Profesor ALK, dr hab. Bolesław Rok: Odpowiedzialność liderów

Profesor ALK, dr hab. Bolesław Rok: Odpowiedzialność liderów

Biznes zaangażowany społecznie to nowy wymiar kapitalizmu. Skąd się wziął właściwie ten trend? Czy biznes jest od naprawiania świata?

Paradoksalnie, zaangażowanie społeczne biznesu nie jest wcale czymś nowym, lecz raczej powrotem do korzeni. Możemy przeczytać wiele wspaniałych opowieści o pionierach kapitalizmu sprzed 100 lub 200 lat o ich altruizmie, o filantropii, o współpracy z lokalną społecznością, o inwestycjach społecznych, o współrządzeniu z pracownikami. W Polsce też mamy wielką, choć nieco zapomnianą tradycję zaangażowania społecznego biznesu, np. w okresie międzywojennym. Oczywiście, można motywy takiej działalności różnie interpretować, poczynając od próżności, poprzez oświecony egoizm lub nawet naiwny idealizm, aż po religijne posłannictwo. Kapitalizm końca XX wieku zapomniał o tych korzeniach, skupiając się na maksymalizacji zysków, ale przede wszystkim na spekulacjach finansowych oderwanych od rzeczywistej gospodarki. Jak mówi się w USA: Wall Street zapomniał o tym, że istnieje Main Street. W Polsce zaś zaczęliśmy budować kapitalizm wybiórczy, tzn. wybierając z bogatego dorobku tej tradycji jedynie niektóre idee, które pasowały do upowszechnianych wówczas przekonań. Myślę, że dopiero ostatnie 10 lat, może trochę więcej, to w Polsce czas budowania bardziej nowocześnie rozumianego kapitalizmu. Mamy wspaniałe pokolenie nowych przedsiębiorców, którzy od niedawna rozwijają wielkie firmy, wielkie także w sensie społecznym. Bo biznes jest też od naprawiania świata, a może nawet przede wszystkim od tego. Bo kto jest w stanie tu, na tej planecie, coś rzeczywiście naprawiać: politycy, urzędnicy, aktywiści społeczni, naukowcy? A nasz świat wymaga solidnej naprawy.

SRI czyli społecznie odpowiedzialne inwestowanie to zysk nie za wszelką cenę. Ocenia Pan, że to konieczność czy fanaberia? Czy firma zaangażowana społecznie ma większe szanse „uwieść” inwestora?

To pytanie można rozpatrywać w kontekście inwestycji długoterminowych, np. podejmowanych przez fundusze emerytalne. Wtedy – i tu większość aktywnych graczy się zgadza – warto wykluczać spółki, które nie uwzględniają w swoich strategiach odpowiedzialności wobec środowiska, wobec różnych grup interesariuszy. To jest po prostu metoda zmniejszania ryzyka inwestycyjnego w długim okresie. Bo jeżeli spółka nie przestrzega np. uznanych przez czołowe podmioty w branży zasad ochrony środowiska, to trudno liczyć, że długoterminowo będzie budowała przewagę konkurencyjną i przychody. „Normalni” inwestorzy, a przynajmniej ich dominująca część, nie poczuwają się do obowiązków społecznych i nie dają się uwieść. Natomiast starają się działać racjonalnie, też minimalizując w miarę możliwości ryzyko inwestycyjne. To widać choćby w ostatnim liście do inwestorów BlackRock. Larry Fink, już od 2-3 lat podkreśla, że wymagać będą od spółek, w które chcą inwestować, szczegółowych wskaźników z obszaru ESG, eliminowania paliw kopalnych, bo zagrożenia katastrofą klimatyczną są realne. Ale jednocześnie zdecydowana większość aktywów BlackRock – szacuje się, że prawie 89% – jest nadal ulokowana w spółkach powiązanych z sektorem paliwowym. Uważam zatem, że odpowiedzialne inwestowanie powinno być niezwykle istotne dla naszego przetrwania na planecie i dla przetrwania spółek na rynku, ale nadal dla większości branży inwestycyjnej to fanaberia. Liczę, że taksonomia w zakresie zrównoważonego finansowania wprowadzana obecnie w krajach Unii Europejskiej może powoli zacząć zmieniać ten rynek i nastawienie inwestorów.

Jaki może być wpływ przedsiębiorców na życie lokalnych społeczności? Czy na firmach spoczywa obowiązek poprawy jakości życia najbliższego otoczenia ?

