
Polska coraz bardziej zależna od zagranicznych technologii. Suwerenność cyfrowa staje się ważną kwestią dla bezpieczeństwa
W Unii Europejskiej rozpoczął się wyścig o suwerenność technologiczną. Coraz więcej państw traktuje infrastrukturę cyfrową jako element bezpieczeństwa narodowego. Zamówienia publiczne zaś – jako narzędzia do wspierania krajowych rozwiązań i innowacji. Autorzy raportu „Cyfrowa racja stanu” oceniają jednak, że Polska nie uczestniczy w tym wyścigu. Wskazują, że problemem nie jest brak technologii i kompetencji, ale brak woli politycznej. Bez aktywnej polityki państwa zależność od zagranicznych technologii będzie się pogłębiać.
– Zarówno Polska, jak i UE są obecnie głęboko uzależnione od dostawców usług, rozwiązań i produktów cyfrowych z krajów pozaeuropejskich. Dokładnego poziomu tego uzależnienia nie znamy, bo nikt go kompleksowo nie bada. Wiemy jednak, że jako kraj znacznie więcej produktów cyfrowych kupujemy, niż eksportujemy – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Maria Świetlik, dyrektorka zarządzająca Polskiej Sieci Ekonomii, współautorka raportu „Cyfrowa racja stanu”.
Raport „Cyfrowa racja stanu. Suwerenność cyfrowa jako narzędzie bezpieczeństwa, rozwoju i polityki przemysłowej państwa”, przygotowany przez Polską Sieć Ekonomii z inicjatywy Polskiej Chmury – Związku Pracodawców, wskazuje, że deficyt Polski w handlu produktami cyfrowymi w 2025 roku przekroczył 60 mld zł. Do 2030 roku wydatki na import technologii cyfrowych mają przewyższyć łączne koszty importu wszystkich surowców energetycznych. Z danych Ministerstwa Cyfryzacji przywołanych w raporcie wynika również, że tylko w 2024 roku administracja publiczna przeznaczyła ponad 7 mld zł na rozwój i utrzymanie systemów teleinformatycznych. Państwo nie analizuje jednak, jaka część tych środków trafia do krajowych przedsiębiorstw, a jaka zasila zagranicznych dostawców technologii. Przy założeniu wzrostu cen licencji i usług chmurowych o 12 proc. rocznie wydatki na takie zakupy mogą się zwiększyć o 76 proc. w ciągu pięciu lat.
– O uzależnieniu cyfrowym wiemy, że będzie się ono pogłębiać, jeśli państwo nie będzie prowadzić aktywnej polityki na rzecz suwerenności cyfrowej. Komisja Europejska i wiele państw UE już takie polityki prowadzi. W ciągu ostatnich dwóch lat wyraźne działania w tym kierunku podjęły m.in. Francja, Dania i Niemcy, przestawiając administrację publiczną na rozwiązania oparte na wolnym oprogramowaniu. Polska również mogłaby prowadzić podobną politykę – ocenia Maria Świetlik.
Brak niezależności cyfrowej to zagrożenie
Eksperci wskazują, że cyfrowa zależność to ryzyko dla państwa. Chmura, rejestry i systemy administracji są infrastrukturą krytyczną państwa, równie ważną jak sieć energetyczna. Od nich zależy bowiem funkcjonowanie administracji, ochrony zdrowia, finansów czy usług publicznych. Ewentualna awaria albo eksterytorialny dostęp do nich może prowadzić do utraty zdolności państwa. Nadal jednak inwestycje w ten obszar w Polsce są w dużej mierze oceniane według standardowych zasad zamówień publicznych.
Premier Donald Tusk w czerwcu zapowiedział wprowadzenie tzw. testu suwerenności dla zakupów technologicznych państwa. Miałby on być obligatoryjny dla inwestycji powyżej określonego progu kosztów. Dla zakupów technologicznych powyżej 5 mln zł oraz inwestycji infrastrukturalnych powyżej 15 mln zł. Eksperci Polskiej Chmury podkreślają, że nie próg kwotowy, tylko krytyczność systemu powinna być decydująca. Im większe znaczenie danej infrastruktury dla państwa, tym wyższy powinien być reżim kontroli. Autorzy raportu proponują, by test obejmował ocenę operacyjną wpływu infrastruktury na funkcje państwa, podległość jurysdykcyjną, wpływ ekonomiczny, poziom poznawczy i demokratyczny oraz warunki środowiskowe.
