESG
Opaska, która zbiera lokalizację po to, aby ostrzec przed nadjeżdżającą maszyną, budzi niewiele kontrowersji. Co jednak wtedy, gdy te same dane zaczynają służyć do badania długości przerw albo oceny produktywności? Rozwiązanie stworzone dla ochrony życia zamienia się wówczas w narzędzie nadzoru. EU-OSHA wskazuje na potrzebę przejrzystości, ochrony danych i włączenia pracowników w proces wdrożenia. Tu bezpieczeństwo spotyka się z ładem korporacyjnym, a konkretnie z zasadami zarządzania danymi. Dlatego wdrożenie powinno zaczynać się od ryzyka, a nie od technologii. Firma, która najpierw definiuje problem, np. kolizje ludzi z maszynami w określonych strefach, i dopiero potem dobiera czujniki, uniknie kupowania gadżetów bez planu reakcji. Takie podejście do ESG łączy troskę o ludzi z dyscypliną zarządczą i odróżnia dojrzałą strategię od deklaracji.
Przeczytaj także: Forum Ekonomiczne: Rynek budowlany w Polsce jest dojrzały
Źródło: akademiaesg.pl
Last Updated on 16 września, 2026 by Aleksandra Fenikowska
