Prezes POLSA: bezpieczeństwo Bałtyku wymaga technologii satelitarnych i współpracy regionalnej

Prezes POLSA: bezpieczeństwo Bałtyku wymaga technologii satelitarnych i współpracy regionalnej

Monitorowanie floty cieni, ochrona infrastruktury krytycznej oraz nielegalnych połowów ryb – to tylko niektóre zadania dla sektora kosmicznego, które poprawić mogą bezpieczeństwo na Bałtyku – wskazała w rozmowie z PAP dr Marta Wachowicz, prezes POLSA. Według niej niezbędna jest tu współpraca regionalna.
Polska jest gościem honorowym litewskiej konferencji dla sektora kosmicznego Vilnius Space Days (6-7 maja). Dlaczego jesteśmy tak ważnym partnerem w tym regionie?

Status gościa honorowego to dla nas wielki zaszczyt, ale przede wszystkim szansa na pokazanie naszych ambicji. Chcemy, aby Polska była liderem bezpieczeństwa kosmicznego w regionie. A współpraca regionalna jest w tym procesie niezbędna. Nasza obecność na Litwie to również wyraz troski o bezpieczeństwo obszaru Morza Bałtyckiego. Bałtyk, będący wewnętrznym morzem NATO, wymaga bowiem szczególnej uwagi i wykorzystania technologii kosmicznych do rozwiązywania najbardziej palących problemów.

Co polski sektor kosmiczny ma do zaoferowania, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na obszarze Morza Bałtyckiego?

Kraje nadbałtyckie są dla nas strategicznymi partnerami we wspólnym niwelowaniu zagrożeń – od monitorowania tzw. floty cieni (statki pod obcymi banderami, które Rosja wykorzystuje omijając sankcje Zachodu do transportowania swojej ropy – przyp. PAP), przez ochronę infrastruktury krytycznej i zwalczanie nielegalnych połowów, aż po kwestie środowiskowe i klimatyczne. Bałtyk wymaga kompleksowego podejścia, a dane satelitarne są tu niezastąpione. Priorytetem Polskiej Agencji Kosmicznej jest traktowanie tego akwenu jako platformy do testowania technologii podwójnego zastosowania (dual-use) oraz rozwijania nowych produktów opartych na danych satelitarnych.

W Gdańsku ruszył Ośrodek Monitorowania Morza Bałtyckiego. Na jakim etapie jest ten projekt? Czy jest już w stanie wykrywać incydenty na morzu?

Ośrodek funkcjonuje już w strukturach POLSA jako platforma współpracy z Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną, Gdańską Agencją Rozwoju Gospodarczego, Agencją Rozwoju Pomorza, Politechniką Gdańską, a także Strażą Graniczną oraz służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo infrastruktury. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania koncepcji konkretnych projektów badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych. Na pełne zdolności operacyjne w zakresie wykrywania incydentów musimy jeszcze poczekać, ale docelowo ośrodek ma być hubem integrującym dane z różnych źródeł. Uważamy, że potencjał danych satelitarnych jest w Polsce wciąż niedoceniony, a przecież za chwilę będziemy dysponować kolejnymi pakietami informacji, m.in. z satelitów wojskowych.

Podczas konferencji w Wilnie poruszono problem rosyjskiego spoofingu czy jammingu – zakłócania i fałszowania sygnału GPS. Czy POLSA analizuje te zagrożenia?

Od kilku lat prowadzimy pilotażowy program zbierania danych dotyczących zakłóceń sygnału wzdłuż ściany wschodniej i w Polsce północnej. Współpracujemy w tym zakresie z innymi instytucjami rynkowymi. Obecnie skupiamy się na zrozumieniu zjawiska i badaniu jego skali. Ponieważ obszar ten bezpośrednio wiąże się z obronnością i bezpieczeństwem państwa, nie komentujemy szczegółów technicznych ani postępów prac.

Jak wygląda polskie zaangażowanie w europejski projekt IRIS2? Ma to być konstelacja ok. 290 satelitów na niskiej orbicie (LEO), która ma zapewnić ultrabezpieczną, szyfrowaną kwantowo łączność dla wojska i administracji.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, przy wsparciu merytorycznym POLSA, jest na końcowym etapie negocjacji z Komisją Europejską. Mam nadzieję, że wczesnym latem tego roku w ramach realizacji KPO zostanie ogłoszony polski udział w IRIS2, w tym zasady naszego dostępu do satelitów łącznościowych oraz ewentualnego ulokowania w Polsce infrastruktury typu Gateway czy Point of Presence. Wejście do IRIS2 to zmiana jakościowa w myśleniu o bezpieczeństwie kraju.

