Wraca debata o systemie rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Trwają prace nad nowym modelem

Wraca debata o systemie rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Trwają prace nad nowym modelem

Nawet 40 mld zł – tyle w opinii Kamila Majerczaka z PreZero może wynosić luka inwestycyjna w systemie gospodarki odpadami. Jak podkreśla, Polska potrzebuje inwestycji w sortownie, recykling i specjalistyczne instalacje do przetwarzania odpadów. Bez tego nawet dobry system selektywnej zbiórki będzie bezskuteczny. Przedstawiciele branży odpadowej, biznesu i producentów żywności ostrzegają. Według nich obecny projekt rozszerzonej odpowiedzialności producentów nie daje jasnej odpowiedzi, jak sfinansować potrzeby inwestycyjne branży.

– Kiedy myślimy o efektywności systemu gospodarowania odpadami w Polsce i łączymy to z inwestycjami, to mamy bardzo dużo do zrobienia. Są różne szacunki dotyczące luki inwestycyjnej, która wynosi 20–40 mld zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Kamil Majerczak, CEO PreZero w Polsce. – W Polsce brakuje instalacji do przetwarzania odpadów i nie mówię o ich podstawowym przetwarzaniu, ale o specjalistycznym.

Jak dodaje, najpilniejsze potrzeby dotyczą termicznego przekształcania frakcji nienadającej się do recyklingu. Szczególnie przetwarzania bioodpadów, sortowni, recyklingu oraz instalacji do odpadów niebezpiecznych. Czasu jest coraz mniej, bo ambitne cele dotyczące recyklingu i ograniczania składowania będą rozliczane w perspektywie 2030 i 2035 roku.

– Jeśli mamy wówczas spełniać określone wymogi dotyczące tego, co powinno się dziać z odpadami, ile odpadów powinno być recyklingowanych, to perspektywa najbliższych dziewięciu lat powoli zaczyna się robić bardzo pilna. Te inwestycje to projekty wieloletnie, na które od etapu zaplanowania do realizacji potrzebujemy bardzo dużo czasu. Dlatego już teraz powinniśmy je realizować – wskazuje Kamil Majerczak.

Branża zgodnie przeciwko projektowi Ministerstwa

Branża krytycznie ocenia projekt dotyczący rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Jej zdaniem nie określa jasno ani obowiązków uczestników rynku, ani przepływu pieniędzy. Mowa o nowym projekcie Ministerstwa Klimatu i Środowiska, który został opublikowany w marcu 2026 roku. Resort podkreśla, że dotychczasowy model gospodarowania odpadami nie jest efektywny, więc wymaga zmian. Poza tym koszty jego funkcjonowania ponoszą dziś głównie mieszkańcy, a finansowa odpowiedzialność producentów opakowań i produktów w opakowaniach jest niewielka.

– Projekt wprowadza rewolucję, jeżeli chodzi o system gospodarki odpadami opakowaniowymi – wyjaśnia Piotr Mazurek, zastępca dyrektora Departamentu Energii i GOZ w Konfederacji Lewiatan. – Nowy model rozszerzonej odpowiedzialności producenta, zaproponowany w projekcie ministerialnym UC100, całkowicie go wywróci, między innymi likwidując organizacje odzysku.

To jedna ze zmian proponowanych przez MKiŚ, która wzbudziła duże kontrowersje. Organizacje odzysku opakowań pośredniczą między firmami wprowadzającymi opakowania na rynek a podmiotami odpowiedzialnymi za zbiórkę, sortowanie i recykling. Zdaniem ekspertów zburzenie tych relacji oznaczałoby budowanie systemu od nowa. Resort klimatu proponuje, by część obowiązków organizacji odzysku przejął Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ma on zarządzać środkami finansowymi z ROP, czyli wpływami z tytułu opłat opakowaniowych (ponoszonych co kwartał za każdy kilogram opakowań przez producentów), dystrybuując je m.in. do gmin, podmiotów odbierających odpady komunalne i opakowaniowe, podmiotów przetwarzających odpady i recyklerów.

Organizacje odzysku same trafią na śmietnik?

Zdaniem firm z branży opakowaniowej będzie to oznaczać, że stracą one jakikolwiek wpływ na przebieg całego procesu. Jak podkreślają, Polska potrzebuje takiego modelu ROP, który zapewni finansowanie inwestycji. Musimy także zwiększyć poziomy recyklingu i nie burzyć działających elementów obecnego systemu.