– W Polsce nie brakuje wybitnych informatyków i informatyczek, doskonałych administratorów, ekspertów od wdrażania nowej infrastruktury, szkoleniowców. Nie brakuje nam też lokalnego kapitału, żeby inwestować w rozwój tego typu usług czy produktów. Mamy świetne polskie firmy. Polska jest znana z takich innowacji jak na przykład BLIK. Potrafimy wprowadzić zupełnie nowe rozwiązania, które są szybko przyjmowane i bezpieczne. Pytanie, czego nam brakuje? Nasza odpowiedź jest taka: brakuje wyłącznie woli politycznej – ocenia Maria Świetlik.
Budowanie krajowego potencjału technologicznego
Rozszerzenie testu suwerenności mogłoby wpłynąć nie tylko na kwestie bezpieczeństwa, ale także na wzmocnienie krajowego potencjału technologicznego. Wybór dostawcy strategicznych systemów cyfrowych może decydować o tym, gdzie rozwijane są kompetencje, powstają miejsca pracy i pozostaje wartość dodana. Państwa europejskie coraz częściej wykorzystują zamówienia publiczne jako narzędzie wzmacniania własnego sektora technologicznego. W kwietniu 2026 roku Francja ogłosiła zamiar migracji administracji publicznej z rozwiązań amerykańskich na oprogramowanie open source, w tym Linux. Docelowo ma ona objąć 2,5 mln stanowisk. Rok wcześniej decyzję o migracji z ekosystemu Microsoftu na wolne oprogramowanie ogłosiły największe miasta Danii i jej Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Na rozwiązania open source w urzędach zdecydował się również rząd kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn.
– Wyścig suwerennościowy trwa, kraje Unii Europejskiej już konkurują nie tylko z dostawcami spoza UE, ale też między sobą. Jeżeli państwa takie jak Francja dostarczają własnemu rynkowi wielkiego impulsu zakupowego, bo zamawiają miliony punktów oprogramowania biurowego, to tworzą silne podmioty francuskie. Jeżeli Polska ma zmierzać w kierunku suwerenności cyfrowej, musi również inwestować w rozwój tego typu kompetencji w kraju – tłumaczy dyrektorka zarządzająca PSE.
Cloud Sovereignty Framework
Komisja Europejska opracowała Schemat suwerennej chmury (Cloud Sovereignty Framework), czyli zestaw zasad określających wymagania dla zamówień publicznych dotyczących usług chmurowych. Obejmuje on m.in. ocenę jurysdykcji dostawcy, bezpieczeństwa łańcucha dostaw, możliwości migracji do innego rozwiązania oraz wykorzystania otwartych standardów. Na jego podstawie przeprowadzono już pierwsze postępowanie zakupowe. Autorzy raportu wskazują, że kolejnym krokiem ma być rozporządzenie CADA (Cloud and AI Development Act). Ma wprowadzić jednolite unijne ramy oceny suwerenności usług chmurowych i AI. Projekt został przedstawiony przez KE na początku czerwca 2026 roku.
– Przygotowany został projekt rozporządzenia CADA, który traktuje infrastrukturę cyfrową jako infrastrukturę krytyczną państwa. Oznacza to, że rozwiązania powinny być oceniane także pod względem geopolitycznym. Tworzy on bardziej konkretną ramę tego, czym jest suwerenność cyfrowa i jak ją należy budować, wskazuje znaczenie oceny jurysdykcji eksterytorialnej, czyli czy firma i świadczone przez nią usługi podlegają prawu innemu niż europejskie – podkreśla Maria Świetlik.
Bezpieczeństwo cyfrowe coraz szersze
Projekt rozporządzenia CADA odchodzi od dotychczasowego podejścia, w którym bezpieczeństwo usług cyfrowych oceniano głównie przez pryzmat lokalizacji centrum danych.
– Nie wystarczy, że centrum danych znajduje się na terytorium Unii Europejskiej. Należy badać także, kto jest właścicielem i jakiego rodzaju oprogramowanie jest używane. Kto ma prawo do jego aktualizacji, czyli to, co w języku ekonomicznym nazywa się zbadaniem całego łańcucha dostaw. Do tej pory Unia Europejska działała w takim dogmacie, że kluczowa jest lokalizacja centrum danych. Dzisiaj wiemy, i mamy na to liczne przykłady, że samo zlokalizowanie fizycznej części infrastruktury to za mało – tłumaczy dyrektorka zarządzająca Polskiej Sieci Ekonomii.
Eksperci Polskiej Chmury dodają, że jeśli dostawca podlega prawu państwa trzeciego, może zostać zobowiązany do przekazania danych bez wiedzy administratora, a szyfrowanie i izolacja nie muszą temu zapobiec.
Przeczytaj także: Czy Europa przestanie kupować technologię spoza UE?
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 10 sierpnia, 2026 by Krzysztof Kotlarski
