
UE zatwierdza wsparcie dla rolników w związku z wysokimi cenami nawozów. Do Polski trafi ponad 66 mln euro
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w dostawach surowców doprowadziły do wzrostu cen nawozów. Spowodowało to perturbacje w gospodarstwach rolnych w całej Europie. W tym tygodniu Rada UE zatwierdziła mechanizm wsparcia dla rolników. Według zapowiedzi resortu rolnictwa do Polski trafi ponad 66 mln euro. Po uzupełnieniu unijnej pomocy środkami krajowymi pula wyniesie 850 mln zł. Część europosłów uważa jednak, że proponowana pomoc jest niewystarczająca.
– Od kilku miesięcy walczyliśmy o to, aby po wybuchu konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Iranem i po wzrostach cen, szczególnie gazu, a co za tym idzie drastycznym wzroście cen nawozów, wesprzeć polskich rolników. To się udało. Mamy już przyjęte rozwiązanie, w ramach którego będą oni mogli skorzystać ze specjalnych dopłat do hektara gospodarstwa. Zarówno z pieniędzy europejskich, jak i krajowych – mówi agencji Newseria Krzysztof Hetman, poseł do Parlamentu Europejskiego z PSL, członek grupy Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
Europosłowie na lipcowym posiedzeniu w trybie pilnym zdecydowali o wprowadzaniu zmian w unijnej wspólnej polityce rolnej (WPR) zaproponowanych przez Komisję, aby zapewnić rolnikom pomoc. 13 lipca formalnie zostały zatwierdzone przez Radę UE i wejdą w życie po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym UE.
Wsparcie na dodatkowe nawozy
Zgodnie z nowymi przepisami rolnicy będą mogli otrzymać wsparcie płynnościowe o wartości do 80 proc. ponoszonych dodatkowych kosztów nawozów. Kraje członkowskie będą miały również możliwość zwiększenia zaliczek na płatności bezpośrednie z 70 proc. do 75 proc. Mogą wypłacać je poszkodowanym rolnikom bezpośrednio po złożeniu przez nich wniosku (nie dopiero po 16 października, jak określają obowiązujące przepisy). Państwa zyskają większą elastyczność w dostosowywaniu swoich budżetów na płatności bezpośrednie na przyszły rok.
– Spośród wszystkich państw członkowskich najwięcej środków trafi do Polski. Mówimy o kilkudziesięciu milionach euro – wyjaśnia Krzysztof Hetman.
Komisja planuje zmobilizować w sumie 540 mln euro, z czego Polska ma otrzymać 66,6 mln euro. Państwa członkowskie będą mogły uzupełnić to wsparcie środkami krajowymi do wysokości 200 proc. unijnego przydziału. W skali UE może to zwiększyć łączną kwotę dostępnej pomocy do 1,5 mld euro. Resort rolnictwa 10 lipca zapowiedział, że Polska wykorzysta pełny dostępny limit krajowego współfinansowania. To oznacza, że po dołożeniu pieniędzy z budżetu państwa w Polsce pula pomocy może wzrosnąć do ponad 850 mln zł.
– Jeśli dołożymy środki krajowe, to jestem przekonany, że będziemy w stanie zniwelować drastyczny wzrost cen dla rolników – uważa europoseł EPL.
– Nie twierdzę, że to są rozwiązania, które mocno wpłyną na ceny nawozów, chociażby w Polsce. Duża część pomocy sprowadza się do tego, że można udzielać pomocy publicznej. Dopłacać lub w inny sposób refinansować koszty nawozów na rzecz rolników. Mamy świadomość, że polski rząd nie jest chętny wspierać ich w takim zakresie, jaki byłby adekwatny z punktu widzenia rolnika. Traktuję to więc jako diagnozę problemu, ale nie jego rozwiązanie – twierdzi Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS, członek grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).
