
ERC: robotyczne łaziki coraz bliżej Księżyca
Łaziki startujące w European Rover Challenge coraz bardziej samodzielnie pokonują symulowany marsjański teren i radzą sobie z różnorodnymi zadaniami. Kolejnym krokiem zawodów mają być wyzwania związane z budową księżycowej infrastruktury – zapowiedział w rozmowie z PAP organizator ERC Łukasz Wilczyński.
Zakończyła się dwunasta edycja European Rover Challenge. Po raz drugi z rzędu zwyciężył zespół ze Szwajcarii. Drugie miejsce zajął zaś zespół AGH Space Systems. Jak powiedział Łukasz Wilczyński, podczas tegorocznych zawodów najbardziej zaskoczyła go nowa konkurencja przygotowana przez Honda Research Institute.
– To już drugie zadanie stworzone na zamówienie partnera. Wcześniej do programu dołączyła konkurencja dronowa przygotowana przez MathWorks, a w tym roku Honda wprowadziła bonusowe zadanie związane z kreatywnym rozwiązywaniem problemów – powiedział.
Według niego ERC staje się miejscem, w którym firmy i instytuty badawcze mogą zlecać zespołom konkretne zadania potrzebne w rozwoju własnych produktów czy usług.
– Jesteśmy pod tym względem prawdopodobnie jedynymi takimi zawodami na świecie – ocenił.
Honda Research Institute pracuje nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji do wspierania złożonych, interdyscyplinarnych zespołów. Jak tłumaczył rozmówca PAP, ich członkowie reprezentują różne dziedziny i mogą zupełnie inaczej podchodzić do tych samych problemów.
– Inaczej do zadań podchodzą Japończycy, inaczej reprezentanci Afryki, Ameryki Południowej czy różnych części Europy. Celem jest zbadanie tych różnic i opracowanie narzędzi, które mogłyby wspierać różne zespoły badawcze – wyjaśnił Łukasz Wilczyński.
Marsjańskie schematy a kreatywne łaziki
W nowej konkurencji oceniano też odchodzenie od utartych schematów, czyli kreatywność. Zespoły często kopiują rozwiązania, które sprawdziły się na Marsie, np. klasyczne zawieszenie łazików Curiosity i Perseverance. Niektórzy uznają jednak choćby, że duża kamera na wysokim maszcie utrudnia pokonywanie wzniesień, i umieszczają ją na manipulatorze.
– Specjalna nagroda za kreatywność miała pokazać, że cenimy nie tylko wynik. Na zawodach oprócz techniki i umiejętności liczy się też odrobina szczęścia. Ktoś może zdobyć mniej punktów, choć zaproponował wyjątkowe rozwiązanie i my je docenimy – zaznaczył organizator ERC.
Jego zdaniem kreatywność, także techniczną można rozwijać i można robić to przez całe życie.
– W inżynierii kreatywność oznacza przede wszystkim umiejętność radzenia sobie ze złożonymi problemami. Czasami coś powinno działać według znanego schematu, ale nie działa i trzeba przejść z punktu A do B przez punkt C. ERC ma uczyć także patrzenia na zagadnienie z innej strony – powiedział.
Drugi rok z rzędu w zawodach zwyciężył szwajcarski zespół z EPFL Xplore. Ekspert zwrócił uwagę, że Szwajcaria stoi na szczególnie wysokim poziomie w robotyce, a tamtejsze uczelnie, szczególnie EPFL, przyciągają ludzi z całego świata. Do tego dochodzi doskonałe zaplecze techniczne i wsparcie wykładowców.
– Uczelnia mocno wspiera także przedsiębiorczość. Udział w zawodach nie ma się zakończyć na medalu – opracowana technologia powinna później wrócić do gospodarki – podkreślił organizator zawodów.
Dlaczego najlepsze łaziki czasem przegrywają z terenem?
Sama technologia to jednak za mało, aby wygrać ERC. Jak opowiadał, pierwszego dnia często widać zespoły, którym coś przestało działać, choć wcześniej na papierze wszystko się zgadzało. Jeden z łazików miał np. zbyt mały prześwit i zawisł na skale. Na miejscu zawsze może ujawnić się coś, czego konstruktorzy nie przewidzieli.
– Potrzebna jest więc zdolność adaptacji, a także bardzo dobra komunikacja. Zespół musi mieć jasno rozdzielone role i sprawną linię dowodzenia. Jeśli w trudnym momencie jego członkowie zaczynają się spierać, tracą czas. O wyniku decydują zarówno technologia, jak i czynnik ludzki – powiedział Łukasz Wilczyński.
Podkreślił, że polskie zespoły wypadają na tle światowej czołówki bardzo dobrze. Regularnie zajmują miejsca na podium, a na zawodach zagranicznych często wygrywają.
– To zasługa solidnego przygotowania inżynierskiego i kadry akademickiej – ocenił.
Studenci mają też dostęp do akceleratorów biznesowych i funduszy, a firmy wyszukują talenty już na uczelniach. ERC pozwala młodym konstruktorom pokazać swoje możliwości.