– Model przedstawiony przez ministerstwo jest modelem złym, niewystarczającym, który w żaden sposób nie przybliża nas do realizacji poziomów recyklingu. Co więcej, nie przybliża nas do tego, żeby odciążyć mieszkańców w zakresie kosztów gospodarki odpadami – mówi CEO PreZero. – Rekomendacja branży odpadowej jest taka: wróćmy do modeli, które były wcześniej na stole, które te wyzwania dużo lepiej adresowały. Na tym powinniśmy się w tej chwili skupić.

– Model zaproponowany w projekcie UC100 – państwowy, scentralizowany – odbiega od tych efektywnych, dobrze działających modeli rozszerzonej odpowiedzialności producenta, które są obecne w innych krajach europejskich – mówi Piotr Mazurek. – Wiemy to na podstawie danych, że takie scentralizowane modele nie są efektywne, a pieniądze wpływające do systemu są wydawane bardzo nietransparentnie i nieefektywnie.

Czeka nas monopol i stagnacja?

Branża obawia się m.in. uznaniowości funduszu w dystrybuowaniu środków czy wydłużenia terminów. Może to prowadzić do utraty płynności finansowej m.in. przez sortownie i gminy.

Jak podkreśla ekspert Lewiatana, przedsiębiorcy są gotowi ponosić większe koszty związane z opakowaniami, ale oczekują systemu efektywnego, konkurencyjnego i transparentnego. Na ten aspekt zwraca uwagę także Andrzej Gantner, dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności – Związku Pracodawców. Branża spożywcza jest jednym z kluczowych uczestników rynku opakowań i już dziś ponosi wysokie koszty obecnego systemu.

 Producenci żywności wprowadzają na rynek ponad 60 proc. wszystkich opakowań – mówi Andrzej Gantner. – Dzisiaj trudno powiedzieć, żeby to była gospodarka w pełni efektywna i zadowalająca. W tamtym roku zapłaciliśmy za tę gospodarkę ponad 1,4 mld zł w postaci DPR-ów [dokumentów potwierdzających recykling – red.]. Cały czas powtarzamy, że bierzemy odpowiedzialność za nasze opakowania. Jesteśmy gotowi na pokrycie kosztów selektywnej zbiórki i przygotowanie do recyklingu naszych opakowań. Jednak pod warunkiem że faktycznie zebrane selektywnie opakowania zostaną przerobione na recyklat, a nie trafią na wysypiska czy do spalarni.

Producenci żywności w pułapce sprzecznych oczekiwań

Branża spożywcza deklaruje gotowość do większej odpowiedzialności, ale podkreśla, że opakowania żywności muszą przede wszystkim chronić produkt, konsumenta i ograniczać marnowanie żywności. Dlatego nie zawsze można je łatwo uprościć lub zastąpić innymi materiałami.

– Inwestowanie w recykling, nowoczesne instalacje, recykling chemiczny jak najbardziej ma sens, ale z drugiej strony powtarzamy, że wszystko to musi się odbywać na zasadzie kosztu netto. Bardzo często nie będziemy w stanie skorzystać z tych recyklatów, ponieważ ze względu na bezpieczeństwo żywności możemy wykorzystać tylko niektóre materiały. W związku z tym, jeżeli już mamy finansować selektywną zbiórkę i jeżeli chcemy, żeby powstawały strumienie surowca do recyklingu nie z kilku frakcji, ale z 22 frakcji, to chcemy również, żeby ci, którzy potem skorzystają z tego recyklatu, pokryli część naszych kosztów. To jest zasada kosztu netto i liczymy na to, że tak się w końcu stanie – podkreśla dyrektor generalny PFPŻ.

Producenci żywności muszą wziąć także pod uwagę nowe zapisy rozporządzenia PPWR o gospodarowaniu opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Dotyczą one m.in. ekoprojektowania, by docelowo wszystkie opakowania nadawały się do recyklingu.

 Producenci żywności wdrażają procedurę ekoprojektowania, próbują, żeby ich opakowania były jak najbardziej recyklowalne – tłumaczy Andrzej Gantner. – Z drugiej strony specyfika żywności jest taka, że niestety musimy używać całkiem sporej ilości opakowań trudnych, wielomateriałowych czy barierowych.

Projekt UC100 zakłada, że lata 2027–2028 będą okresem przejściowym, a pełne wdrożenie systemu ROP nastąpi od 2029 roku. Wpływy z tytułu opłaty opakowaniowej w 2029 roku mają przekroczyć 4,3 mld zł. Okazją do rozmów o przyszłym modelu ROP była konferencja zorganizowana z okazji 25-lecia istnienia Rekopol Organizacji Odzysku Opakowań.

Przeczytaj także: Rozporządzenie PPWR a przyszłość opakowań


Źródło: biznes.newseria.pl

Last Updated on 1 czerwca, 2026 by Krzysztof Kotlarski

Udostępnij
TAGS