
Local content ma być kołem napędowym polskiej gospodarki. Rynek już się do tego przygotowuje
Rządowa inicjatywa na rzecz wspierania local contentu, czyli większego udziału krajowych podmiotów w dużych inwestycjach, nabiera rozpędu. Do spółek Skarbu Państwa, ale też do samorządów i firm prywatnych trafi Kodeks dobrych praktyk w tym obszarze. Resort aktywów państwowych nawiązał także współpracę z Głównym Urzędem Statystycznym dotyczącą pomiarów komponentu krajowego, początkowo w branży energetycznej. Jak podkreśla ministerstwo, rynek reaguje pozytywnie na te inicjatywy i szerzej, niż zakładano.
– Inwestycje, które dzisiaj są realizowane w Polsce, zarówno te z obszaru energetyki, jak i obronności państwa – a mówimy o miliardowych projektach – muszą mieć charakter local content. Chcemy, żeby pieniądze, które jako podatnicy przez budżet państwa wydajemy na te inwestycje, wróciły do naszych kieszeni. Także poprzez udział spółek, które zatrudniają w Polsce ludzi, płacą podatki, rozwijają swoje kompetencje. To staje się pewnego rodzaju kołem napędowym polskiej gospodarki – mówi agencji Newseria Grzegorz Wrona, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, podczas II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026.
Systemowe podejście do local contentu w Polsce opiera się na czterech filarach. Pierwszy z nich obejmuje budowanie pozycji rynkowej krajowych firm. Poprzez włączanie ich do łańcuchów dostaw wielkich inwestycji i wzmacnianie strategicznych kompetencji biznesowych oraz produkcyjnych. Chodzi również o wzmacnianie bezpieczeństwa dostaw w czasach napiętej sytuacji geopolitycznej, zwłaszcza w sektorach strategicznych, takich jak energetyka czy obronność. Do tego dochodzi wieloletnia polityka zakupowa państwa. Na jej mocy zamówienia publiczne mają wspierać rozwój gospodarki, a także opracowanie produktów wspierających przedsiębiorców w inwestycjach.
Kodeks dobrych praktyk
W czerwcu br. premier Donald Tusk podpisał Kodeks dobrych praktyk. To istotny element wdrażania programu „Local Content. Z korzyścią dla Polski”, zawierający praktyczne rozwiązania, które mają wspierać repolonizację polskiej gospodarki. Poprzez m.in. zwiększenie udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych realizowanych przez spółki z udziałem Skarbu Państwa. Pakiet działań obejmuje też wdrażanie odpowiednich celów zarządczych wspierających local content.
– We wszystkich spółkach Skarbu Państwa pojawiają się pełnomocnicy do spraw local contentu. Odpowiadają oni za to, aby spółki pod nadzorem Ministerstwa Aktywów Państwowych wdrażały politykę local content. Z drugiej strony mamy reakcje firm, dostawców, którzy już dzisiaj w sposób widoczny rejestrują swoje siedziby w Polsce. Rozwijają tu swoje kompetencje i myślą w kategorii zatrudniania osób żyjących w Polsce po to, aby być uczestnikiem tego wielkiego procesu inwestycyjnego – wyjaśnia Grzegorz Wrona.
Obok kodeksu innym narzędziem wspierającym local content w krajowych inwestycjach mają być przyjęta w marcu br. Polityka zakupowa państwa na lata 2026–2029 oraz KPI, czyli kluczowe wskaźniki efektywności. Jak wyjaśnia MAP, w spółkach z udziałem Skarbu Państwa rady nadzorcze będą mogły rozliczać zarządy z realizacji tego priorytetu.
Nowa polityka zakupowa
MAP rekomenduje szerokie stosowanie local contentu jako modelu polityki zakupowej instytucjom państwa, jednostkom samorządu terytorialnego, spółkom komunalnym oraz firmom prywatnym. Jak podkreślił niedawno minister Wojciech Balczun, to projekt ponadpolityczny. Spotyka się z pozytywnym odbiorem rynku, w dodatku znacznie szerszym, niż pierwotnie zakładano.
Cały projekt angażuje też coraz więcej podmiotów. 10 lipca br. Ministerstwo Aktywów Państwowych i GUS podpisały porozumienie dotyczące współpracy przy pomiarze udziału komponentu krajowego w procesach inwestycyjnych. Pilotaż obejmie sektor energetyczny, zwłaszcza morską energetykę wiatrową, w której realizowane są obecnie jedne z największych projektów inwestycyjnych w Polsce. Badanie ma trwać do 31 grudnia 2026 roku, a zebrane wyniki i doświadczenia mają być podstawą do rozszerzania badań na kolejne sektory gospodarki.
– Największym zagrożeniem w local contencie, które widzę, to brak odwagi w podejmowaniu decyzji, w których będziemy preferować to, co jest ważne dla nas, Polaków. Że uwierzymy w to, że nie tylko potrafimy to robić i w Polsce, i za granicą, ale że potrafimy też wspólnie współtworzyć polską gospodarkę, niezmiernie ważną, która musi konkurować z innymi gospodarkami Europy i świata – uważa podsekretarz stanu w MAP. – Większość państw unijnych ma local content. Są próby zdyskredytowania tego, co się stanie, że Francuzi się na nas obrażą. A my się na nich nie obrażamy, że nie możemy wejść w pewien obszar dostaw we Francji. Tak samo w Szwajcarii, która jest też dobrym przykładem, jeżeli chodzi między innymi o zatrudnianie swoich pracowników.
Cena nie będzie już jedynym kryterium
Jak podaje MAP, włączenie zasad local content do polityki zakupowej państwa ma być jednoznaczne z przejściem z modelu „kupujemy najtaniej” do „kupujemy najrozsądniej”. Ma się to przełożyć na długoterminowe korzyści dla krajowej gospodarki. Podobne podejście nastawione na wsparcie lokalnych łańcuchów dostaw stosują już największe i zaawansowane technologicznie gospodarki Unii Europejskiej, w tym Francja, Niemcy czy Dania, które w ten sposób chronią i rozwijają swoje strategiczne sektory przemysłu.
Przeczytaj także: MAP i GUS rozpoczynają współpracę na rzecz pomiaru local content. Rusza pilotaż w sektorze offshore
Źródło: biznes.newseria.pl
Last Updated on 16 lipca, 2026 by Krzysztof Kotlarski
