Cyberatak na farmy OZE pokazał słaby punkt energetyki

Cyberatak na farmy OZE pokazał słaby punkt energetyki

W grudniu ub.r. co najmniej 30 polskich farm wiatrowych i fotowoltaicznych stało się celem skoordynowanych cyberataków[1]. Napastnicy zaatakowali również dużą elektrociepłownię dostarczającą ciepło dla prawie pół miliona odbiorców oraz przedsiębiorstwo produkcyjne. Ataki nie przerwały wytwarzania energii elektrycznej ani dostaw ciepła, ale w przypadku farm OZE doprowadziły do zerwania komunikacji z operatorami sieci dystrybucyjnej.

Incydent jest częścią znacznie szerszego trendu. W 2025 roku zespoły CSIRT otrzymały ponad 682 tys. zgłoszeń i obsłużyły 272 941 incydentów cyberbezpieczeństwa – o 144,4 proc. więcej niż rok wcześniej[2]. Rosnąca skala ataków pokazuje, że cyberbezpieczeństwo nie może być już traktowane jako odrębna domena działu IT, szczególnie w przypadku aktywów energetycznych sterowanych zdalnie i połączonych z siecią.

Zdaniem Rafała Kozieła, eksperta SMA Solar Technology, wraz z cyfryzacją energetyki zmieniają się również kryteria oceny technologii dla instalacji PV i magazynów energii. O bezpieczeństwie inwestycji decydują już cała architektura komunikacji i sterowania, sposób konfiguracji systemu, zarządzanie dostępem oraz zdolność producenta i operatora do reagowania na podatności przez cały cykl życia projektu.

Atak nie musi zatrzymać produkcji, żeby zagrozić aktywowi

Według raportu CERT Polska celem ataku na farmy OZE były główne punkty odbioru, w których pracują urządzenia automatyki przemysłowej: sterowniki RTU odpowiedzialne za telemechanikę, lokalne systemy HMI, sterowniki zabezpieczeń oraz urządzenia komunikacyjne, takie jak modemy, routery i switche sieciowe[3]. Po uzyskaniu dostępu do wewnętrznej sieci obiektów napastnicy uszkodzili m.in. sterowniki RTU. Stacje utraciły możliwość komunikacji z systemami operatora i zdalnego sterowania, chociaż bieżąca produkcja energii nie została przerwana.

Grudniowy incydent pokazał, że atak nie musi zatrzymać generacji, aby stworzyć realne ryzyko operacyjne. W systemie opartym na tysiącach rozproszonych i zdalnie zarządzanych źródeł nawet częściowa utrata komunikacji może utrudnić koordynację pracy instalacji. Dlatego odporność cyfrowa musi być traktowana jako element bezpieczeństwa całego systemu elektroenergetycznego – mówi Rafał Kozieł, Senior Expert Photovoltaics & Standardization w SMA Solar Technology.

Zdalne zarządzanie ma znaczenie krytyczne w rozproszonym systemie energetycznym Farmy wiatrowe i fotowoltaiczne wykorzystują je do monitorowania parametrów pracy, diagnostyki, planowania serwisu oraz reagowania na zdarzenia, często przy udziale zewnętrznych dostawców. Władze wskazują jednak, że skoordynowane zakłócenie nawet mniejszych, rozproszonych źródeł może mieć poważne konsekwencje dla stabilności systemu elektroenergetycznego.

Jedno zabezpieczone urządzenie nie wystarczy

Jednym z największych zagrożeń pozostają podstawowe błędy konfiguracyjne. CERT Polska odnotowuje przypadki bezpośredniego udostępniania w internecie paneli HMI i SCADA, usług zdalnego dostępu, routerów wykorzystujących domyślne lub słabe hasła oraz protokołów przemysłowych pozbawionych uwierzytelniania[4]. W jednym z opisanych przypadków przemysłowy router pozostawiono z aktywnymi domyślnymi danymi logowania admin:admin.

