Polacy wykazują nierealistyczny optymizm wobec sztucznej inteligencji
Polacy są przekonani, że negatywne skutki rozwoju sztucznej inteligencji dla życia zawodowego i prywatnego z większym prawdopodobieństwem dotkną innych ludzi niż ich samych i ich bliskich. Tak wynika z raportu Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi Uniwersytetu SWPS.
Taki sposób myślenia może sprawiać, że nie przygotowują się odpowiednio na potencjalne zagrożenia i nie są gotowi na zmiany.
Szybki rozwój sztucznej inteligencji spowodował, że fascynacja możliwościami nowej technologii coraz częściej przeplata się z obawami dotyczącymi jej długofalowych konsekwencji.
– Gdy nie wiemy, co przyniesie przyszłość, łatwiej o lęk. Takie sposoby myślenia pomagają ten lęk oswoić – stwierdził dr Muniak.
Strategie obronne na niepewne czasy
Jak dodał, w niepewnych warunkach ludzie częściej uruchamiają strategie chroniące ich poczucie bezpieczeństwa. Jedną z najlepiej opisanych jest tzw. nierealistyczny optymizm. Przekonanie, że negatywne zdarzenia częściej i z większym prawdopodobieństwem spotykają innych ludzi niż nas samych.
W ramach badania dr Muniak analizował, jak zmienia się ocena ryzyka związanego z AI w zależności od przyjętej perspektywy. Od „ty i bliscy”, przez „osobę z miasta” i „obywatela”, po „osobę na świecie”. Reprezentatywną próbę 1029 osób zapytano, jak w skali od 0 do 100 oceniają prawdopodobieństwo negatywnego wpływu rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji na wymienione grupy.
Wyniki pokazały, że wraz z oddalaniem się od perspektywy „ty i bliscy” ryzyko oceniano jako coraz większe. Im bardziej odległa była grupa odniesienia, tym wyższe prawdopodobieństwo strat związanych z AI jej przypisywano. Za najmniej zagrożonych respondenci uznawali więc siebie i swoich najbliższych, a za najbardziej – abstrakcyjnych „innych”.
Nie odnotowano natomiast istotnych różnic związanych z wiekiem, wykształceniem ani statusem zawodowym. Jedyny wyjątek dotyczył płci – kobiety oceniały ogólny poziom ryzyka jako wyższy niż mężczyźni, choć sam schemat myślenia pozostawał taki sam.
Optymizm może mieć negatywne konsekwencje
Zdaniem badacza to, że nierealistyczny optymizm jest w dużej mierze niezależny od kluczowych cech społeczno-demograficznych, oznacza ważne implikacje społeczne.
– Wynik ten sugeruje, że nierealistyczny optymizm nie jest efektem specyficznych interesów lub sytuacji życiowej. Np. funkcjonowania na rynku pracy, posiadania wyższych kompetencji czy określonego poziomu edukacji. Stanowi raczej ogólny sposób psychologicznego porządkowania ryzyka w warunkach niepewności. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli ludzie uznają zagrożenia związane z AI za realne, mogą jednocześnie zakładać, że dotkną one przede wszystkim innych, a więc nie wymagają natychmiastowej reakcji we własnym życiu – powiedział ekspert.
Podkreślił, że taki sposób myślenia może mieć praktyczne konsekwencje. Jeśli zagrożenia przypisywane są głównie innym, maleje motywacja, aby się do nich przygotować, np. poprzez rozwijanie kompetencji cyfrowych, krytyczną analizę treści, dbanie o prywatność i higienę cyfrową.
Na bardziej ogólnym – społecznym – poziomie ten sam mechanizm może obniżać poparcie dla rozwiązań prewencyjnych: edukacji, programów przekwalifikowania, standardów i regulacji, ponieważ koszty działań są natychmiastowe, natomiast płynące z nich korzyści postrzegane są jako dotyczące kogoś innego.
– (…) komunikacja o skutkach AI powinna możliwie często przekładać abstrakcyjne ryzyka na bliskie, konkretne scenariusze z codziennego życia i pracy, tak aby ograniczać odruchową myśl „to dotyczy innych” i wzmacniać poczucie sprawczości oraz sensu wczesnego przygotowania się – podsumował dr Muniak.
Z pełną treścią raportu „To nie mnie zastąpi AI. O nierealistycznym optymizmie Polek i Polaków wobec sztucznej inteligencji” można zapoznać się na stronie internetowej.
Przeczytaj także: Dlaczego pracownicy boją się AI?
Źródło: naukawpolsce.pap.pl
Last Updated on 15 kwietnia, 2026 by Krzysztof Kotlarski