Koszty nawożenia wzrosły ponad dwukrotnie
Nawożenie jest jednym z najważniejszych kosztów ponoszonych w rolnictwie. W 2023 roku odpowiadało za ok. 16 proc. całkowitych wydatków rolników prowadzących uprawy polowe. Jak wynika z uzasadnienia do rozporządzenia, w IV kwartale 2025 roku koszty nawozów ponoszone przez rolników w UE były o 62 proc. wyższe niż w 2020 roku. W kwietniu 2026 roku ceny nawozów azotowych wzrosły o kolejne 40 proc. w zestawieniu z grudniem 2025 roku.
– Te kilkadziesiąt milionów euro dla Polski to – gdy przeliczymy na tonę, na rolnika – bardzo niewielkie środki. Nie da się więc powiedzieć, że to jest realna pomoc dla rolników – ocenia Waldemar Buda. – Z pewnością będą oni mieli problemy z tytułu cen nawozów. Nie jesteśmy bowiem w stanie rozwiązać tego problemu w tak krótkiej perspektywie z punktu widzenia podaży i ceny produkcji.
Komisja Europejska podkreśla, że pogorszenie przystępności cenowej nawozów może skłonić rolników do ograniczenia ich stosowania. Może mieć to negatywny wpływ na jakość i plony, a także prowadzić do zmniejszenia powierzchni upraw. Tym samym odbije się na produkcji rolnej w Unii Europejskiej. Parlament wskazuje, że UE jest zależna od importu w przypadku 30 proc. nawozów azotowych i 70 proc. nawozów fosforowych.
– Jedną ze spraw, którą udało nam się załatwić, było wprowadzenie zaporowych, 50-proc. ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy, co wyeliminowało je z rynku. Dało to oddech naszym zakładom nawozowym i przemysłowi chemicznemu – podkreśla Krzysztof Hetman. – Rolnicy oczekiwali, że nawozy, które będą pochodziły z rodzimego przemysłu chemicznego, będą w przystępnych cenach. To z pewnością by się udało, gdyby nie konflikt Stanów Zjednoczonych z Iranem. Teraz oczekują większej stabilizacji. Dlatego wprowadzamy takie rozwiązania jak wsparcie dla rolników w postaci dopłat do nawozów.
Zależność od globalnych zawirowań
Unijna produkcja sektora nawozowego opiera się na gazie ziemnym – w przypadku nawozów azotowych od 60 do 80 proc. kosztów produkcji stanowi cena gazu. Dlatego branża tak mocno reaguje na wydarzenia geopolityczne, takie jak agresja Rosji na Ukrainę czy zamknięcie cieśniny Ormuz.
– Polska ma możliwości i zdolności produkcyjne, ale problem polega na tym, że produkuje bardzo drogo, ponieważ obecnie gaz jest niezwykle drogi – podkreśla europoseł z EKR. – Cena nawozów to przede wszystkim gaz do produkcji. Surowiec z Rosji kiedyś był tanim komponentem, ale dzisiaj mamy sankcje – i dobrze. W związku z tym produkcja jest niezwykle droga. Poza tym wiele krajów, które produkowałyby nawozy z wykorzystaniem gazu rosyjskiego, dzisiaj też importuje z Europy Środkowo-Wschodniej. To powoduje deficyty i drogą produkcję. Stąd te konsekwencje.
1 lipca 2025 roku weszło w życie rozporządzenie o podwyższeniu ceł na nawozy importowane z Rosji i Białorusi do Unii Europejskiej. Oprócz dotychczasowej stawki celnej wynoszącej 6,5 proc. została doliczona dodatkowa opłata, początkowo w wysokości 40–45 euro za tonę, która stopniowo będzie wzrastać do 315–430 euro za tonę w 2028 roku.
Przeczytaj także: Nierówna walka na rynku drobiu. Branża drobiarska żąda znakowania kraju pochodzenia
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 15 lipca, 2026 by Krzysztof Kotlarski
