Ekspertka: zmiana czasu na zimowy chroni nasze ciało, ale źle wpływa na nastrój

Ekspertka: zmiana czasu na zimowy chroni nasze ciało, ale źle wpływa na nastrój

Powrót do czasu zimowego jest korzystny dla naszej fizjologii, ponieważ przywraca naturalny rytm funkcjonowania organizmu. Nie oznacza to jednak, że pozostaje bez wpływu na zdrowie i samopoczucie. Krótsze dni oraz ciemniejsze popołudnia mogą negatywnie oddziaływać na psychikę. O konsekwencjach zmiany czasu i sposobach łagodzenia jej skutków mówi prof. dr hab. Edyta Reszka z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.

Zmiana czasu zaburza naturalny rytm biologiczny

Jak wyjaśnia ekspertka w rozmowie z PAP, przestawianie zegarków wpływa na funkcjonowanie naszego wewnętrznego zegara biologicznego. Odpowiada on za synchronizację procesów zachodzących w organizmie z naturalnym cyklem dnia i nocy.

– Jest on synchronizowany z dobą, stąd po angielsku mówi się cirkadian rhythm, czyli rytm okołodobowy. To doskonale wyjaśnia, dlaczego zmiana czasu tak mocno w nas uderza. Nasz organizm reaguje na światło słoneczne, więc kiedy nagle, z dnia na dzień, przesuwamy wskazówki zegara, fundujemy swojemu organizmowi zjawisko identyczne z jet lagiem, jakiego doświadczamy po locie przez kilka stref czasowych. Tyle że bez ruszania się z domu – opisała prof. Edyta Reszka.

Centralnym mechanizmem regulującym rytm biologiczny jest jądro nadskrzyżowaniowe podwzgórza (SCN). Znajduje się ono nad miejscem skrzyżowania nerwów wzrokowych i odbiera sygnały świetlne docierające przez oczy. Na ich podstawie organizm dostosowuje produkcję hormonów oraz poziom aktywności do pory dnia.

– Jądro nadskrzyżowaniowe podwzgórza (SCN), które znajduje się tuż nad miejscem, gdzie krzyżują się nerwy wzrokowe, ma bezpośrednie „połączenie” z naszymi oczami. Kiedy więc rano światło słoneczne pada na siatkówkę, SCN natychmiast dostaje sygnał: „Jest dzień, wyłączamy melatoninę, włączamy kortyzol, czas wstać”. To ono nadaje główny rytm całemu ciału, każdej najmniejszej komórce. Zaburzenie tego procesu prowadzi do zaburzeń snu, a to przekłada się na gorsze samopoczucie, zmęczenie, a w dalszym efekcie może prowadzić do rozwoju pewnych chorób cywilizacyjnych – zwróciła uwagę.

Zaburzenia zegara biologicznego a ryzyko chorób

Przewlekłe zaburzenia rytmu okołodobowego mogą stanowić istotne obciążenie dla organizmu. Według ekspertki długotrwałe rozregulowanie wewnętrznego zegara biologicznego jest czynnikiem stresogennym. Może również zwiększać ryzyko rozwoju określonych chorób.

– Jednym z efektów może być nawet większe ryzyko zachorowania na nowotwory. W 2019 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) oficjalnie zaklasyfikowała pracę zmianową, czyli permanentne zaburzenie rytmu okołodobowego wywołane przez narażenie na światło w nocy, jako prawdopodobny czynnik rakotwórczy. Geny zegarowe w naszych komórkach kontrolują bowiem cykl podziału komórkowego i naprawę uszkodzonego DNA. Gdy zegar wewnętrzny jest zaburzony, uszkodzone komórki, zamiast ulegać autodestrukcji, mogą zacząć dzielić się w sposób niekontrolowany – opisała.

Długotrwałe zakłócenia rytmu okołodobowego mogą negatywnie oddziaływać także na układ krążenia. Towarzyszący im wzrost poziomu hormonów stresu, w tym kortyzolu i katecholamin, sprzyja zaburzeniom funkcjonowania naczyń krwionośnych. Istotną rolę odgrywają również procesy zapalne, które mogą przyczyniać się do rozwoju nadciśnienia tętniczego i miażdżycy.

– Także psychiatrzy i neurolodzy coraz głośniej mówią o tym, że rozregulowanie naszego wewnętrznego zegara biologicznego to nie tylko kwestia zmęczenia, ale realny czynnik wyzwalający głębokie kryzysy psychiczne, w tym depresję – zaznaczyła ekspertka.

