Surowce krytyczne nie mogą znikać z Europy. Wywiad z Grzegorzem Skrzypczakiem, prezesem zarządu ElektroEko

Surowce krytyczne nie mogą znikać z Europy. Wywiad z Grzegorzem Skrzypczakiem, prezesem zarządu ElektroEko

Unia Europejska traktuje dziś surowce krytyczne – w tym metale ziem rzadkich – jako element bezpieczeństwa gospodarki. Coraz większa ilość tych materiałów znajduje się w sprzęcie, który trafia na rynek, a potem do elektroodpadów. Z okazji 20-lecia ElektroEko rozmawiamy z Grzegorzem Skrzypczakiem, prezesem zarządu ElektroEko, o tym, jak zbudowano polski system ZSEE, co już działa, gdzie są największe straty i dlaczego recykling staje się tematem geopolitycznym.

Unia coraz wyraźniej mówi o potrzebie utrzymania surowców krytycznych w europejskim obiegu. Dlaczego elektroodpady stały się częścią tej dyskusji?

Wynika to z tego, że w elektroodpadach znajduje się realna wartość i realna masa surowców, które skumulowane decydują o odporności przemysłu. W 2022 r. Europa wytworzyła 10,7 mln ton zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. W tym strumieniu było około 1 mln ton surowców krytycznych – CRM – czyli metali i pierwiastków ważnych dla energetyki odnawialnej, elektromobilności, elektroniki i obronności – m.in. miedzi, niklu, kobaltu, litu, metali ziem rzadkich czy palladu. Jednocześnie Unia jest w ponad 90% uzależniona od importu wielu z tych surowców z zaledwie kilku państw trzecich. To prosta zależność: albo potraktujemy elektroodpady jako własną „miejską kopalnię”, albo dalej będziemy finansować wydobycie poza Europą, biorąc na siebie ryzyka polityczne, cenowe i środowiskowe.

Co w praktyce jest dziś największą barierą w wykorzystaniu tego potencjału?

Dysproporcja między tym, co wytwarzamy, a tym, co faktycznie przechodzi przez systemy zgodne z prawem. Ze wspomnianej puli 10,7 mln ton odpadów tylko około 5,7 mln ton, czyli 54%, trafiło do oficjalnych systemów. Reszta zniknęła poza ewidencją – w strumieniach równoległych, złomie, odpadach zmieszanych albo w eksporcie pod pozorem ponownego użycia. Skutki są alarmujące: z około 1 mln ton CRM zawartych w elektroodpadach utraciliśmy około 0,6 mln ton – głównie dlatego, że sprzęt nie został zebrany zgodnie z prawem. Część wartości ginie także w samym procesie przetwarzania. Jeśli chcemy poważnie mówić o bezpieczeństwie surowcowym, musimy uszczelnić zbiórkę, poprawić jakość danych i ograniczyć nieformalne przepływy.

Z punktu widzenia biznesu temat ZSEE jest mało znany. Co powinien wiedzieć menedżer, który słyszał o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP), ale nie zajmuje się tym na co dzień?

W najprostszym ujęciu: ZSEE to zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny – urządzenia wycofane z użycia. To także źródło cennych surowców krytycznych niezbędnych w nowoczesnych urządzeniach AGD, RTV i IT – zarówno dla gospodarstw domowych, przemysłu, jak i obronności. System działa w logice ROP, czyli rozszerzonej odpowiedzialności producenta: wprowadzający finansują zbiórkę, przetwarzanie, recykling i edukację ekologiczną. Z perspektywy przedsiębiorstw kluczowe są koszty, ryzyko regulacyjne i reputacyjne, ale też odporność łańcuchów dostaw – bo surowce stają się składnikiem konkurencyjności. Należy tu uczciwie przyznać: obowiązki w ramach ROP rosną, a jednocześnie wprowadzający mają ograniczony wpływ na to, co dzieje się ze sprzętem po oddaniu go do systemu. Dlatego potrzebne są zasady, które zapewniają transparentność i możliwość kontroli przez tych, którzy ponoszą koszty – inaczej firmy ponoszą odpowiedzialność finansową i wizerunkową, ale nie mają narzędzi do skutecznego zarządzania tym ryzykiem.

20 lat działania to długi czas na rynku, który wciąż się zmienia. Gdzie, z Pana perspektywy, system przeszedł największą ewolucję przez te dwie dekady?

Największa zmiana dotyczy tego, że system przestał być „projektem w budowie”, a stał się elementem infrastruktury państwa i gospodarki. Wprowadzający sprzęt przeznaczyli już około 2,5 mld złotych na zbiórkę i recykling zużytego sprzętu, ale przede wszystkim na modernizację i rozbudowę nowoczesnych zakładów przetwarzania. Dwadzieścia lat temu tworzyliśmy zasady, sieć zbiórki i standardy przetwarzania praktycznie od zera. Dziś w Polsce działają nowoczesne instalacje, a temat elektroodpadów jest w świadomości społecznej nieporównywalnie bardziej obecny – w 2007 r. deklarowana wiedza o prawidłowym postępowaniu była na poziomie 1%, dziś mówimy o 75%.