Aż tak daleko bym się tu nie posuwał! Nie można nakładać takich obowiązków na firmy, tym bardziej w kraju, gdzie biznes ma ciężko, i w czasach, gdy wszyscy spodziewają się, że będzie jeszcze ciężej. Jasne, że przedsiębiorcy mają wpływ na życie nas wszystkich, również lokalnych społeczności. Oczekuję jedynie od kadry kierowniczej pewnego poziomu świadomości wpływu, czyli jasnego definiowania celów w zakresie konsekwentnego zmniejszania negatywnego wpływu, np. szkodliwe emisje spowodowane złej jakości parkiem maszynowym, nieetyczne traktowanie lokalnych pracowników; i zwiększania wpływu pozytywnego – poprzez współpracę na poziomie lokalnym, tworzenie wartościowych miejsc pracy, wspieranie lokalnych dostawców, itd.

Polska to kraj małych i mikro firm. Czy przyczyna małego zaangażowania takich firm w działania z obszaru CSR leży w charakterystycznej dla Polaków nieufności? A może to jeszcze nie ten etap rozwoju?

Myślę, że wmawianie małych firmom w Polsce, że koniecznie muszą wprowadzić u siebie „ten CSR” jest zdecydowanie szkodliwe. Już ponad 50 lat temu, w pierwszym podręczniku CSR używanym na amerykańskich uczelniach, podkreślano, że istnieje tzw. „żelazna zasada odpowiedzialności”, która głosi, że społeczna odpowiedzialność firm powinna być proporcjonalna do ich społecznego wpływu. Małe firmy mają zazwyczaj niewielki wpływ społeczny, dlatego nie zawracajmy im głowy CSR-em. Co innego, gdy zaczynają mieć coraz większy wpływ, np. będąc istotnym ogniwem łańcucha dostaw marki o globalnym zasięgu. Wtedy zwykle przekonują się, że ich duży biznesowy partner wymaga nie tylko niskiej ceny i wysokiej jakości, ale także wskaźników niefinansowych w różnych obszarach zarządzania. To rynek oczekuje wtedy od nich odpowiedzialności i rynkowi trzeba się podporządkować, albo zwijać interes. Inne podejście proponują niektórzy startuperzy, którzy właśnie nie chcą być częścią nieodpowiedzialnego biznesu i od razu myślą w kategoriach przedsiębiorczości rozwijanej po to, by zmieniać świat na lepsze i w ten sposób zarabiać. Mówię tu o startupach pozytywnego wpływu, które zresztą staram się wraz z zespołem opisywać w kolejnych raportach, bo to bardzo ciekawe zjawisko, od niedawna widoczne wszędzie na świecie, nie tylko w Polsce.   

Przestrzeganie zasad fair play w zarządzaniu organizacją jest szczególnie ważne w czasach kryzysu. Dlaczego warto być uczciwym wobec pracowników i kontrahentów? Czego przede wszystkim powinno się wymagać od przywódców? Inteligencji moralnej (MQ)?

Sądzę, że w Polsce w ubiegłym roku nastąpiło wielkie, społeczne przebudzenie biznesu, związane niestety z ekonomiczną i ludzką tragedią pandemii. Jest duże prawdopodobieństwo, że biznes, który właśnie dostrzegł społeczeństwo, już nie zawróci z tej drogi. Nazywam to oświeceniem moralnym. A na horyzoncie mamy prawdopodobnie kolejne, jeszcze poważniejsze kryzysy społeczne i środowiskowe, które mocno poruszą egzystencjalne podstawy funkcjonowania biznesu i zmuszą nas wszystkich do przyśpieszonej dojrzałości. Fair play jest potrzebny, ale to już nie wystarczy. Maksymalizowanie wartości dla akcjonariuszy to też już przeszłość, teraz chodzi o kapitalizm interesariuszy, jak to podkreślali np. mówcy podczas tegorocznego Davos. To wielkie wyzwanie dla liderów. Muszą oni poważnie podejść do tej zmiany, rewolucyjnej, przełomowej (disruptive), której oczekuje od nich nie tylko pokolenie Z.

W kształtowaniu kultury opartej na wartościach kluczowa jest rola lidera. Jakiego przywództwa potrzebują teraz firmy? Dlaczego wąskie kryteria ekonomiczne zawodzą w kontekście trudnych decyzji?

