Szykują się zmiany w unijnym systemie handlu emisjami. Komisja Europejska zapowiada przegląd ETS w lipcu

Szykują się zmiany w unijnym systemie handlu emisjami. Komisja Europejska zapowiada przegląd ETS w lipcu

Zdaniem przewodniczącej Komisji Europejskiej system handlu emisjami CO2 wymaga modernizacji i uelastycznienia. Trwają już prace nad konkretnymi zmianami, które mają być gotowe do lipca 2026 roku. Również w Parlamencie Europejskim coraz więcej jest zwolenników reformy ETS i odsunięcia wdrożenia ETS2 o kilka lat. Nie brakuje jednak głosów wzywających do całkowitej rezygnacji z systemu.

 Mamy wojnę w Ukrainie, konflikt na Bliskim Wschodzie, są obawy o dostawy paliw. Mamy też konsumentów, którzy mają określoną odporność na ponoszenie pewnych kosztów i obciążeń. Patrząc na te wszystkie obszary, nasza delegacja, po głębokiej analizie, dyskusjach i naciskach, coraz bardziej przychyla się do tego, że przepisy ETS-u należy zweryfikować i urealnić, żeby nie zabijać europejskiej gospodarki, rynku pracy i konkurencyjności – mówi agencji Newseria Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, należąca do Europejskiej Partii Ludowej.

System ETS działa od 2005 roku. Jest pierwszym i jednym z największych na świecie rynkiem handlu emisjami dwutlenku węgla. Opiera się na zasadzie „cap and trade”. Odnosi się do limitu ustalonego dla całkowitej ilości gazów cieplarnianych, które mogą być emitowane przez instalacje i operatorów objętych systemem.

– Muszą nastąpić zmiany. Najlepiej, żeby ETS2 został odsunięty w czasie na tyle, ile się da, na tak długo, jak trwają konflikty i problemy. Musimy mieć świadomość, że to są też środki na różne restrukturyzacje, renowacje, które służą także ograniczeniu emisji. Potrzebne jest więc podejście zdroworozsądkowe, a nie takie, jakie reprezentują Socjaliści, Renew czy Zieloni. Według nich wszystko trzeba ograniczyć i wyrzucić to, co zanieczyszcza. Tak jakby powietrze nad Europą stało w miejscu i jeżeli tylko będziemy je chronić i to będziemy piękni, i zdrowi. A wszyscy inni zaś będą funkcjonować w złym środowisku. Niestety tak nie jest – uważa Elżbieta Łukacijewska.

Emisje w dwie dekady spadły o połowę

Jak podaje Europejska Agencja Środowiska, między 2005 a 2024 rokiem emisje z instalacji stacjonarnych w Europie spadły o 51 proc. Na podstawie deklaracji państw członkowskich agencja szacuje, że do 2030 roku w scenariuszu WEM (z istniejącymi zasobami) mają spaść o 62 proc. w porównaniu do 2005 roku, a w scenariuszu WAM (z dodatkowymi środkami) – o 66 proc.

– ETS w moim przekonaniu jest błędem. Zmiany wprowadzone przez regulacje związane z Zielonym Ładem, ale głównie ETS, doprowadziły europejską gospodarkę do poważnych problemów. Dzisiaj słyszymy to również z ust przedstawicieli Komisji. Przewodnicząca Ursula von der Leyen w Parlamencie Europejskim w Strasburgu mówi o tym, że potrzebujemy ETS-u, ale musimy go zmodernizować. To oznacza, że dostrzeżone zostały problemy, które z tego wynikają – zaznacza Beata Szydło, posłanka PE z Prawa i Sprawiedliwości.

Jak podaje Komisja Europejska, ETS jest kluczowym czynnikiem dekarbonizacji. Już wpłynął on na zużycie paliw kopalnych i zmniejszenie zależności UE od importu oraz ograniczenie emisji CO2. Dlatego, zdaniem Ursuli von der Leyen, ETS musi zostać utrzymany, ale potrzeba jego modernizacji i uelastycznienia. Podczas konferencji 19 marca br. przewodnicząca wspomniała o czterech środkach, które są przygotowywane w Komisji. Chodzi m.in. o aktualizację poziomów odniesienia dla bezpłatnych przydziałów. Z uwzględnieniem obaw przemysłu oraz zwiększenia rezerwy stabilności rynku, aby ograniczyć zmienność cen. W zakresie zmian w rezerwie Komisja Europejska przedstawiła propozycje 1 kwietnia bieżącego roku. Kolejny obszar, w którym planowane są zmiany, to środki średnioterminowe, w tym kwestia bezpłatnych uprawnień dla przemysłu po 2034 roku. Czwarta kwestia to wsparcie inwestycji w dekarbonizację i czyste technologie. Przewodnicząca KE zapowiedziała uruchomienie programu ETS Investment Booster, który będzie dysponował budżetem w wysokości 30 mld euro, finansowanym z 400 mln uprawnień do emisji ETS.