– Spotykam osoby związane z ERC w programach akceleracyjnych, w których jestem mentorem. Konkurs daje też dostęp do ekspertów, a jeden kontakt może komuś otworzyć dalszą drogę zawodową. Niektórzy uczestnicy później komercjalizują swoje rozwiązania – powiedział rozmówca PAP.
Według niego mocną stroną Polaków jest solidna automatyka oraz robotyka. ERC obejmuje jednak również konkurencje wymagające innych kompetencji. Na przykład Astrobio, czyli poszukiwanie śladów życia, wymaga interdyscyplinarności. Z kolei prezentacja przed jurorami, pod presją czasu i stresu, sprawdza umiejętność opowiadania o projekcie i odpowiadania na trudne pytania.
– Można mieć świetną konstrukcję i bardzo mocny technicznie zespół, ale stracić punkty z powodu słabszych umiejętności miękkich. Celowo uwzględniamy je w ocenie. Same kompetencje techniczne nie wystarczą – zaznaczył Wilczyński.
Autonomia na polu startowym, czyli jak radzą sobie współczesne łaziki
W tegorocznych zawodach widoczny był kolejny postęp systemów wizyjnych i autonomii. Łaziki najlepiej radzą sobie samodzielnie z jazdą w terenie oraz odnajdywaniem i rozpoznawaniem obiektów. Podobną zmianę widać w konkurencji dronowej.
– Kiedyś może trzy zespoły próbowały wykonać ją w pełni autonomicznie, a w tym roku było ich już kilkanaście – wskazał organizator.
Gorzej łaziki radzą sobie z zadaniami wymagającymi dużej precyzji, np. naprawą reaktora czy wierceniem. Autonomia częściej tylko wspiera w nich operatora, a wiele zespołów nadal wybiera ręczne sterowanie.
– Mając to na uwadze, szkolimy przecież także teleoperatorów – dodał.
Choć w tym roku wzrosło znaczenie konkurencji Astrobio, organizatorzy nie zamierzają jednak gwałtownie rozbudowywać naukowej części zawodów.
– Zawsze idziemy jak po schodach. Kiedy wprowadzamy nowy element, chcemy najpierw, aby zespoły dobrze go poznały i opanowały. Astrobio zostało dobrze przyjęte, ale na razie pozostaniemy na tym etapie – powiedział Łukasz Wilczyński.
Dużo większe zmiany są planowane w zadaniach związanych z Księżycem. Budowa pierwszych baz będzie wymagała pojazdów, które przygotują potrzebną infrastrukturę. Organizatorzy ERC rozmawiają np. o konkurencji polegającej na podłączaniu kabli do wcześniej ustawionych masztów.
– Astronauci są zbyt cennym zasobem, aby zajmowali się takimi pracami. Tańszym rozwiązaniem będzie łazik. Od początku zależało nam, aby zadania w ERC miały praktyczne zastosowanie. Teraz chcemy dodać elementy księżycowe, ponieważ interesuje się nimi branża – wyjaśnił.
W tegorocznej edycji zwiększyła się też obecność Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jak mówił Wilczyński, jej przedstawiciele sprawdzają, w jakie programy i działania można wpisać ERC jako przygotowanie do kolejnych przedsięwzięć.
Technologie rozwijane z myślą o kosmosie już znajdują zastosowania na Ziemi. Mobilne platformy mogą np. monitorować kopalnie i wykrywać trujące gazy w miejscach, do których nie powinno się wysyłać ludzi. Jak podkreślił Wilczyński, KGHM prowadził już testy takich rozwiązań.
Przywołał też prezentację australijskiej kopalni, którą oglądał podczas kongresu astronautycznego w Sydney. Na miejscu pracowało w niej około dziesięciu osób. Ogromne maszyny działały autonomicznie, a ludzie nadzorowali je z centrum przypominającego laboratorium.
– W tym kierunku zmierza przemysł wydobywczy. Nie widzę w robotyce szczególnego zagrożenia dla człowieka, raczej nowe możliwości. Wydobycie jest niebezpieczne, więc dobrze, jeśli maszyny przejmują ryzykowne zadania, a ludzie zajmują się nadzorem, obsługą i serwisem – zwrócił uwagę ekspert.
Przyszły rok będzie dla organizatorów ERC szczególnym wyzwaniem. Od 27 września do 1 października w Poznaniu odbędzie się Międzynarodowy Kongres Astronautyczny, który Wilczyński określił jako największe wydarzenie kosmiczne na świecie. Jego fundacja stoi na czele konsorcjum przygotowującego kongres.
– Chcemy, aby ERC się odbyło, ale musimy mierzyć siły na zamiary. Prawdopodobnie zrezygnujemy z części konferencyjnej i skupimy się na zawodach. Zastanawiamy się też, jak połączyć oba wydarzenia i dodatkowo nagrodzić zwycięzców ERC aktywnością związaną z kongresem. To będzie duże wyzwanie, ale lubimy wyzwania – podsumował Łukasz Wilczyński.
Przeczytaj także: Karpacz 2026: Technologie zmienią lidera przyszłości
Źródło: naukawpolsce.pl
Last Updated on 15 września, 2026 by Aleksandra Fenikowska