Żyjemy w niezwykle wymagających czasach, szczególnie jest to związane z oczekiwaniami wobec liderów. Dotyczy to wszystkich sfer działalności, ale chyba najciekawsze dyskusje i dylematy dotyczą przywództwa w biznesie. Niezależnie od wszystkich określeń, którymi posługują się badacze przywództwa, niezależnie od różnych przymiotników, którymi termin „przywództwo” jest opatrywany, warto uświadamiać sobie rolę lidera dla organizacji wewnątrz, jak i dla wypełniania pewnej roli społecznej przez tę organizację. Ta druga jest znacznie rzadziej w Polsce opisywana, podczas gdy na świecie szczególnie mocno w ostatnich miesiącach dyskutuje się np. nad przywództwem regeneratywnym (regenerative leadership). Zdaję sobie sprawę, że brakuje jeszcze dobrego terminu w języku polskim. To właśnie pandemia niejako zmusiła liderów biznesu do dostrzeżenia, że na zewnątrz ich organizacji też jest świat, a w dodatku ten świat społeczny i przyrodniczy ma istotny – i szybko rosnący – wpływ na to, co może osiągnąć dana organizacja, prowadzona nawet przez najwspanialszego lidera. Potrzebne są odpowiedzialne innowacje na poziomie modeli, procesów i systemów, które pozwolą liderom nie tylko zarządzać w sposób odpowiedzialny i zrównoważony, nie tylko zmniejszać negatywny wpływ, ale zacząć doprowadzać do odnowy, do regeneracji ekosystemów. Tak abyśmy mogli przetrwać.

Efektywne wykorzystanie zasobów to droga do poprawy jakości życia przyszłych pokoleń. Odpowiedzialna konsumpcja i produkcja, zmiana świadomości dostawców, producentów i konsumentów. Jak pojedyncze działania przeobrazić w systemowe, by odnieść wspólny sukces? 

Wiemy, że zasoby planety są skończone, że bioróżnorodność gwałtownie się zmniejsza, czujemy, że powietrzem nie da się już – przynajmniej w zimie – oddychać, że w wielu miejscach zaczyna brakować wody. Będą nasilać się konflikty o dostęp do tych malejących zasobów. A to zagraża przecież nie tylko naszemu życiu i życiu innych gatunków, ale także przetrwaniu biznesu. Potrzebne są całościowe strategie zamykania obiegu surowców i wskaźniki monitorujące jej wdrażanie. W dużych firmach podejmuje się już wymierne zobowiązania dotyczące radykalnego zmniejszenia negatywnego wpływu na klimat w ramach własnej aktywności rynkowej, zmniejszenia śladu węglowego. Neutralność klimatyczna gospodarki to wielka szansa biznesowa, a nie tylko moralna powinność.

Jaka jest edukacyjna odpowiedzialność biznesu jako lidera zmian? Jakie działania na rzecz popularyzacji postaw ekologicznych podejmują firmy i jak mogą pomóc w budowaniu eko-nawyków całego społeczeństwa?

Na koniec doszliśmy do najważniejszego pytania. Menedżerowie często mówią, że chcieliby edukować ekologicznie swoich klientów i dostarczać takie produkty i usługi, które służą środowisku, ale nie mogą, bo klienci nie są gotowi na to i nie będą kupować. Z kolei indywidualni konsumenci często piszą, że chcieliby zmieniać swój styl życia na bardziej zrównoważony, ale nie mają szans, bo firmy nie zapewniają takich produktów i usług. Tu pojawia się stary dylemat, co powinno być pierwsze, jajko czy kura? Przez wiele lat to słyszałem w różnych rozmowach. Dopiero ostatnio zaczęły się pojawiać nowe firmy i alternatywne produkty, np. spożywcze produkty roślinne, odzież z materiałów pochodzących z recyklingu, itd. I nagle, w obliczu kurczącego się rynku, duże firmy zaczęły aktywnie wprowadzać nowe marki ekologiczne i ze zdziwieniem obserwowały, jak szybko rosła ich sprzedaż. To taka przyśpieszona edukacja ekologiczna wszystkich uczestników rynku. Mam nadzieję, że to na tyle wzmocni zrównoważone podejście w największych firmach z różnych branż, że wkrótce na znacznie większą skalę zaczną się pojawiać produkty i usługi, a także procesy, które nie tylko są przyjazne klimatowi, ale też oddalają perspektywę klimatycznej katastrofy. Bo konsumenci w Polsce już są na to gotowi. Teraz potrzebni są klimatyczni przywódcy w biznesie.


Prof. ALK, dr hab. Bolesław Rok

Dyrektor Centrum Etyki Biznesu i Innowacji Społecznych Akademii Leona Koźmińskiego. Od trzydziestu lat związany z biznesem jako przedsiębiorca i doradca. Współzałożyciel Forum Odpowiedzialnego Biznesu, współautor corocznego Rankingu Odpowiedzialnych Firm dla Dziennika Gazety Prawnej, koordynator międzynarodowych projektów z zakresu innowacji na rzecz zrównoważonego rozwoju. Członek m.in. Rady Programowej Instytutu Innowacyjna Gospodarka, Komisji Sędziowskiej Polish National Sales Awards, konkursu Dyrektor Marketingu Roku, Rady Nadzorczej mFundacji, Rady Programowej United Nations Global Compact, Sieci Sensownego Biznesu.


Last Updated on 13 kwietnia, 2021 by Karolina Ampulska

Udostępnij
KATEGORIA
Udostępnij artykuł