Jod – powrót problemu niedoboru. Kto jest najbardziej narażony?

Jod – powrót problemu niedoboru. Kto jest najbardziej narażony?

Przez lata żyliśmy w przekonaniu, że problem niedoboru jodu to pieśń przeszłości. Masowe jodowanie soli w XX wieku faktycznie ograniczyło występowanie najcięższych objawów deficytu. Dzięki temu niemal zapomnieliśmy o chorobach takich jak wole czy neurologiczne wady rozwojowe. Jednak najnowsze dane medyczne z maja 2026 roku pokazują coś zgoła innego. Okazuje się bowiem, że jod po cichu wraca na listę mikroskładników, których dostarczamy sobie zbyt mało. W rezultacie wiele grup społecznych, dotąd uznawanych za bezpieczne, znów znajduje się w strefie ryzyka.

Modne warianty soli kontra nasze zdrowie

Główną przyczyną tego zjawiska jest paradoksalnie nasz pęd ku produktom uchodzącym za bardziej naturalne. Tradycyjna, tania sól jodowana przegrywa dziś bowiem z modnymi zamiennikami. Coraz częściej wybieramy w kuchni sól himalajską, morską, płatkowaną czy koszerną. Choć są one postrzegane jako zdrowsze, rzadko kiedy zawierają niezbędny dodatek jodu. Dlatego też, mimo że wciąż jemy słono, nie dostarczamy organizmowi kluczowego minerału. Ponadto ogromna część spożywanego przez nas sodu pochodzi z żywności wysoko przetworzonej. Tam z kolei producenci rzadko gwarantują użycie soli wzbogaconej.

Kolejnym czynnikiem jest zmiana struktury naszych diet. Jod jest niezbędny do produkcji hormonów tarczycy (T4 i T3), a naturalnie występuje w rybach, owocach morza, jajach oraz nabiale. Z tego powodu osoby przechodzące na diety wegańskie i wegetariańskie są szczególnie narażone na braki. Badania z 2023 roku potwierdzają, że samym pokarmem roślinnym niezwykle trudno jest pokryć dobowe zapotrzebowanie. Rozwiązaniem nie jest jednak rezygnacja z wybranego modelu żywienia. Wystarczy wdrożyć świadomą suplementację lub wybierać produkty wzbogacane, podobnie jak robimy to w przypadku witaminy B12.

Krytyczny moment dla rozwoju dziecka

Szczególną uwagę należy poświęcić kobietom w ciąży oraz karmiącym piersią. W tym okresie zapotrzebowanie na jod gwałtownie rośnie z kilku biologicznych powodów. Organizm matki produkuje wtedy więcej hormonów tarczycy, a nerki szybciej wydalają ten minerał z organizmu. Jednocześnie pierwiastek ten musi zostać przekazany płodowi do budowy centralnego układu nerwowego. Nawet łagodny niedobór budzi uzasadniony niepokój lekarzy, gdyż może on rzutować na dojrzewanie mózgu dziecka. Dlatego też wiele towarzystw medycznych zaleca ciężarnym przyjmowanie 150 μg jodu dziennie w formie jodku potasu.

Warto jednak wyjaśnić istotną kwestię dotyczącą profilaktyki. Promowanie soli jodowanej nie oznacza bowiem zachęty do jedzenia większej ilości soli. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wciąż apeluje o redukcję sodu ze względu na ryzyko nadciśnienia. Rozwiązanie problemu tkwi zatem w precyzji: sól, którą jemy, powinna być po prostu jodowana. Dzięki temu możemy chronić układ krążenia i tarczycę jednocześnie. Mądra polityka zdrowotna pozwala uniknąć powrotu do dawnych problemów przy jednoczesnym dbaniu o rozwój intelektualny przyszłych pokoleń.

Przeczytaj także: Żywność wysokoprzetworzona a Twoje serce. Nowy raport


Opracowanie na podstawie: theconversation.com

Last Updated on 14 maja, 2026 by Karolina Bandulet

Udostępnij
TAGS