Jednocześnie zmieniło się sedno tej dyskusji. Przez lata dominował argument środowiskowy. Teraz dochodzi argument gospodarczy: elektroodpady to nie tylko odpad do zagospodarowania, ale również zasób, z którego można odzyskać materiały ważne dla przemysłu. W tym znaczeniu ZSEE coraz częściej traktuje się jako element bezpieczeństwa surowcowego Polski i Europy.

A sama skala ElektroEko – co jest tu najważniejsze dla partnerów biznesowych?

Skala i inwestycje są policzalne i transparentne. W ciągu dwóch dekad sfinansowaliśmy zebranie, przetworzenie i recykling około 2 milionów ton sprzętu, a nakłady na zbiórkę i modernizację współpracujących zakładów przetwarzania przekroczyły 830 mln zł. To są środki przeznaczone na rozwój i modernizację infrastruktury zakładów przetwarzania, technologie recyklingu, bezpieczeństwo procesów.

Mówi Pan o jakości, nie tylko o masie. Gdzie dziś jest największa luka?

W danych i w szczelności systemu. Sama masa zebranych urządzeń nie pozwala precyzyjnie określić wartości odzysku. W Polsce problemem jest też brak w pełni rzetelnych, weryfikowalnych danych i opóźnienia w ich dostępności. Bez tego trudno podejmować decyzje inwestycyjne: gdzie stawiać instalacje, jakie technologie odzysku wdrażać, jak planować moce. Jeżeli chcemy traktować ZSEE jak strategiczny zasób, potrzebujemy danych o jakości biznesowej: deklaracje muszą mieć pokrycie w realnym strumieniu, technologii i faktycznym odzysku.

W tym miejscu pojawia się CRMA. Co to oznacza dla systemu ZSEE?

CRMA – unijny akt w sprawie surowców krytycznych – jest sygnałem politycznym i gospodarczym: UE chce wzmacniać odporność łańcuchów dostaw i redukować stopień uzależnienia od dostaw surowców z krajów, które traktują je jako narzędzia nacisków politycznych i gospodarczych. Dla systemów ZSEE to oznacza przesunięcie akcentu na odzysk surowców krytycznych i na mierzalną jakość procesu, a nie tylko na wypełnienie obowiązków formalnych. W praktyce na znaczeniu zyskują rozwiązania, które uszczelniają system, ograniczają nielegalne strumienie równoległe i zapewniają transparentność przepływów.

Co jest dziś najważniejszym kierunkiem dla Polski?

Uszczelnienie obiegu i inwestycje w kolejną fazę rozwoju. Mamy w Polsce rozbudowaną infrastrukturę przetwarzania i doświadczenie operacyjne. W CRMA dwa polskie projekty zostały wskazane jako strategiczne dla bezpieczeństwa surowcowego Europy. Jeśli zwiększymy poziom zbiórki i ograniczymy „wycieki” do szarej strefy oraz nieudokumentowanych strumieni, możemy stać się jednym z kluczowych hubów recyklingu w regionie. Drugi element to edukacja –wciąż bowiem za dużo drobnego sprzętu zalega w domach i firmach. Każde urządzenie w szufladzie to utracony recyklat i surowiec, który Europa potem musi pozyskiwać z rynków zewnętrznych.

Na koniec: z jaką jedną myślą chciałby Pan zostawić czytelników Executive Magazine?

Elektroodpady nie są marginalnym tematem. To infrastruktura cywilizacyjna i filar bezpieczeństwa gospodarki. Jeżeli chcemy utrzymać konkurencyjność przemysłu, potrzebujemy szczelnego systemu, wiarygodnych danych i recyklingu generującego realną wartość – w tym skutecznego odzysku surowców krytycznych. To wspólny interes biznesu, państwa i konsumenta jednocześnie.


O ElektroEko: Największa organizacja odzysku sprzętu elektrycznego i elektronicznego w Polsce, działająca od 2006 roku. Jedyna organizacja faktycznie założona i kontrolowana przez producentów sprzętu. Członek WEEE Forum i EucoLight. Więcej informacji: www.elektroeko.pl

Grzegorz Skrzypczak

Prezes Zarządu ElektroEko Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego S.A. Od 2006 r. w zarządzie ElektroEko. Wcześniej zajmował stanowisko Dyrektora Handlowego w firmie Fastrack (2000-2005) – przedstawicielstwa brytyjskiej firmy Kenwood oraz amerykańskiej firmy Remington. W latach 1991-1999, pełnił funkcję Dyrektora Generalnego w firmie Brabork – przedstawicielstwa firm Philips i Whirlpool. Był także Konsultantem Gospodarczym dla włoskiej firmy Merloni Polska oraz dla greckiej firmy Klimatechniki. Absolwent Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim.


Przeczytaj także: Energia jako bilans strategiczny firm. Jak fotowoltaika zmienia polski biznes? Rozmowa z Adamem Hłondem o tym, jak fotowoltaika stabilizuje biznes w niepewnych czasach: dekarbonizacja przestaje być trendem, a staje się rachunkiem zysków i strat

Last Updated on 9 lipca, 2026 by Karolina Bandulet

Udostępnij
TAGS