Zatory płatnicze pod lupą UOKiK

Zatory płatnicze pod lupą UOKiK

Ekspert: Damian Sapielak, COO NovaLend.

UOKiK przyspiesza działania wobec firm, które nadmiernie opóźniają płatności. Tylko w pierwszym kwartale 2026 r. Prezes UOKiK nałożył ponad 2,6 mln zł kar za zatory płatnicze i wystosował 69 wystąpień dyscyplinujących do przedsiębiorców. Dla porównania: w całym 2025 r. urząd wydał 29 decyzji z karami na łączną kwotę ponad 10 mln zł i skierował 177 wystąpień miękkich.

Skala problemu widoczna jest też w danych z analiz UOKiK za 2025 r.[1]: urząd zbadał 385,2 mln faktur pochodzących od 148,5 tys. podmiotów i stwierdził zatory na łączną kwotę 881,2 mln zł. Rosnąca aktywność urzędu pokazuje, że problem opóźnionych płatności pozostaje jednym z istotnych zagrożeń dla płynności firm. Jednocześnie skala formalnych interwencji UOKiK pokazuje tylko część zjawiska. Szerszy obraz przedstawia Skaner MŚP[2]: 87 proc. badanych firm przyznaje, że ich klienci płacą faktury po terminie. W budownictwie ten odsetek wynosi aż 97 proc., w przemyśle 91 proc., w handlu 86 proc., w transporcie 85 proc., a w usługach 79 proc. Opóźnienia w płatnościach są więc dla większości firm codziennością i tylko w skrajnych przypadkach sprawa trafia do UOKiK.

UOKiK reaguje, ale problem zaczyna się znacznie wcześniej

Rozbieżności wynikają z faktu, że UOKiK zajmuje się przypadkami zatorów spełniających warunki określone w ustawie o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych[3]. Zgodnie z przepisami urząd może interweniować, gdy w okresie trzech kolejnych miesięcy suma wymagalnych świadczeń pieniężnych niespełnionych lub spełnionych po terminie przez dany podmiot wynosi co najmniej 2 mln zł.

Dla wielu firm, szczególnie MŚP, już dużo mniejsze zaległości mogą zaburzyć płynność i uruchomić mechanizm przenoszenia problemu dalej. Firma, która nie otrzymuje pieniędzy na czas i zaczyna regulować własne zobowiązania z opóźnieniem, bardzo szybko z poszkodowanego może stać się ogniwem tego samego zatoru. A to oznacza duże ryzyko utraty wiarygodności, konfliktów z dostawcami, windykacji, a przy większej skali opóźnień także zainteresowania UOKiK.

Najpierw ostrzeżenie, później kara

UOKiK stosuje dwa poziomy interwencji. Pierwszy to wystąpienie miękkie, czyli ostrzeżenie o zauważonych nieprawidłowościach bez wszczynania postępowania. Według danych urzędu za 2025 r. około połowa przedsiębiorców po takim wystąpieniu poprawia swoją kulturę płatniczą, a ponad 90 proc. składa wyjaśnienia dotyczące przyczyn opóźnień. Drugim etapem jest formalne postępowanie administracyjne zakończone decyzją i ewentualną karą finansową. Jej wysokość zależy m.in. od wartości przeterminowanych zobowiązań i długości opóźnień.

Dla przedsiębiorców kluczowe jest jednak to, by reagować wcześniej, jeszcze zanim sprawa trafi do windykacji lub sądu.

Co zamiast finansowania działalności kosztem dostawcy?

Firmy, które same stają się ofiarą zatorów i nie otrzymują płatności od swoich odbiorców, często finansują tę różnicę wydłużając terminy płatności własnym dostawcom. W trudniejszych przypadkach przedsiębiorstwo także zaczyna zalegać z opłatami, traktując brak przelewu od kontrahenta jako uzasadnienie dla własnych opóźnień. Krótkoterminowo może to poprawić sytuację gotówkową, ale w dłuższej perspektywie jedynie przenosi problem dalej i zwiększa ryzyko, że firma z wierzyciela sama stanie się dłużnikiem.

Zaległości po stronie odbiorców nie mogą być powodem do budowania własnych długów. – Firma, która czeka na płatność od kontrahenta, ma dwie drogi. Może przenieść ten problem dalej, wydłużając terminy płatności dostawcom, ale w ten sposób zwiększa ryzyko, że sama zacznie budować zator po swojej stronie. Może też zabezpieczyć płynność zewnętrznym finansowaniem i zapłacić na czas mimo opóźnienia po stronie odbiorcy. Druga opcja kosztuje, ale nie niszczy relacji z resztą łańcucha dostaw. W dłuższej perspektywie to się opłaca, bo dostawcy pamiętają, kto płacił terminowo nawet w trudnym okresiemówi Damian Sapielak, COO NovaLend.