Zdaniem Rafała Kozieła rekomendacje dla systemów OT obejmują przede wszystkim wyeliminowanie bezpośredniej ekspozycji systemów sterowania na internet. Gdy dostęp zdalny jest konieczny, powinien być realizowany przez VPN z uwierzytelnianiem wieloskładnikowym. Znaczenie mają także zmiana domyślnych danych dostępowych, ograniczenie zbędnych kont i usług, segmentacja sieci, rejestrowanie sesji zdalnych, aktualizacje oraz wykrywanie anomalii w ruchu.

Cyberbezpieczeństwo instalacji nie jest cechą jednego urządzenia. Bezpieczny falownik pracujący w źle zaprojektowanej sieci, z niezabezpieczonym dostępem serwisowym albo domyślnymi hasłami, nie ochroni całego obiektu. Odporność powstaje z wielu warstw: właściwej architektury, segmentacji, kontroli dostępu, szyfrowania, aktualizacji, monitoringu i jasno przypisanej odpowiedzialności – podkreśla ekspert SMA Solar Technology.

Takie wielowarstwowe podejście SMA stosuje również na poziomie całej organizacji. Firma posiada system zarządzania bezpieczeństwem informacji certyfikowany zgodnie z ISO/IEC 27001, rozwija produkty w bezpiecznym cyklu projektowania z uwzględnieniem wymagań NIS2, a rozwiązania dla domów i przedsiębiorstw spełniają ETSI EN 303 645; dane są hostowane na terenie Unii Europejskiej, a eksperci SMA uczestniczą m.in. w pracach CERT@VDE, VDE FNN, SunSpec Alliance i OWASP.

Odpowiedzialność za ochronę projektu jest więc podzielona. Producent odpowiada za bezpieczeństwo produktu, proces aktualizacji i reagowanie na podatności. Integrator za odpowiednią konfigurację oraz połączenie komponentów. Właściciel i operator za zarządzanie dostępami, siecią lokalną, personelem, podwykonawcami i procedurami reagowania. Słabość jednej z tych warstw może podważyć ochronę pozostałych.

O co inwestor powinien zapytać dostawcę?

Przed wyborem technologii i integratora dla instalacji PV lub BESS warto sprawdzić:

  • czy urządzenia OT lub ich interfejsy administracyjne są dostępne bezpośrednio z internetu;
  • jak zabezpieczony jest dostęp zdalny i serwisowy oraz czy wykorzystuje VPN i uwierzytelnianie wieloskładnikowe;
  • kto odpowiada za zmianę domyślnych haseł, segmentację sieci i wyłączenie niepotrzebnych interfejsów;
  • jak długo producent wspiera urządzenia aktualizacjami bezpieczeństwa;
  • jak wygląda proces zgłaszania podatności, publikowania poprawek i reagowania na incydenty;
  • gdzie przechowywane są dane i jakie podmioty zewnętrzne uzyskują do nich dostęp;
  • czy zakres odpowiedzialności producenta, integratora, serwisanta i właściciela został jasno zapisany w umowach.

Cyberatak z grudnia 2025 roku nie doprowadził do przerwania produkcji energii na objętych nim farmach, ale pokazał, że utrata komunikacji i sterowania sama w sobie stanowi poważne zagrożenie operacyjne. Wraz z rozwojem rozproszonych źródeł rośnie liczba urządzeń, interfejsów i połączeń, które trzeba chronić. Odporność energetyki będzie więc zależała od jakości całej architektury cyfrowej, właściwych procedur oraz jasno podzielonej odpowiedzialności za bezpieczeństwo w całym cyklu życia instalacji.


  • [1]Źródło: https://cert.pl/posts/2026/01/raport-incydent-sektor-energii-2025/
  • [2]Źródło: https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/krajobraz-cyberprzestrzeni-sprawozdanie-o-stanie-cyberbezpieczenstwa-polski-za-rok-2025
  • [3]Źródlo: https://cert.pl/posts/2026/01/raport-incydent-sektor-energii-2025/
  • [4] Źródlo: https://cert.pl/posts/2024/05/rekomendacje-ot/

Przeczytaj także: Sztuczna inteligencja przyspieszy aktualizację map Polski

Last Updated on 11 sierpnia, 2026 by Anastazja Lach

TAGS