
Oddalają się podwyżki stóp za oceanem
Dane z Polski nie wprowadziły zamieszania na rynku walutowym – inflacja wzrosła bowiem zgodnie z oczekiwaniami przez konflikt w Zatoce Perskiej. Ważniejsze są jednak odczyty z USA, które oddalają podwyżki stóp procentowych, a tym samym osłabiają dolara.
Dane z Polski
W czwartek poznaliśmy dwa ważne odczyty z Polski. Pierwszym z nich był wzrost PKB, który wedle wstępnych danych wyniósł imponujące 3,8%. Nie jest to najwyższy wynik w UE, ale powyżej znalazły się jedynie państwa wyspiarskie, w tym ulubieniec analityków – Irlandia. Do tego – zgodnie z oczekiwaniami – zobaczyliśmy odbicie inflacji w lipcu do 3%. Nie może to dziwić, biorąc pod uwagę wydarzenia w Zatoce Perskiej i ich wpływ na ceny ropy naftowej. Mimo że są to obiektywnie ważne dane, oba odczyty okazały się dokładnie zgodne z prognozami. W rezultacie skoro nie mieliśmy niespodzianki – ani w górę, ani w dół – rynki walutowe nie zareagowały. W piątek poznaliśmy z kolei wynik inflacji bazowej, która tak jak przypuszczano, wyniosła 3,1%, ponownie nie wywołując istotnych zmian.
Dane zza oceanu
W czwartek opublikowano dane na temat inflacji producenckiej oraz liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Inflacja producencka okazała się niższa od oczekiwań – rynek spodziewał się 4,9%, a odnotowano 4,7%. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal niestandardowo wysoki wynik, wywierający silną presję na ceny. Gorzej od prognoz wypadły też dane z amerykańskiego rynku pracy, gdzie przybyło wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Po tych publikacjach dolar pozostawał jeszcze względnie stabilny. W piątek jednak poznaliśmy wyraźnie poniżej oczekiwań sprzedaż detaliczną, a w połączeniu ze słabszym od prognoz odczytem indeksu Uniwersytetu Michigan łatwo zrozumieć, dlaczego dolar znalazł się w tak silnym odwrocie. Dodatkowo maleją szanse na wrześniową podwyżkę stóp procentowych.
Strefa euro rozwija się powoli
O tym, jak dobrym wynikiem jest polski wzrost PKB 3,8% w skali roku, mogliśmy przekonać się w piątek – strefa euro rozwija się w tempie 1% rocznie. Różnica ta powoduje, że co roku udaje się nam odrobić cześć dystansu, dzielącego nas od Europy Zachodniej. Dane te mają oczywiście jeden problem. Strefa euro to nasz główny partner handlowy, więc słabość tamtejszych gospodarek powoduje, że nasza nie rozwija się tak szybko, jakby mogła. Tutaj oczywiście największym problemem jest zadyszka w niemieckim przemyśle, bo to nasz główny partner.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.
Autor: Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl
Przeczytaj także: Baryłka ropy znów za 90 USD
Last Updated on 17 sierpnia, 2026 by Anastazja Lach