Dokumentacja może przesądzić o skuteczności działań

Firmy, które regularnie dokumentują opóźnienia, mają silniejszą pozycję niezależnie od tego, czy sprawa zakończy się zgłoszeniem do UOKiK, windykacją czy postępowaniem sądowym.

Zgodnie z przepisami zgłoszenie dłużnika do Prezesa UOKiK wymaga wskazania przedsiębiorcy, opisu stanu faktycznego, uprawdopodobnienia opóźnień oraz danych zgłaszającego, wraz z dokumentacją potwierdzającą. Warto więc gromadzić m.in. korespondencję z kontrahentem, wezwania do zapłaty, potwierdzenia doręczeń oraz zestawienia przeterminowanych faktur.

Współpraca z urzędem pozwala ograniczyć skutki

Jeśli wszystkie inne sposoby zawiodły i sprawa kończy się postępowaniem UOKiK, sposób działania przedsiębiorcy nadal ma znaczenie. Z danych urzędu za 2025 r. wynika, że firmy aktywnie współpracujące w toku postępowania oraz te, które same były wcześniej ofiarą zatorów, mogły liczyć na obniżenie kary. Przedsiębiorcy, którzy przyjęli na siebie winę i zapłacili kary bez odwołania, otrzymali 20-proc. obniżkę. Sam fakt możliwości złagodzenia sankcji nie zmienia jednak podstawowej zasady: najtańszym rozwiązaniem jest niedopuszczenie do sytuacji, w której firma sama zaczyna generować zatory.

Problem nie kończy się na Polsce

Zatory płatnicze są problemem całej europejskiej gospodarki. Komisja Europejska przedstawiła w 2023 r. projekt rozporządzenia o zwalczaniu opóźnień w płatnościach, które miałoby zastąpić dyrektywę z 2011 r. i ujednolicić przepisy w całej UE. Parlament Europejski przyjął swoje stanowisko w 2024 r., zakładając maksymalny 30-dniowy termin płatności z kilkoma wyjątkami pozwalającymi na wydłużenie go do 60 i 120 dni. Rada UE wciąż jednak nie uzgodniła własnego stanowiska, dlatego krajowe mechanizmy, w tym działania UOKiK, pozostają głównym narzędziem walki z nadmiernymi opóźnieniami.

Czas ucieka, tak jak pieniądze

Przepisy, ale przede wszystkim standardy biznesowej rzetelności, które pozwolą ograniczyć problem zatorów płatniczych są niezbędne. W niektórych branżach problem ma bowiem charakter powtarzalny, a opóźnienia wpisały się już w specyfikę rozliczeń. – W sektorach takich jak budownictwo, handel, czy transport, obserwujemy liczną grupę klientów, którzy wracają po finansowanie regularnie, a nie sezonowo czy w reakcji na jednorazowy problem. To sygnał, że opóźnienia w płatnościach od kontrahentów stały się tam elementem standardowego cyklu rozliczeniowego i często tworzą całe łańcuchy zaległości. Firma, która wie, że zator wróci za trzy miesiące, wpisuje rozwiązanie w strategię i planuje działania z góry, zamiast reagować na kryzys – wyjaśnia Sapielak.

Dla firm, szczególnie z branż wskazanych przez UOKiK i Skaner MŚP jako najbardziej narażone, ryzyko, że z ofiary zatoru same staną się jego kolejnym ogniwem, jest duże. Im wcześniej firma zabezpieczy płynność, zacznie monitorować należności i przygotuje plan działania na wypadek opóźnień, tym większa szansa, że zagrożenia uda się uniknąć.


[1] https://uokik.gov.pl/sprawozdanie-z-dzialalnosci-uokik-w-2025-r-pobierz

[2] Skaner Sektora MŚP 2Q2026, Instytut Keralla Research na zlecenie BIG InfoMonitor S.A. kwiecień 2026

[3] art. 4 pkt 3 i art. 13b ustawy z 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (Dz.U. z 2023 r. poz. 1790).


Przeczytaj także: Pozwolenia na budowę warte miliony

Last Updated on 22 lipca, 2026 by Anastazja Lach

TAGS