
Medyczne dezinformacje zalały polski internet. Oszuści żerują na strachu pacjentów
Ponad 32 tys. publikacji w polskich mediach tradycyjnych i ponad 347 tys. wpisów w mediach społecznościowych dotyczących dezinformacji medycznej pojawiło się od stycznia 2025 roku do 15 maja 2026 roku – wynika z raportu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Mediaboard. Eksperci podkreślają, że skala problemu rośnie i może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. W tym m.in. dla osób chorujących na nowotwory.
– Dezinformacje medyczne przy tak dużej liczbie social mediów, informacji, które codziennie do nas napływają, są bardzo poważnym problemem. Poprzez kategoryzowanie internautów dezinformacja od razu działa na osoby, które na przykład mówią o tym, że mają jakąś przypadłość. Tak działają mechanizmy social mediów – mówi w rozmowie z agencją Newseria Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
W okresie analizowanym przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i Mediaboard publikacje medialne dotyczące dezinformacji medycznej wygenerowały szacunkowe 2,67 mld kontaktów z przekazem. Wpisy w mediach społecznościowych nieco ponad 850 mln.
– Zaczynamy się borykać z problemem, który będzie później narastał. Osoby, które obecnie stosują różne dziwne praktyki, ale nie naturalne metody leczenia, ale te, które są stosowane przez osoby mające tytuł zawodowy inżyniera, to jest kredyt zdrowia, który trzeba będzie spłacić – podkreśla Konrad Madejczyk.
Najpopularniejsze wciąż ruchy antyszczepionkowe
Największą część przekazu dotyczącego dezinformacji medycznej stanowiły ruchy antyszczepionkowe (54 proc.). Dominowały treści podważające bezpieczeństwo szczepień, które łączyły je z autyzmem, chorobami przewlekłymi, NOP-ami, ukrywaniem danych czy też interesami firm farmaceutycznych.
Na drugim miejscu znalazły się teorie żywieniowe (23 proc.). Obejmowały m.in. lewoskrętną witaminę C, duże dawki witaminy D, głodówki, zakwaszenie organizmu, odrobaczanie czy pasożyty. Wspólnym motywem było promowanie prostych, „naturalnych” rozwiązań jako alternatywy dla diagnostyki i leczenia.
Kategoria dotycząca środowiska (16 proc.) obejmowała przede wszystkim chemtrails, 5G, Wi-Fi i fluoryzację. Narracje łączyły zdrowie z technologią i otoczeniem. Sugerowały zatruwanie ludzi, sterowanie pogodą, szkodliwość promieniowania czy też kontrolę społeczną.
Pandemia stała się pożywką dla dezinformacji
– Obawiamy się tego, że problem będzie narastał. On zaczął się w bardzo prężny sposób rozwijać po 2020 roku w czasie pandemii COVID-19. To na nią bardzo często powołują się przeciwnicy ustawy potocznie zwanej „lex szarlatan”. Że to była pandemia, która nie istniała. Doskonale wiemy, że miała miejsce. Oczywiście było wiele różnych sytuacji, o których możemy dzisiaj dyskutować, aczkolwiek wtedy właśnie ci szarlatani bardzo łatwo znaleźli podatny grunt, na którym mogli zacząć zarabiać – podkreśla rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
Jak wskazują autorzy raportu, dezinformacja medyczna wpływa na decyzje dotyczące szczepień, leczenia, diagnostyki, profilaktyki czy też zaufania do instytucji medycznych. Oddziałuje również na relacje społeczne, zwiększa polaryzację i osłabia zaufanie do lekarzy. Może prowadzić nawet do rezygnacji z terapii, opóźnienia diagnostyki lub podejmowania działań zagrażających zdrowiu. Dodatkowym wyzwaniem staje się rozwój sztucznej inteligencji. Może ona wspierać medycynę, ale jednocześnie ułatwiać tworzenie fałszywych autorytetów i nasilać chaos informacyjny.
– Medyczne fake newsy bardzo dobrze się sprzedają. Każdy z nas szuka informacji na temat naszego stanu zdrowia. Kiedyś to było pytanie do tzw. wujka Google, dziś często do sztucznej inteligencji. Ona znajduje różne wyniki, a my wchodzimy na te strony. Te, które są nam podpowiadane, to są bardzo często strony osób, które działają w internecie, zarabiając na tej działalności na zasadzie prywatnej praktyki zawodowej, niemedycznej. Te informacje są bardzo łatwe dla nas. Ponieważ ci rzeczeni szarlatani zawsze mają proste odpowiedzi: „wszystko da się wyleczyć bardzo szybko, ja mam złoty środek, który ci pomoże, nie bierz innych leków” – tłumaczy Konrad Madejczyk.
YouTube i Facebook pełne spiskowych teorii
Analiza trendu publikacji na platformach społecznościowych pokazuje, że największy udział w strukturze przekazu miał YouTube. Odpowiadał za 54,2 proc. wszystkich wpisów. Zdaniem autorów raportu pokazuje to ważną rolę materiałów wideo w rozpowszechnianiu narracji dotyczących zdrowia, pseudomedycyny i teorii spiskowych. Na drugim miejscu znalazł się Facebook (39,5 proc.), a na trzecim serwis X (4,9 proc.).
– To jest największy problem, kiedy na przykład oni mówią do osób chorych na nowotwory: odstaw chemioterapię. Miały miejsce takie przypadki, kiedy zgłaszali się do nas pacjenci, którzy odłożyli chemioterapię. Ich stan wtedy drastycznie się pogorszył mimo stosowania tych „cudownych” metod z internetu. To jest informacja, która zawsze znajdzie podatny grunt, tak jak informacja o lądowaniu kosmitów w historii – uważa rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
Pod koniec lipca br. do podpisu prezydenta trafił rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, czyli tzw. lex szarlatan. Nowe przepisy miały jeszcze skuteczniej przeciwdziałać niebezpiecznym praktykom oraz rozszerzyć uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta. Chodzi m.in. o walkę z oferowaniem niesprawdzonych metod leczenia i działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych.
„Lex szarlatan” bez podpisu prezydenta
Prezydent Karol Nawrocki 19 sierpnia br. skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Jednocześnie przygotował i przedstawił własny projekt zmian w prawie, obejmujący dodanie art. 160a do Kodeksu karnego oraz nowelizację ustawy o prawach pacjenta.
– „Lex szarlatan” to jest taka ustawa, która będzie walczyć z dezinformacją, ale też ważna jest współpraca z wielkimi platformami internetowymi. Tutaj zawsze będzie się pojawiał argument prewencyjnej cenzury. Jej nie ma, ale nie możemy pozwolić na to, żeby ktoś, kto stosuje nieprawdziwe metody leczenia, odnosił się do bezpieczeństwa pacjentów, wmawiając im, że jego metoda jest jedyną słuszną – zaznacza Konrad Madejczyk.
Przeczytaj także: „Lex szarlatan” ma chronić pacjentów przed szkodliwą pseudomedycyną. Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł nakładać kary do 1 mln zł
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 26 sierpnia, 2026 by Krzysztof Kotlarski