Powrót do czasu zimowego korzystny dla fizjologii

Zdaniem prof. Edyty Reszki powrót do czasu zimowego oznacza przywrócenie właściwego czasu strefowego. Jest on wyznaczany w odniesieniu do południka zerowego w Greenwich. Z punktu widzenia naturalnego rytmu biologicznego jest to korzystniejsze rozwiązanie niż utrzymywanie czasu letniego przez cały rok.

Szczególne znaczenie ma to dla nastolatków i młodych dorosłych. W okresie dojrzewania, mniej więcej między 12. a 22. rokiem życia, dochodzi do naturalnego przesunięcia fazy snu. W efekcie melatonina, czyli hormon odpowiedzialny za regulację snu, może być wydzielana nawet dwie godziny później niż u dzieci i dorosłych.

– To także kwestia chronotypu, czyli uwarunkowanych genetycznie preferencji dotyczących godzin snu i aktywności, który w tym przypadku dotyczy tzw. sów, czyli osób, które lubią siedzieć do późna, ale za to nie lubią wstawać rano – dodała.

Krótsze dni mogą negatywnie wpływać na samopoczucie

Chociaż czas zimowy jest korzystniejszy dla naturalnego rytmu organizmu, jego powrót wiąże się również z wcześniejszym zapadaniem zmroku. Krótsze i ciemniejsze popołudnia mogą stanowić wyzwanie dla zdrowia psychicznego.

Jak zauważa ekspertka, badania wskazują, że większość Polaków wolałaby pozostać przy czasie letnim. Jednym z powodów może być właśnie dłuższa dostępność światła dziennego w godzinach popołudniowych.

– Musimy jednak szukać pozytywów: jaśniejsze poranki sprawią, że nie będziemy podróżować do pracy w ciemnościach – to zdecydowany plus. Niestety ciemne popołudnia i plucha, która wynika z pogody w tym czasie, to z kolei czynnik depresyjny. Zdaniem specjalistów powrót do czasu zimowego zwiększa ryzyko depresji sezonowej czy choroby dwubiegunowej – zwróciła uwagę.

Jak ograniczyć negatywne skutki zmiany czasu?

Jednym z najważniejszych sposobów wspierania organizmu jest odpowiednia higiena snu. Regularny, głęboki i regenerujący wypoczynek pomaga utrzymać prawidłowe funkcjonowanie zegara biologicznego.

Równie istotny pozostaje codzienny kontakt z naturalnym światłem. Dlatego warto wykorzystywać każdą okazję do aktywności na świeżym powietrzu, szczególnie w godzinach porannych i przedpołudniowych.

– Warto przy tym pamiętać, że każdego dnia potrzebujemy kontaktu ze słońcem, dlatego przy każdej okazji powinniśmy dbać o aktywność na świeżym powietrzu – podkreśliła.

Znaczenie ma również odpowiednie oświetlenie pomieszczeń po zmroku. Współczesne lampy LED mogą emitować duże ilości światła niebieskiego, które wpływa na regulację rytmu dobowego. Jego nadmierna ekspozycja wieczorem może utrudniać zasypianie i zaburzać wydzielanie melatoniny.

– Włączając je w domu pod koniec dnia, doprowadzamy do biologicznego oszustwa: nasz mózg myśli, że wciąż trwa środek dnia; i całkowicie blokuje wydzielanie melatoniny. Właśnie dlatego pod wieczór, kiedy nasz zegar biologiczny wchodzi w fazę wyciszenia, powinniśmy drastycznie ograniczyć kontakt ze światłem niebieskim. Przede wszystkim unikajmy monitorów i smartfonów tuż przed pójściem do łóżka, aby zapewnić sobie zdrowy i prawidłowy wypoczynek – zastrzegła prof. Reszka.

Ekspertka podkreśla jednak, że światło niebieskie nie jest szkodliwe samo w sobie. W ciągu dnia wspiera koncentrację, pobudzenie i aktywność. Kluczowe znaczenie ma pora ekspozycji oraz dostosowanie rodzaju oświetlenia do naturalnego rytmu organizmu.

– Nie oznacza to jednak, że musimy całkowicie bać się niebieskiego światła. Jest ono nam niezwykle potrzebne do kreatywności, energii i pobudzenia do pracy, ale musi działać na nas o odpowiedniej porze – rano oraz w południe. Gdy dzień się kończy, a nasza aktywność naturalnie spada, wybierajmy wyłącznie oświetlenie o ciepłej barwie – podsumowała.

Przeczytaj także: Polski pomysł na skuteczniejszą immunoterapię ostrej białaczki


Źródło: naukawpolsce.pl

Last Updated on 29 października, 2026 by Aleksandra Fenikowska

Udostępnij
TAGS