System ma wielu przeciwników

– Modernizacja systemu handlu emisjami, czyli nakładania dodatkowych opłat, niczego nie zmieni. Trzeba z tego zrezygnować i się zastanowić, w jaki inny sposób można przeprowadzić transformację – ocenia Beata Szydło. – Trzeba szukać nowych rozwiązań, które będą z jednej strony uwzględniały interesy wszystkich państw członkowskich, nie tylko niektórych, będą gwarantowały bezpieczeństwo Europie i gospodarce europejskiej. Z drugiej strony nie będą doprowadzały do coraz wyższych kosztów życia Europejczyków i będą odpowiadały na wyzwania, które w tej chwili stoją przed Europą i przed całym światem.

Swoje propozycje zmian w systemie w połowie marca zaproponowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort postuluje, by zrezygnować z obowiązkowego wdrażania ETS2 do 2030 roku i zwiększyć alokację bezpłatnych uprawnień dla przemysłu, także dla branż objętych dziś innymi mechanizmami ochronnymi (CBAM). Polska zabiega także o wzmocnienie mechanizmów chroniących system przed spekulacjami oraz zmniejszenie obciążeń kosztami ETS dla przemysłu obronnego.

 ETS2, który budzi tyle strachu i wątpliwości, będzie dotyczył każdego obywatela Unii Europejskiej. To będzie sięganie bezpośrednio do kieszeni ludzi, związane przede wszystkim z koniecznością dostosowania domów, mieszkań, budynków. To będą również dodatkowe problemy z poruszaniem się samochodami spalinowymi. To będzie też wpływało na funkcjonowanie samorządów, które dysponują obiektami publicznymi. Można tu mnożyć szereg problemów – mówi europosłanka z PiS.

Dodatkowe obciążenia mogą skrępować Europę

System ETS2 ma objąć emisje gazów cieplarnianych powstających w wyniku spalania paliw w budynkach, transporcie drogowym i dodatkowych sektorach (głównie w małym przemyśle nieobjętym istniejącym systemem ETS1).

– Nie zapominajmy, że Unia Europejska to tylko niewiele ponad 6 proc. światowych emisji. Cała reszta świata w tym momencie niezbyt przejmuje się tym, że Europa chciałaby zmian, że chce być liderem w ograniczaniu emisji i przechodzeniu na zieloną energię. Potrzebny jest więc zdrowy rozsądek i myślę, że nim się kierujemy w naszej grupie. Czekamy, ale też naciskamy na Komisję, żeby wydała komunikat w sprawie ETS2 – mówi Elżbieta Łukacijewska.

W lutym br. Parlament Europejski zdecydował o tym, że wprowadzenie unijnego systemu handlu emisjami ETS2 zostało przesunięte z 2027 na 2028 rok. 

 W zakresie ETS2 z perspektywy Polski ważne byłoby, po pierwsze, przesunięcie w czasie. Istotna jest też zmiana wymogów i ograniczeń, bo cele, które są zakładane, nie są do osiągnięcia ani w krótkiej, ani w dłuższej perspektywie czasu. Polska już ponosi olbrzymi ciężar transformacji w wielu sektorach przemysłu. Trzeba mieć z tyłu głowy, że dodatkowe obciążenia to woda na młyn dla wszystkich partii, które są antyeuropejskie, które gdyby zdobyły tutaj większość, zniszczyłyby wszystko, co dobrego zrobiliśmy w dziedzinie ochrony środowiska – uważa posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej. – Nie zapominajmy, że zdrowe powietrze oznacza nasze dłuższe życie bez chorób. W Polsce w następstwie zanieczyszczonego powietrza umiera wiele osób, nie mówiąc o tym, ile choruje, ma różnego rodzaju powikłania i jakie to są koszty dla społeczeństwa. Zatem na pewno zmniejszenie poziomów do osiągnięcia w perspektywie długoterminowej, a w krótkoterminowej odsunięcie tego w czasie byłoby dobrym pierwszym krokiem.

Przeczytaj także: Zakaz aut spalinowych: Fakty i terminy


Źródło: biznes.newseria.pl

Last Updated on 15 kwietnia, 2026 by Krzysztof Kotlarski

Udostępnij
TAGS