Inflacja w Polsce wyraźnie rośnie

Inflacja w Polsce wyraźnie rośnie

Po prawie miesiącu przerwy inwestorzy znów wracają chętnie na rynki rozwijających się państw. Powodem jest prawdopodobnie stabilizowanie się sytuacji na Bliskim Wschodzie. Inflacja w Polsce wyraźnie rośnie, a we Włoszech spada.

Inflacja w Polsce 3%

Jeszcze miesiąc temu wskaźnik inflacji w Polsce wynosił 2,5% – dzisiaj to już 3%. W standardowych warunkach wzrost o 0,5% w ciągu miesiąca to poważny problem. Biorąc pod uwagę, co dzieje się z cenami paliw na rynkach w związku z Wojną w Zatoce Perskiej, jest to niestety powszechne zjawisko. O ile w maju – a szczególnie w czerwcu – widzieliśmy spadek ceny baryłki ropy, to lipiec był gwałtownym wzrostem. Na szczęście przerwanym pod koniec, bo aż strach pomyśleć jak daleko mogłoby to zajść. Co taki odczyt inflacji oznacza dla złotego? Ogólnie im wyższa inflacja, tym mocniejsza waluta. Wynika to z faktu, że inwestorzy oczekują wówczas podwyżek stóp procentowych. Te z kolei umacniają złotego. W tym konkretnym przypadku rynek oczekiwał 3% wzrostu i właśnie taki odczyt otrzymał. W rezultacie inwestorzy, reagując wcześniej na same oczekiwania, na opublikowane dane zareagowali już niemal obojętnie.

Inflacja we Włoszech

Są jednak duże państwa w UE, które – mimo całego zamieszania podtrzymywanego regularnie przez USA w Zatoce Perskiej – odnotowały spadek inflacji. Należą do nich np. Włochy. Kraj ten miesiąc temu miał 3% inflacji, a teraz ma 2,8%, zgodnie z oczekiwaniami. Co zatem różni Polskę od Włoch, że wojna w Zatoce u nas podniosła ceny, a we Włoszech w tym samym czasie spadły? Powodów jest kilka, ale zacznijmy od głównego – dynamika gospodarek tych państw jest zupełnie różna. 3% inflacji w Polsce jest wynikiem dużo bardziej standardowym niż 2,8% dla Włoch. Włoski cel inflacyjny jest niższy niż polski, a presja inflacyjna wynikająca ze wzrostu płac i ogólnego wzrostu PKB jest w Polsce istotnie wyższa niż we Włoszech. Ponadto oba kraje mają swoje kontrakty energetyczne i różnie znoszą szoki wywoływane brakiem dostaw z określonych kierunków.

Deeskalacja ryzyk?

Jeszcze w piątek inwestorzy bardzo ostrożnie podchodzili do tego, co się może wydarzyć. Bojąc się, że komuś znów puszczą nerwy, przygotowywano się na czarny scenariusz. Dlatego właśnie baryłka Brent dotarła do poziomu 90 USD. Dzisiaj natomiast ta sama ropa spadła już poniżej 84 USD. Powodem jest fakt, że USA zrezygnowały z kolejnych ataków. Trwają również rozmowy o żegludze przez najbardziej medialną z Cieśnin – Ormuz. Ulgę widać również na rynkach walutowych. Dolar znajduje się w wyraźnym odwrocie względem euro. Traci zresztą również względem innych kierunków jak, chociażby jena. Przekłada się to na szukanie przez kapitał wyższych stóp zwrotu, skoro spada strach przed ryzykiem. To właśnie dlatego kurs euro spadł do 4,30 zł a dolara do 3,73 zł. Jest to najsilniejszy złoty od tygodni.


Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych odczyty indeksów koniunktury.

Autor: Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Przeczytaj także: Ostatnie dni nie są łagodne dla dolara

Last Updated on 3 sierpnia, 2026 by Anastazja Lach

TAGS