Litwa deklaruje, że chce w przyszłym roku wydawać 1 proc. PKB na sektor kosmiczny. Jak na tym tle wypada Polska?

To wymagałoby rzetelnego oszacowania gospodarczego. Pamiętajmy, że większość technologii kosmicznych to rozwiązania podwójnego zastosowania, więc ich finansowanie przenika się z wydatkami na obronność i bezpieczeństwo. Wyzwaniem jest opracowanie precyzyjnej metodyki szacowania tych nakładów, by móc realnie oceniać efektywność naszych polityk wsparcia na tle innych krajów.

Jakie są obecnie najważniejsze polskie projekty w zakresie budowy suwerennych zdolności operacyjnych? Na konferencji przedstawiciele ESA użyli określenia „polska konstelacja narodowa”.

Obecnie w budowie jest duży projekt CAMILA (Country Awareness Mission in Land Analysis). Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) coraz mocniej wspiera narodowe rozwiązania państw członkowskich. Ważne jest to, że dbamy o własne, suwerenne zdolności, m.in. w zakresie obserwacji Ziemi. Fundamentalnym krokiem w rozwoju polskich zdolności była inwestycja MON w satelity radarowe (SAR), które umożliwiają obserwację bez względu na porę dnia czy zachmurzenie. Za kilka lat te wszystkie elementy stworzą spójną układankę, dzięki której będziemy mogli mówić o wykorzystaniu i zarządzaniu polską infrastrukturą kosmiczną.

Czy obecna sytuacja geopolityczna sprawia, że przemysł kosmiczny staje się domeną obronności?

Sektor kosmiczny od zawsze był dual-use, ale dziś uświadamiamy to sobie wyraźniej. W Polsce priorytetem jest obecnie wykorzystanie danych satelitarnych do podniesienia odporności państwa. To jest naturalne w kontekście wojny za naszą granicą.

Czy Polska ma szansę odnieść sukces w globalnym wyścigu o zasoby kosmiczne?

Naszym przepisem na sukces nie jest budowanie gigantycznych misji samodzielnie. Chcemy być twórcą technologii lub podsystemów, bez których taka misja nie może się odbyć. Musimy stać się niezastąpieni w niszach technologicznych. Nasze specjalizacje to oprogramowanie i przetwarzanie danych, technologie kwantowe, systemy mechatroniczne, robotyka orbitalna czy mikroelektronika. Musimy przestać myśleć o tym, że kosmos to domena budująca prestiż czy ściśle naukowa. To ma być sektor przynoszący realne zyski gospodarce i podnoszący nasze PKB.

Ile podmiotów tworzy obecnie polski rynek kosmiczny?

W portalu ESA zarejestrowanych jest około 500 polskich podmiotów, przy czym szacujemy, że ściśle z sektorem związanych jest około 300. Z kolei grupa najbardziej aktywnych firm, które regularnie wygrywają przetargi i tworzą łańcuchy dostaw, liczy około 80 podmiotów. To na tle Europy bardzo dobry wynik.

W ramach konferencji Vilnius Space Days przy okazji Polsko-Litewskiego Forum Biznesu Kosmicznego POLSA kieruje misją gospodarczą w Litwie. Co Polska chce dzięki tej misji osiągnąć?

Chcemy pokazać, że nasze podmioty są bardzo zainteresowane rynkiem krajów nadbałtyckich. Wierzymy, że możemy wspólnie osiągnąć sukces np. w aplikowaniu do projektów Europejskiej Agencji Kosmicznej. Naszym celem jest tworzenie wspólnie większych rozwiązań kosmicznych czy wykorzystanie komplementarne naszych specjalizacji narodowych. Obecnie kształtują się ku temu nowe warunki i możliwości współpracy.

Jak dużym zainteresowaniem cieszy się to wydarzenie wśród rodzimego biznesu?

Przyjechało tutaj 20 firm, które wezmą udział w wizytach studyjnych i rozmowach bilateralnych. Po każdej misji gospodarczej w krótszej lub dłuższej perspektywie czasu pojawiają się mierzalne efekty: wspólne projekty, aplikacje czy tworzenie konsorcjów. I tu spodziewamy się nawiązania trwałych relacji biznesowych.

Przeczytaj także: Prezes Creotech: polska kosmiczna myśl technologiczna może konkurować z globalnymi gigantami


Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Last Updated on 8 maja, 2026 by Krzysztof Kotlarski

Udostępnij
TAGS